Dziewięć żółtych kartek, dwie czerwone i słowa, które szybko zakończyły udział trenera Błękitnych Zabłocie w meczu. – „Jaja sobie robisz?” – to był dopiero początek. Chwilę później padły już znacznie mocniejsze: „Frajerzy jeb…ni, debilu jeb…ny, mam wyjeb…ne, co wpiszesz”. W takich okolicznościach Budowlani II Lubsko pokonali Błękitnych Zabłocie 3:1.
To był mecz, w którym piłka nożna momentami schodziła na drugi plan. Budowlani II Lubsko pokonali Błękitnych Zabłocie 3:1, ale więcej niż o bramkach mówi się o nerwach, faulach i słowach, które kosztowały gości bardzo dużo.
Lider grał w piłkę, rywal grał… jak umiał
Spotkanie 17. kolejki żarskiej B-klasy od początku miało wyraźny podział ról. Młodzi Budowlani próbowali grać w piłkę – skrzydłami, kombinacyjnie, z pomysłem. Błękitni? Prościej się nie dało: laga do przodu i nadzieja, że coś z tego będzie.
Mimo przewagi gospodarzy długo brakowało konkretów. W 30. minucie idealną okazję zmarnował Kacper Łobodziec, nie wykorzystując rzutu karnego. Na szczęście dla miejscowych, tuż przed przerwą Igor Adamski trafił na 1:0 i ustawił mecz pod Budowlanych.
Adamski robi różnicę, a potem zaczyna się gotować
Po przerwie mecz się wyrównał, ale to Budowlani nadal mieli więcej argumentów piłkarskich. W 75. minucie Adamski po raz drugi znalazł drogę do siatki i zrobiło się 2:0.
I wtedy zaczęła się druga część widowiska – ta mniej sportowa.
Błękitni, widząc, że mecz im ucieka, zaczęli grać coraz ostrzej. Faule mnożyły się jeden po drugim, a boisko zaczęło bardziej przypominać pole walki niż miejsce do grania w piłkę. Arbiter zaczął sięgać po kartki by ujarzmić temperament zawodników.
Ławka rezerwowych, która przegrała z nerwami
Najwięcej działo się jednak przy linii bocznej. Trener Błękitnych Robert Miczke nie wytrzymał napięcia i postanowił wziąć udział w mecz do…słownie. Postanowił skomentować kontrowersyjne decyzje sędziego.
Najpierw było jeszcze „lekko”, jak na B-klasę. Żółtą kartkę zobaczył za komentarz w stronę sędziego:
„Jaja sobie robisz?”
Chwilę później puściły już wszystkie hamulce. Po kolejnej decyzji arbitra padły słowa, które szybko zakończyły jego obecność przy ławce:
„Frajerzy jeb…ni, debilu jeb…ny, mam wyjeb…ne, co wpiszesz”

Sędzia Adam Sowiński nie miał wyboru. Czerwona kartka i koniec udziału trenera w widowisku. Występy szkoleniowca opisał szczegółowo w protokole pomeczowym.
Kartki, chaos i końcówka dla wytrwałych
W międzyczasie jeden z zawodników Błękitnych wyleciał z boiska po drugiej żółtej kartce i goście kończyli mecz w osłabieniu. Łącznie arbiter pokazał dziewięć żółtych kartek i dwie czerwone, co mówi wszystko o „temperaturze” spotkania.
A skoro to B-klasa, emocje musiały zostać dowiezione do samego końca.
W 90. minucie Kacper Łobodziec odkupił winy za niewykorzystaną jedenastkę i podwyższył na 3:0. Chwilę później, już w doliczonym czasie gry, honorowe trafienie dla Błękitnych zaliczył Tomasz Zapotoczny, ustalając wynik na 3:1.
Lider z głową, rywale bez hamulców
Budowlani II Lubsko pokazali, że potrafią nie tylko grać w piłkę, ale też wytrzymać mecz, w którym emocje momentami wymykają się spod kontroli.
Błękitni natomiast udowodnili, że można przegrać mecz nie tylko na boisku, ale też na ławce.
A B-klasa? Cóż. Tu nigdy nie jest nudno. I chyba właśnie dlatego wszyscy i tak przychodzą to oglądać.


















































































