Strona główna » Czy jest jeszcze szansa na wielką inwestycję?

Czy jest jeszcze szansa na wielką inwestycję?

przez PS

Spotkanie przedstawiciela firmy LCL z władzami Otynia nie potoczyło się dobrze.

W ub. tygodniu pisaliśmy o konflikcie między firmą LCL, a władzami Otynia. Właściciel spółki kilka lat temu kupił nieruchomości po dawnym przedsiębiorstwie Alpo w Niedoradzu. Były tam pozostałości hal, w których stworzono wysypisko śmieci. Dziś stoi ogrodzony magazyn, do którego kursują tiry. LCL chciałoby rozbudować obiekt w Niedoradzu o bocznicę kolejową, ale jak na razie miasto nie wydało na to pozwolenia. Nie wydało go nie dlatego, że nie chce tej inwestycji, ale dlatego, że – jak twierdzi urząd – LCL nie dopełnił formalności i nie dosłał wszystkich wymaganych dokumentów. W odpowiedzi przedstawiciele spółki mówią, że dostarczyli już wszystko i zarzucają miastu, że przez brak dokumentu stracili szansę na dotację z CUPT-u (Centrum Unijnych Programów Transportowych). A mowa jest aż o 62 mln zł. Jerzy Kwiatkowski, dyrektor zarządzający LCL, zapowiedział, że doprowadzi do referendum w sprawie dowołania burmistrz. Firma przysłała miastu rachunek na 1,5 mln zł za czyszczenie śmietniska po Alpo. 

Poniedziałkowe (13.04.) spotkanie podczas komisji Rady Miasta miało załagodzić sytuację, ale tylko ją zaogniło. 

Burmistrz mnie straszy prokuratorem? 

– Jestem Jerzy Kwiatkowski, były właściciel Polskiej Wełny, dwukrotnie aresztowany przez rządy PiS-u, nieskazany ani razu. Trzy lata bez wyroku spędziłem w pierdlu. Jak przeczytałem w gazecie, że pani mnie straszy prokuratorem, to mogę tylko jedno powiedzieć: ha ha ha – zaczął swoje wystąpienie J. Kwiatkowski. 

Wiceburmistrza Rafała Stasińskiego nazwał „I.A.”. 

– Powiedział mi, że nasze dokumenty są z I.A. Może i tak, ale i tak są lepsze od tych, które gmina sporządziła – stwierdził dyrektor LCL. 

Radnym pokazał przykłady gminy, które pozwalały inwestować na terenach poprzemysłowych bez decyzji środowiskowej. 

– Myśmy proponowali stworzenie hubu intermodalnego, który wykorzystywałby tor 273 między Świnoujściem, a Sławkowem. Za 15 mln zł stworzyliśmy to, co pani burmistrz zostawiła po swoich rządach, czyli ze śmietnika stworzyliśmy coś – mówił. – Stwierdziliśmy, że skoro pani burmistrz wysyła na nas komorników, wystawimy notę na obciążenie za niedopilnowanie obowiązków przez panią burmistrz na tym terenie – powiedział. Chodzi o rachunek za 1,5 mln zł za czyszczenie nieruchomości. 

– Myśmy tu nie przyszli po to, żebyście nam dali decyzję środowiskową, czas się skończył 30 października i dziękuję bardzo. Ale dalej walczymy, bo próbujemy to ominąć, twierdząc, że gmina działa celowo. A pamiętajcie, że jestem jednym z największych inwestorów w gminie, a wasze chęci załatwienia Panattoniego spełzły na niczym. My próbujemy odlesić 450 metrów, a pani burmistrz zechciała angażować się w wyjazd do Warszawy w celu odrolnienia terenu dla Panattoniego, więc jakie to jest równe traktowanie inwestorów? – pytał J. Kwiatkowski.  

Chcemy jasnych zasad funkcjonowania

– Gmina nie jest udzielnym księstwem. Ma służyć mieszkańcom i inwestorom, żebyśmy mogli razem coś zrobić. Wy jesteście jak du… od sr…, żebyśmy razem coś stowrzyli – stwierdził J. Kwiatkowski. 

Opowiedział, że firma zamierza przywozić do Niedoradza kontenery ze Świnoujścia i tu je przeładowywać. Dlatego potrzebna była budowa bocznicy kolejowej, ale CUPT ten projekt odrzucił, bo brakowało pozwolenia z gminy. 

