Dozamet Nowa Sól dwa razy prowadził z Jasieniem, ale lider okręgówki zrobił swoje i zgarnął komplet punktów. Ten rezultat sprawił, że na trzy kolejki przed końcem sezonu podopieczni Łukasza Czyżyka mogli świętować awans do czwartej ligi. – Było grubo, ale zasłużyliśmy – mówi Mariusz Sierko, prezes Stali.
To starcie było doskonałą reklamą zielonogórskiej okręgówki. Siedem goli, huśtawka nastrojów i walka o zwycięstwo do samego końca. Niestety kibice zamiast oglądać to widowisko z trybun, ganiali się z policją pod kościołem. Stadion był zamknięty na klucz, bo mecz zakwalifikowano jako imprezę masową podwyższonego ryzyka.
W spotkanie lepiej weszli miejscowi. Po golu Pawła Otulaka prowadzili 1:0, a później 2:1, gdy na listę strzelców wpisał się Marcel Napieralski (wcześniej wyrównał Bartek Konieczny). Końcówka pierwszej połowy należała jednak do Stali, a dokładnie do Marka Wolaka, który dwa razy pokonał Mateusza Chudziaka. Po zmianie stron dość szybko wyrównał Konrad Gabiga. W końcówce defensorom Dozametu przydarzył się jednak błąd. W niegroźnej sytuacji Janka Ziołę sfaulował Mateusz Juncewicz, a dośrodkowanie Dawida Kędziory na gola zamienił Oleksandr Tkachenko. Po ostatnim gwizdku Stal mogła otworzyć szampana. Zespół z Jasienia utrzymał dziesięć oczek przewagi nad trzecią w tabeli Unią Kunice, a to oznaczało awans do czwartej ligi.
– Szkoda, że kibice nie mogli obejrzeć tego spotkania z trybun – mówi Mariusz Sierko, prezes Stali. – Mecz na żyle, obserwatorzy mówili mi nawet, że na czwartoligowym poziomie. Przeżyliśmy huśtawkę emocji, ale trzeba oddać, że Dozamet odrobił lekcje i fajnie podwajał boczne sektory. Na szczęście wygraliśmy i mogliśmy się cieszyć – dodaje prezes Stali.
Piłkarze świeżo upieczonego czwartoligowca świętowali w jednej z zielonogórskich restauracji. – To był spontan, ale było grubo. Wyszła fajna integracja. Późnym wieczorem chłopaki powiedzieli mi, że moja decyzja o zmianie trenera była strzałem w dziesiątkę. Mieliśmy w Stali mocne nazwiska, które nie chciały trenować. Udało się to zmienić i jesteśmy w czwartej lidze. Więcej już tego trupa kopać nie będę – mówi bez ogródek M. Sierko.
Po sobotnim sukcesie prezes Stali zapowiadał, że fajnie byłoby ciut odpocząć, ale wystarczył mu jeden dzień.
– Razem z trenerem i agentami wyselekcjonowaliśmy już 25 piłkarzy, których sprawdzimy pod kątem przydatności dla Stali. Nie ukrywam, że są to większości zawodnicy z naszego lubuskiego podwórka. W grę wchodzą takie kluby jak Promień Żary, Czarni Żagań, Carina Gubin, Budowlani Lubsko. Oglądamy też chłopaków z Zielonej Góry. Chcielibyśmy, żeby wrócili do nas Wolodymyr Szwed i Bakhruman Azimov. Interesują nas młodzi ludzie, praktycznie na każdą pozycję – tłumaczy M. Sierko.
Prezes Stali zapewnia też, że kasa na piłkę w Jasieniu nie skończy się z dnia na dzień, jak wróżą hejterzy.
– Nasz klub stoi na trzech nogach. To Felgenhauer, moja firma i pieniądze z gminy. Jestem w stałym kontakcie z burmistrzem. Zabieramy się za stadion. Na świeżo mogę powiedzieć, że znalazły się 3 hektary przy obwodnicy. Chcielibyśmy, żeby powstały tam dwa boiska. O licencję na 4 ligę nie martwimy się wcale. Realizujemy wszystko, czego oczekuje związek. Niedługo na stadionie pojawi się ponad 300 krzesełek. Za murawę wzięliśmy się już jakiś czas temu – kończy M. Sierko.
Sławomir Janusz
29
Poprzedni artykuł