Eko-Przyszłość przygotowuje się do kolejnego przetargu na śmieci. Taniej już raczej nie będzie, a usługa będzie chudsza.
Temat śmieci rozgrzał ostatnią sesję w Nowej Soli. Na zaproszenie przewodniczącego na obrady przybył Grzegorz Wiater, szef Eko-Przyszłości. Przewodniczący Daniel Roguski od razu wyciągnął mu temat kar, którymi nie obciąża Pre-Zero za to, że nie spełnia poziomów recyklingu.
– W 2023 roku związek osiągnął poziom odzysku 34,5 proc, a miało być 35 proc. W 2024 roku powinno być 45 proc., a osiągnięto 35,1 proc. Czy nałożono karę na podmiot odbierający śmieci? Koszty zagospodarowania odpadów rosną, wykonawca nie osiąga ustawowych poziomów recyklingu, a państwo nie nakładają kary. Czyli można sobie wyobrazić, że ta kwota kary jest wliczana w przetarg, może mieszkańcy płaca za to, że operator nie osiąga odpowiednich poziomów odzysku? – pytał D. Roguski.
– Być może firma to kalkuluje – przyznał G. Wiater. Tłumaczył, że to nie on nakłada karę. Robi to WIOŚ. Związek może jedynie przełożyć tę karę na wykonawcę. W przeszłości były nakładane takie kary, ale nigdy nie doszło do obciążenia wykonawcy, bo były umorzone. Tak było w 2019 i 2020 roku.
Mieszkańcy sami umyją kubły
Radni dopytywali jak Eko-Przyszłość z grupą roboczą (czyli włodarzami wszystkich gmin należących do Związku) przygotowali się do nadchodzącego przetargu. G. Wiater często używał słowa „optymalizacja”. Ta optymalizacja to nic innego jak odchudzenie obecnej usługi. Przede wszystkim podjęto decyzję o rezygnacji z mycia kubłów. Dotychczas miał to robić wykonawca, teraz za wiadra z wodą będą musieli chwycić mieszkańcy. Obecny na sesji Dariusz Rączkowski, komendant Straży Miejskiej, od razu poinformował wszystkich, że za wylewanie wody z brudnych kubłów na ulicę czy chodnik będzie 500 zł mandatu.
– Kto zapłaci ten mandat? Czy Eko-Przyszłość go pokryje – denerwował się Paweł Bielecki, radny PiS.
G. Wiater nie wiedział, czy rezygnacja z tej usługi będzie miała jakieś odzwierciedlenie w stawce, bo nie sprawdzono, ile Eko-Przyszłość płaciła za mycie kubłów. Szef Związku szybko jednak wytłumaczył, że ta decyzja nie była dyktowana troską o finanse mieszkańców. – Ta usługa jest niemierzalna. Było setki reklamacji – tłumaczył. – Każdy z mieszkańców sam sobie umyje pojemnik. Wcześniej sami sobie myli i nie było to nic nadzwyczajnego. Nie będziemy płacić za coś, czego nie jesteśmy w stanie wyegzekwować. Są tylko problemy i obelgi.
– Nie wiemy czy będzie taniej. Ale optymalizujemy, żeby zejść z tej ceny, albo w najgorszym przypadku ją utrzymać, bo w sumie bardziej grozi nam ryzyko podniesienia tej opłaty niż jej obniżenia. – optymistycznie dodała Beata Kulczycka, prezydent Nowej Soli. – Jeżeli pojemnik będzie naprawdę druzgocąco brudny, to go taniej jest wymienić. Jak mamy płacić, a mieszkańcy mają i tak sami myć, to jeszcze gorzej to wygląda – dodała.
– Czyli jednym słowem płaciliśmy za fikcje – podsumował radny Łukasz Hendel.

Czy wzrośnie stawka za śmieci? Dyskusja na sesji: https://www.youtube.com/watch?v=9N-paWdYTb4
Jak cena będzie wyższa, będzie rozczarowanie
Konkretnym pomysłem, który ma mieć wpływ na stawkę jest obniżenie częstotliwości wywożenia odpadów bio w zimie (ma to dać 66 gr. oszczędności na stawce). W grę wchodzi też zmiana częstotliwości wywożenia szkła. O wiele mniej gruzu będzie można oddać na PSZOK. To ma powstrzymać firmy budowlane od pozbywania się tego odpadu na konto mieszkańców. Ma to przynieść 1zł 79 gr. oszczędności w stawce. Przy zbieraniu gabarytów nie będą już zabierane opony. Ma być system monitoringu, który będzie lepiej nadzorował śmieciarki. – Te wszystkie zapisy umożliwią nam większy nadzór – tłumaczył G. Wiater.
– Myślę, że rozczarowanie mieszkańców będzie przeogromne, jeśli zmniejszymy zakres usługi, a kwota będzie taka sama, albo wyższa – powiedział Piotr Szyszko, radny z klubu Jacka Milewskiego.
Prezydent tłumaczyła, że to jest „racjonalizacja” usługi.
– Może się zdarzyć, że dzisiaj mamy optymalny wóz, a będziemy mieli nieco mniejszy i będziemy płacić więcej. – powiedziała B. Kulczycka.
Kasa wraca do gminy wiejskiej
Podczas dyskusji wyszło na jaw, że Eko-Przyszłość płaci tzw. opłatę marszałkowską (za korzystanie ze środowiska). Jest ona wliczana do stawki. I okazało się, że spora część z tej opłaty wraca do gminy, w której znajduje się składowisko, czyli do gminy wiejskiej Nowa Sól.
Radny Jarosław Sieracki pytał, czy jest możliwość wprowadzenia ulgi dla seniorów.
G. Wiater odpowiedział, że wszystko zależy od tego, czy będą chcieli tego włodarze gmin, ale trzeba mieć na uwadze, że system musi się bilansować, więc koszta tych ulg zostałyby przerzucone na innych mieszkańców. Raczej mało prawdopodobne, żeby w mieście wprowadzono taką ulgę, bo 1/3 mieszkańców Nowej Soli to seniorzy.
Całą dyskusję podsumowała B. Kulczycka: – Taniej nie będzie, świat idzie do przodu, odpady zawsze były i będą. My w stu procentach jesteśmy uzależnieni od zewnętrznej usługi. Dlatego musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: co dalej? Bo jesteśmy w tyle – powiedziała prezydent.