Strona główna » O co walczy Gwardia?

O co walczy Gwardia?

przez Adam Sommerfeld

Czy najstarszy klub bokserski w Zielonej Górze zniknie ze sportowej mapy Polski? – Nie pozwolę zamknąć sekcji będę walczył ze wszystkich sił, żeby ją utrzymać – zapowiada Jarosław Biernacki, trener Gwardii.
Gwardia Zielona Góra to najstarszy klub sportów walki w tej części Polski. Po latach szkolenia setek zawodników, którzy później sami stawali się trenerami i zakładali własne kluby, Gwardii zajrzało w oczy widmo likwidacji. Wcale nie dlatego, że nie ma chętnych do trenowania, bo młodych zawodników i zawodniczek jest ponad 20. Okazało się, że niedługo kickbokserzy nie będą mieli gdzie trenować, bo prezes Łukasz Kisielewski zerwał umowę z Komendą Wojewódzką Policji na wynajem hali. 
Złoty interes 
Gwardziści od lat trenują w hali przy ul. Strzeleckiej. Wątpliwe, żeby w Zielonej Górze była sala o gorszym standardzie niż ta. Odpadający tynk, rozpadający się parkiet, zagrzybiałe prysznice, kto pamięta filmowe sale, na których trenował Rocky Balboa, ten może wyobrazić sobie ten klimat. Ma to też dobre strony, bo jak mawiają trenerzy Gwardii, w spartańskich warunkach wykuwa się prawdziwych mistrzów. Problem w tym, że sala nie należy do Gwardii ale do policji, a za ten relikt PRL-u Komenda Wojewódzka w Gorzowie Wlkp. kazała sobie płacić jak za nowoczesny obiekt. 

– W ubiegłym roku wyszło za salę przeszło 100 tys. zł – mówi Ł. Kisielewski. – Gdyby chociaż coś wyremontowali czy poprawili, to może rachunki byłyby niższe ale niestety – dodaje.
W klubie słychać, że policja za samo wynajęcie sali kazała sobie płacić 5 tys. zł miesięcznie. Prezes stwierdził, że do zbyt dużo i zerwał umowę z komendą.
– Z tego powodu będę musiał prawdopodobnie zamknąć sekcję kickboxingu. Nie jestem w stanie tyle dorzucać. To jest klub sportowy, a nie firma, która przynosi dochody. Głównie szkolimy młodzież i dzieci – mówi Ł. Kisielewski.
Darmowa strzelnica
Sprawa nie jest przesądzona, bo jeśli trenerzy znajdą tańszą salę, to sekcja zostanie tam przeniesiona. Ostatniego słowa nie powiedziała komenda, a prezes ma asa w rękawie w postaci strzelnicy. Zielonogórska policja mogła z niej dotychczas korzystać bezpłatnie. Teraz z tym koniec. – Komenda mogła korzystać bezpłatnie, a nam kazali płacić za wynajęcie hali – mówi Ł. Kisielewski. Policjanci bywali na strzelnicy trzy razy w tygodniu. Dlatego prezes liczy na to, że uda się  dogadać. – Jeżeli uda się utrzymać halę, albo znaleźć jakieś tańsze miejsce, to utrzymamy sekcję kickboxingu. Będę rozmawiał z komendą i władzami miasta, może  udostępnią jakąś salę – mówi prezes. 
 Ponoć Komenda ma w planach remont obiektu i zrobienie policyjnego ośrodka szkolenia, a chodzą słuchy, że policja będzie się chciała dogadać w sprawie strzelnicy. 
  Najłatwiej zlikwidować
– Płaciliśmy jak za mercedesa, a jeździliśmy starym fiatem – mówi Jarosław Biernacki, trener Gwardii. Przypomina, że korzenie klubu sięgają 1948 roku. Przez dziesiątki lat Gwardia była bokserską potęga zachodniej Polski. Na mecze bokserskie przychodziły tłumy. W latach 90-tych założono sekcję kickboxingu, która wychowała takich mistrzów jak Bogumił Połoński,  Tomasz Makowski, czy Patryk Proszek. – To są trenerzy, którzy szkolą kolejnych zawodników. Ale nasi zawodnicy służą dziś także w służbach mundurowych – mówi J. Biernacki. Sam też jest wychowankiem Gwardii, podobnie jak drugi trener Leszek Wojciechowski. 

J. Biernackiemu nie podoba się wizja zamknięcia sekcji. – Najłatwiej wszystko zlikwidować, bo nie przynosi zysku. A tego zysku nie da się przeliczyć na pieniądze, bo walczymy, żeby młodzież uprawiała sport, oderwała się od komputerów i telefonów. Nic tak nie hartuje charakteru jak sporty walki, regularne treningi, na których ci młodzi ludzi poznają swoje mocne i słabe strony, ale też uczą się zdrowego trybu życia. Nie pozwolę zamknąć sekcji i będę walczył ze wszystkich sił, żeby utrzymać ją w takiej lub innej formie – zapowiada J. Biernacki. Trener liczy na to, że uda się prezesowi dogadać z komendą, a jeśli nie,  to pomoże miasto albo władze województwa. Żal niszczyć 70-letnią tradycję, jeśli wciąż są ludzie, którzy chcą ją podtrzymywać.  

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz