Strona główna » Maszt nie powstanie. Na razie…

Maszt nie powstanie. Na razie…

przez PS

Trwa bitwa o maszt w porcie. Prezydent Beacie Kulczyckiej udało się zdobyć lekką przewagę, ale starosta Mariusz Stokłosa nie składa broni.

O 42-metrowym maszcie telefonii komórkowej, który miał stanąć w nowosolskim porcie, głośno było od lutego. Opinia władz Nowej Soli dla tej inwestycji była negatywna, pomimo skarg mieszkańców o słabym sygnale GSM w mieście.  

Antena miałaby powstać na działce w sąsiedztwie przystani kajakowej i stoczni. Argumentowano, że „zdominuje i zaburzy panoramę miasta”, ale też, że to teren zalewowy. Przystań regularnie jest podtapiana, a to stwarza zagrożenie dla stabilności masztu, nie mówiąc już o tym, że dociągnięty będzie do niego prąd. Władze obawiają się, że przy silnych wiatrach, na podmokłym terenie, konstrukcja po prostu może się przewrócić. 

Okazało się, że w tym temacie nie ma porozumienia między dużym i małym ratuszem, bo starostwo wydało firmie P4 pozytywną decyzję. Prezydent Beata Kulczycka, apelowała wtedy do starosty Mariusza Stokłosy o „zdrowy rozsądek” i namawiała, żeby przeszedł się do portu i wyobraził sobie jak będzie on wyglądał z 42-metrowa wierzą pośrodku. M. Stokłosa odpowiadał, że nie było formalno-prawnych możliwości, żeby zablokować tę inwestycję. 

Pstryczek w nos 

Prezydent nie zostawiła tak tej sprawy i jej pracownicy napisali odwołanie do wojewody Matka Cebuli. Dało to efekt. „Maszt telefonii komórkowej w porcie na razie nie powstanie” – ogłosiły władze miasta we wtorek, tłumacząc, że wojewoda uchylił decyzję starosty o pozwoleniu na budowę stacji. Skierował sprawę do ponownego rozpoznania. Miasto wskazało cztery argumenty przeciwko wieży, a wojewoda przychylił się do dwóch. „Po pierwsze, przed wydaniem zgody nie przeanalizowano wpływu inwestycji na obszary Natura 2000, mimo że planowana lokalizacja znajduje się w ich sąsiedztwie. Po drugie, nie uzgodniono inwestycji z konserwatorem zabytków, choć teren figuruje w gminnej ewidencji zabytków jako „Stocznia rzeczna i pochylnia” – napisało miasto i dodano, że starosta nie dopełnił obowiązków wynikających z prawa budowlanego, bo przed wydaniem decyzji nie zebrał pełnego materiału dowodowego. To trochę pstryczek w nos dany wicestaroście Pawłowi Pazdrowskiemu, który w starostwie jest z nadania FNW Wadima Tyszkiewicza. To jemu podlega bowiem wydział budownictwa. 

Starostwo do skomentowania tej sprawy oddelegowało swojego rzecznika.

– Przeprowadziliśmy postępowanie zgodnie z naszą wiedzą, posiadanymi materiałami i uzyskanymi opiniami. W związku z wątpliwościami wojewody przeprowadzimy to postępowanie ponownie, z uwzględnieniem przekazanych zaleceń – mówi Filip Pobihuszka.

Jednocześnie miasto zaznacza, że nie jest przeciwne, aby w Nowej Soli rozwijała się sieć telekomunikacyjna, ale w innej lokalizacji niż port. 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz