Przylep reaktywował drużynę i chce jak najszybciej wygrzebać się z B-Klasy. Wygrywa ze wszystkimi, ale żeby myśleć o awansie musi wysoko pokonać Odrę II Nietków. – Trzeba realnie patrzeć – będzie ciężko – mówi Tadeusz Makowski, trener TS Przylep.
W niedzielę (23.04.) TS Przylep Masterchem gładko wygrał z Mewą Cigacice. Mecz był praktycznie bez historii i zakończył się wynikiem 6:1. Z kronikarskiego obowiązku należy jedynie odnotować, że dla gospodarzy bramki strzelali Paweł Dzikowicz, Maciej Kononowicz (x2), Tobiasz Samek, Andrey Krot oraz Łukasz Janczy. Honorowego dla Mewy strzelił Kamil Klechammer.
– Spacerek? – pytamy Tadeusza Makowskiego, trenera ekipy z Przylepu.
– Nie było tak gładko. W paru akcjach moi obrońcy podnieśli mi ciśnienie – mówi.
Drużyna z Przylepu w tym sezonie idzie jak burza. Na 8 zwycięstw, 56 goli strzelonych i ledwie 10 straconych, cieniem kładzie się jednak porażka z Odą II Nietków. Pod koniec rundy jesiennej Przylep na własnym boisku uległ im 5:0.
– Na mecz z nami wzmocnili skład i wzięli ośmiu chłopaków z pierwszej drużyny – tłumaczy T. Makowski. Trzeba wiedzieć, że Odra ma solidny 4-ligowy zespół. W B-klasie gra ich druga drużyna, a przepisy pozwalają przerzucać zawodników.
– To nie byli najlepsi, ale na nas wystarczyło. Byli lepiej przygotowani fizycznie – wspomina trener.
Wyboista droga
Plan Przylepu był taki, żeby szybko awansować do A-klasy, ale druga drużyna Nietkowa prawdopodobnie zamknęła tę furtkę.
– Nie przegrali meczu i pewnie już nie przegrają. Mają trzy punkty przewagi nad nami, więc decydować będzie rewanżowy mecz między naszymi drużynami. Musielibyśmy u nich wygrać 5:0 i mieć lepszy bilans bramek. To będzie bardzo ciężko osiągnąć. Ale to nie znaczy, że jest już po sezonie. Jeszcze mamy siedem meczów i będziemy walczyć, ale realnie patrzymy, że będzie ciężko o sukces, bo awans rozstrzygnie się w rewanżu z Odrą – zapowiada T. Makowski.
– Nasz zespół powstał z chłopaków, którzy nie grali rok, dwa lata. Mamy trzy treningi w tygodniu, ale z frekwencją jest różnie. Ale rozumiem chłopaków. Jedni pracują w Niemczech, mają różne zmiany w pracy. A Nietków ma piłkarzy, którzy trenują regularnie, jeżdżą na obozy, grają mecze w 4. lidze. Mają młodszą i ograną kadrę. Niestety nasze doświadczenie 35-letnich zawodników niewiele daje, jak u przeciwników biegają 25-latkowie – tłumaczy.
Będą grubsze B-Klasy
T. Makowski nie ukrywa, że ciężko przewidzieć, co stanie się z drużyną, jeśli nie uda się wywalczyć awansu. – Nikt nie chce się kopać w B-Klasie. Im się gra wyżej tym jest lepiej. Łatwiej ściągnąć zawodników. Jest wyższy poziom. Kiedyś dobiliśmy się do 4. ligi, ale myślę, że dziś to najtrudniej wyrwać się z B-Klasy, bo trzeba od podstaw robić zespół, w którym nie każdy chce grać. Im wyżej się gra tym łatwiej o zawodników i wszystko się nakręca – mówi trener.
Przyszłoroczne rozgrywki B-klasy zapowiadają się ciekawie. Lubuski Związek Piłki Nożnej zapowiedział rewolucję i chce zmniejszyć ilość A-las. Dziś są 4 zielonogórskie i 3 gorzowskie. Sporo drużyn ma spaść do B-klas. Dziś w zielonogórskiej B-klasie jest 9 drużyn.
– W przyszłym sezonie będzie więcej grania i jedna porażka nie będzie decydowała o wszystkim – mówi T. Makowski.
W niedzielę (30.04.) Przylep jedzie na rewanż z Rakovią Raków, z którą w rundzie jesiennej wygrał u siebie 17:1! Ale prawdziwy hit szykuje się na majówkę. W środę (3.05.) o 15.00 ekipa T. Makowskiego zagra u siebie w pucharze z Zaborem (A-klasa).
– To długi weekend majowy. Więc będziemy szukać chętnych do gry – zapowiada trener.