Zielonogórska policja namierzyła złodzieja, który włamywał się do sklepów mięsnych Zyguły. Tłumaczył, że potrzebował pieniędzy na spłatę długów.
W ubiegłym tygodniu opisywaliśmy, że jednej nocy doszło do trzech włamań do sklepów Zyguły. Jednego dokonano w Kożuchowie, drugiego w Nowej Soli, a trzeciego w Zielonej Górze. Początkowo wydawało się, że za całą akcją stoi zorganizowana grupa, jednak nic bardziej mylnego. Włamań dokonał jeden mężczyzna i to w dodatku ze Szczecina. Namierzyli go policjanci z Zielonej Góry. Jak?
– Mogę tylko powiedzieć, że policjanci z wydziału kryminalnego zielonogórskiej komendy dzięki pracy operacyjnej wpadli na ślad włamywacza – mówi Małgorzata Stanisławska, rzecznik zielonogórskiej policji. Jak udało nam się dowiedzieć, częściowo pomogły nagrania z prywatnych kamer.
Policjanci dotarli do 41-letniego mieszkańca Szczecina, który był dobrze znany tamtejszej policji. Okazało się, że miał na koncie kilkanaście włamań w trzech województwach (lubuskie, wielkopolskie i zachodnio-pomorskie). Tylko w Lubuskiem, oprócz wspomnianej Nowej Soli, Kożuchowa i Zielonej Góry, grasował też w Gorzowie Wielkopolskim, Sulechowie, Świebodzinie czy Krośnie Odrzańskim. Ponoć jego włamania były skuteczne, bo potrafił obejść system alarmowy.
Policja nie zdradza na razie, ile pieniędzy ukradł ani czy udało się chociaż trochę odzyskać. Prawdopodobnie nie, bo tłumaczył funkcjonariuszom, że musiał spłacić długi.
Mężczyznę przywieziono do Zielonej Góry. Przyznał się do winy, a prokurator zawnioskował o trzymiesięczny areszt dla niego. Grozi mu od roku do nawet 10 lat więzienia.