Do Rzymu, Rygi, Sztokholmu, Brukseli, Wiednia. Niektóre z tych lotów przybliżały posłów do kosmosu.
Kancelarię Sejmu poprosiliśmy o informację, ile – za pieniądze podatników – w ub. roku latali nasi posłowie. Udostępniono nam szczegółową informację odnośnie lotów krajowych, którą opublikowaliśmy w artykule pt. „Posłowie w przestworzach”.
Liderem powietrznych podróży kolejny raz był Robert Dowhan (KO), który do samolotu wsiadał 143 razy, natomiast na drugi miejscu znalazł się Łukasz Mejza, który odbył 130 lotów. Jednocześnie obaj panowie mają najniższą frekwencję na głosowaniach wśród lubuskich parlamentarzystów.
Trzeba wiedzieć, że nasi posłowie latają na koszt podatników nie tylko po Polsce, ale także za granicę. Także o te podróże spytaliśmy kancelarię Sejmu.
Sporo się dzieje na morzu
Liderką w lotach zagranicznych okazała się Anita Kucharska-Dziedzic, posłanka Lewicy, która w ub. roku poleciała do Brukseli, Rygi, Sztokholmu, Mariehamn czy Kilonii. Większość jej podróży była związana z Bałtykiem. Trzeba wiedzieć, że A. Kucharska-Dziedzic jest przewodniczącą delegacji Sejmu i Senatu na Konferencję Parlamentarną Morza Bałtyckiego. W związku z tym musiała uczestniczyć w licznych międzynarodowych spotkaniach, na których dyskutowano na temat Bałtyku. Posłanka zdradza, że dwa główne tematy dotyczące morza to ekologia i bezpieczeństwo, które często się łączą.

– Jeżeli chodzi o ekologię, to mamy w tej chwili rabunkowe połowy dorsza ze strony Rosjan, którzy kompletnie nie przejmują się tym, że są limity. Za chwilę Bałtyk może być kompletnie wyjałowiony. Oni tym dorszem handlują z całym światem, omijając sankcje – mówi posłanka. – Druga sprawa to flota cieni, którą tworzą stare nieremontowane tankowce. Jak taki jeden statek spuści ropę, to cały Bałtyk jest zanieczyszczony, bo to mały akwen, z małą wymianą wody. Dobra informacja jest taka, że w walce z flotą cieni państwom Morza Bałtyckiego pomagają też inne kraje. Ostatnio jeden taki statek zatrzymała marynarka francuska i belgijska – mówi A. Kucharska-Dziedzic. Dodaje, że trwają też dyskusje, jak oczyścić Bałtyk z zatopionej broni.
A. Kucharska-Dziedzic mówi, że sukcesem tych wyjazdów jest m.in. to, że sejmiki zachodniopomorski, pomorski i warmińsko-mazurski zostały obserwatorami w zgromadzeniu parlamentarnym, ale też, że przeszły wszystkie polskie poprawki do dokumentów przygotowywanych dla Komisji Europejskiej. Najbliższe spotkanie dotyczące cyberbezpieczeństwa i energii na Bałtyku ma się odbyć w Szczecinie.
Posłanka w kwietniu wybrała się też do Brukseli na „Forum Wspólnie w Europie. Perspektywa Kobiet”. To wydarzenie przyciągnęło także inne lubuskie parlamentarzystki, bo poleciały na nie także Katarzyna Osos i Krystyna Sibińska, obie z KO.
Poleciał pożegnać papieża
Latali też posłowie PiS. Głównie Jerzy Materna, który wybrał się do miejscowości Tartu w Estonii, a także do Tallina i Wiednia, na konferencje poświęcone… przestrzeni kosmicznej. Poseł PiS jest wiceprzewodniczącym delegacji parlamentarnej pn. Grupa ds. Przestrzeni Kosmicznej i – jak mówi – nie mogło go zabraknąć na tych ważnych spotkaniach.

Natomiast do Rzymu udał się w kwietniu Władysław Dajczak (PiS). Lot nie był drogi, bo kosztował tylko 107 zł, ale – jak napisała nam kancelaria Sejmu – był to samolot specjalny, ale też okoliczności były nietypowe, bo były wojewoda poleciał na uroczystości pogrzebowe papieża Franciszka.
