Beata Kulczycka rozdzieliła pieniądze dla klubów sportowych. Zaskoczeń nie było.
Tradycyjnie najwięcej kasy dostały „Koliberki” czyli MKS Astra Nowa Sól. Dotacja dla siatkarzy wyniosła 430 tys. zł (o 15 tys. zł więcej niż w ub. roku).
W klubie ostatnio sporo się dzieje. Prezesem nie jest już Przemysław Jeton, który odszedł z przyczyn prywatnych. Urodziło mu się dziecko i chce się skupić na rodzinie. Jego obowiązki objął Grzegorz Boruszewski, który dotychczas trenował młodsze roczniki. W siatkarskim światku krąży plotka, że Astra w przyszłym sezonie chce zrezygnować z gry w I lidze i oddać miejsce klubowi z Tarnowa Podgórnego. Spytaliśmy o to nowego prezesa. Napisał nam, że klub od dłuższego czasu boryka się z dużymi wyzwaniami finansowymi, które przez jakiś czas nie pozwalały skupić się na rywalizacji sportowej. Obecnie Astra jest na 10 miejscu w tabeli z 9 zwycięstwami i 11 porażkami.
– Priorytetem nowego zarządu jest spokojne i bezpieczne dokończenie aktualnego sezonu w PLS I lidze – napisał nam G. Boruszewski. Dementuje jednak, że klub miałby się wycofać z I ligi. – Chcąc budować silną siatkówkę w zachodniej Polsce rozmawiamy obecnie o potencjalnej współpracy z różnymi klubami w regionie, jednak nie planujemy obecnie oddania miejsca w lidze klubowi z Tarnowa Podgórnego – napisał prezes.
Dodał, że nowy zarząd opracowuje obecnie strategię dalszego rozwoju klubu. „Szczególnie mocno skupiamy się w nich na szkoleniu i rozwoju młodzieży – zarówno w aspekcie sportowym jak i poza sportowym. Z pewnością w Nowej Soli pozostanie drużyną biorąca udział w rozgrywkach seniorskich. Chcemy jednak w procesie jej budowania dużo mocniej skupić się na Nowej Soli – naszej lokalnej ojczyźnie. Bardzo ważne jest dla nas to, aby możliwość kontynuowania kariery w Astrze mieli jej wychowankowie, związani z nią zawodnicy oraz lokalni siatkarze„.
Dozamet wycofuje się z okręgówki
Tradycyjnie druga najwyższa dotacja przypadła dla Dozametu Nowa Sól. Klub dostał 210 tys. zł (o 10 tys. zł więcej niż przed rokiem). We wtorek (3. 02) Dozamet opublikował oświadczenie, że wycofuje zespół seniorski z okręgówki. Powody to brak kasy. Rosną koszta prowadzenia klubu, miasto utrzymuje dotacje na tym samy poziomie, a sponsorzy przykręcają kurek z pieniędzmi.
Daniel Stopa, prezes Dozametu, tłumaczy, że te 10 tys. zł więcej nie robi różnicy, bo trzeba je oddać miastu.
– Od nowego roku weszły opłaty za obiekty – tłumaczy.
Te opłaty dotykają nie tylko klubów, ale też zwykłych mieszkańców. Do redakcji zadzwonili już piłkarze amatorzy, którzy poskarżyli się, że za półtorej godziny gry na „Orliku” od nowego roku muszą zapłacić 75 zł. Dotychczas obiekt był im udostępniany za darmo. – Prawdopodobnie zrezygnujemy z gry – usłyszeliśmy od jednego z nich.
Główna drużyna Dozametu gra w IV lidze. W okręgówce grała druga ekipa, w której kopali piłkarscy oldboye i ogrywali się młodzi zawodnicy. Władzom klubu zarzucono, że drugą drużynę likwiduje zbyt pochopnie, bo tam nie płaci się zawodnikom za grę, więc właściwie nie ma kosztów.
– To nieprawda. Trzeba opłacić trenera, transport na mecze, sędziów, żółte kartki, kary. To są koszta, które idą w dziesiątki tysięcy złotych – tłumaczy D. Stopa. Wylicza, że cały budżet Dozametu to ponad 600 tys. zł. – Ledwo wiążemy koniec z końcem – mówi.
Co do drugiej drużyny, to nie wszystko rozbiło się o finanse, bo D. Stopa krytykuje też nastawienie zawodników.
– To miał być zespół do ogrywania młodzieży ale trochę to poszło w inną stronę i stał się przystanią dla oldbojów, którzy nie zawsze przychodzili na treningi. Czemu miałbym inwestować w projekt, który nie wszyscy traktowali poważnie – mówi prezes. D. Stopa chce, żeby część młodych zawodników, którzy dobrze rokują zostali w klubie, ale z większością się pożegna.
Na wiosnę druga drużyna już nie wybiegnie na murawę. Wyniki z pierwszej rundy zostaną utrzymane, a w drugiej każdy, kto będzie grał z Dozametem dostanie punkty z walkowera.