– Oczekuję od gminy, żeby dokumenty były tak zrobione, żeby można to było procedować na radzie – powiedział J. Kwiatkowski. – W niektórych gminach, jak ktoś zainwestuje 5 – 10 mln zł, to coś ma, w tej gminie nie ma nic. Włożyłem tu niecałe 15 mln zł. Co dostałem? Nic. Ale ja się nie obrażam. Chcę zabezpieczyć po prostu dla innych przedsiębiorców jasne zasady funkcjonowania – zastrzegł. 

J. Kwiatkowski przypomniał urzędnikom, że ich zadaniem powinna być pomoc w ściąganiu kapitału. 

– Problem polega na tym, czy gmina chce współpracować, czy mieć święty spokój, że za brak decyzji nie odpowiadacie wcale. Nie przyszedłem prosić o nic, bo nie będę skomlał o coś, co mi się należy – stwierdził J. Kwiatkowski. I dodawał: – Czy wy faktycznie myślicie, że chcę odwołać pani burmistrz? Ja to mam w d… Ale wrzucę granat w szambo. My nie chcemy od niej ustępstw dla jednej firmy LCL, my chcemy jasnych zasad funkcjonowania.   

Co zrobiliście, żeby ściągnąć do was kontrahentów?

Urzędnicy tłumaczyli, że w akcie notarialnym dotyczącym Alpo jest zapis, że właściciel zdawał sobie sprawę, w jakim stanie przejmuje nieruchomość i nie będzie wysuwał roszczeń wobec gminy.  

– Ale wyście nie dopilnowali sprawy. Idziemy w takie zaognienie, że zamiast coś zrobić, szukamy wojny – odpowiedział J. Kwiatkowski.

Kiedy jedna z urzędniczek zaczęła tłumaczyć, jak wygląda proces wydawania decyzji środowiskowej, J. Kwiatkowski jej przerwał. 

– Żyjecie z pieniędzy, które biznes wam daje. Jeśli nie macie nic do powiedzenia oprócz tego, że macie rację, to szkoda mojego czasu – zastrzegł.

– Czy pan kiedykolwiek usłyszał, że jesteśmy przeciwni? Było zebranie wiejskie, ktoś zarzucił, że jest przeciwny? – uspokajała burmistrz Barbara Wróblewska i tłumaczyła, że dopiero po złożeniu kompletu dokumentów gmina mogła je wysłać do Sanepidu, RDOŚ i Wód Polskich. 

Urzędniczka zajmująca się wnioskiem firmy LCL tłumaczyła, że na jej prośby o uzupełnienie wniosku firma nie reagowała i próbowała wyjaśnić, jak przebiega cały proces i jakich kwitów zabrakło.  – Panie wie ile ja zarabiam na godzinę? – przerwał jej J. Kwiatkowski. Po czym dodał, że nie będzie słuchał tych „pierdół”. – Niech mi pani to spisze. Może to przeczytam, albo nie – stwierdził.

– Dzisiaj wasze opowiadania są po fakcie. 30 października zeszłego roku minął termin. Co zrobiliście, żeby ściągnąć do was kontrahentów? Co zrobiliście w tym temacie? Pytanie jest, co zrobimy na przyszłość – denerwował się J. Kwiatkowski. 

Pragnę wyrazić ubolewanie 

Następnego dnia J. Kwiatkowski rozesłał długie oświadczenie, w którym napisał m.in.: „(…) pragnę wyrazić ubolewanie z powodu mojego zachowania podczas spotkania. Było ono wynikiem wieloletniej bezczynności organów gminy oraz narastającej frustracji związanej z realizacją inwestycji o wartości przekraczającej 15 mln zł. Jednocześnie informuję, iż przepraszam wszystkie osoby, które mogły poczuć się dotknięte formą mojej wypowiedzi. Nie mogę jednak odnieść tych przeprosin do osób, które podczas spotkania wykazywały postawę arogancką, wprowadzały w błąd lub prezentowały twierdzenia nieznajdujące oparcia w faktach”. 

Na czwartek firma LCL zorganizowała spotkanie w Niedoradzu. J. Kwiatkowski zapowiada, że niedzielę (po mszach) po wsi będą rozdawane materiały informacyjne, a także będzie można usłyszeć komunikaty z megafonu. Po Niedoradzu będzie jeździła też naczepa reklamowa.

Inwestor w komunikacie do prasy napisał m.in.: „Wzywamy Gminę Otyń do: natychmiastowego wydania oświadczenia o braku konieczności przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko oraz niezwłocznego przekazania tego stanowiska do właściwego ministerstwa oraz instytucji prowadzących proces finansowania inwestycji”.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz