Przez 45 minut w Żarach pachniało niespodzianką. Promień prowadził z trzecioligową Wartą Gorzów, ale po przerwie goście pokazali swoją jakość i odwrócili losy meczu, wygrywając 4:1 w ćwierćfinale lubuskiego Pucharu Polski.
Zaskoczenie do przerwy
W pucharową środę, 22 kwietnia, Promień Żary, na co dzień występujący w zielonogórskiej klasie okręgowej, podejmował trzecioligową Wartę Gorzów Wielkopolski. Goście do Żar przyjechali pod wodzą nowego trenera-Grzegorza Bajko. Poprzedni szkoleniowiec, Patryk Szymik rozstał się z klubem dzień przed meczem z Promieniem.
Mimo roszad w sztabie faworyt był jeden, ale pierwsza połowa zupełnie tego nie potwierdzała. Promień grał odważnie, dobrze zorganizowany i momentami to on wyglądał lepiej. Różnicy dwóch klas rozgrywkowych nie było widać.
W 42. minucie Bartek Pruchniak uderzył z dystansu i dał gospodarzom prowadzenie. Do przerwy w Żarach było 1:0 i coraz więcej wskazywało na to, że może wydarzyć się coś więcej.
Zobacz: https://regionalna24.pl/promien-zary-zrobil-swoje-bobr-bobrowice-bez-zmian-i-bez-punktow/
Reakcja po przerwie
Po zmianie stron Warta wyszła na boisko zdecydowanie bardziej konkretna. Goście od początku drugiej połowy narzucili swoje tempo i zepchnęli Promień do defensywy.
W 58. minucie, po dośrodkowaniu Macieja Połaszewskiego z rzutu rożnego, najwyżej wyskoczył Oliwier Niklas i doprowadził do wyrównania.
Pięć minut później było już 2:1. Po faulu Michała Makowskiego w polu karnym sędzia podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Piotr Majerczyk.
Derby ważniejsze niż puchar
Dwa szybkie ciosy ustawiły mecz. Promień próbował jeszcze wrócić do gry, ale z każdą minutą było coraz trudniej.
Trener Piotr Makowski zaczął rotować składem, mając z tyłu głowy ligowe derby z Unią Kunice. I to było widać. Gra gospodarzy straciła rytm, a końcówka należała już do Warty.
W 88. minucie Mateusz Kaczmarek podwyższył na 3:1, a w doliczonym czasie gry, po zamieszaniu w polu karnym i rykoszecie, wynik ustalił Bartłomiej Gajda.
Koniec przygody, derby przed nami
Promień przegrał 1:4 i odpadł z Pucharu Polski na etapie ćwierćfinału. Wynik jest wysoki, ale pierwsza połowa pokazała, że gospodarze potrafią postawić się zespołowi z wyższej ligi.
A teraz wszystko i tak sprowadza się do jednego.
Derby z Unią Kunice.

















































