W niedzielne popołudnie(13.08) Alfa Jaromirowice, która w poprzednim sezonie rzutem na taśmę uratowała się przed spadkiem z okręgówki podejmowała na własnym boisku spadkowicza z 4. ligi. Ekipa Siwego miała coś do udowodnienia sobie i kibicom, dlatego mobilizacja na ten mecz była z pewnością spora.
Niestety mecz zaczął się dla niech niefortunnie, bo już w pierwszych minutach Alfa miała doskonałą okazję do strzelenia bramki, ale strzał Macieja Enkota trafił w słupek. Nie mniej jednak Marcin Piech konsekwentnie prowadził grę i po wymianie 673 podań na własnej połowie i w środkowej strefie boiska, lubszczanie próbowali przebić się przez szczelnie zastawione zasieki przed bramką Adriana Króla.
Zamurowanie żelbetem przedpola przez jaromirowicką defensywę skutecznie uniemożliwiało dojście do jakiejkolwiek sytuacji strzeleckiej. Podopieczni Roberta Ściłby bezsilnie bili głową w mur, tracąc mnóstwo sił w okropnym upale. A gospodarze czekali tylko na okazję. I się doczekali. W 36. minucie pierwszą bramkę na swoim koncie zanotował Maciej Enkot, który wykorzystał karnego.
Tak też się skończyła pierwsza połowa.
Druga cześć rozpoczęła się od ataków lubszczan, którzy bardzo chcieli wyrównać. Ale robili to wszystko w trybie slowmotion, dlatego znów nadziali się na kontrę miejscowych, bezlitośnie wykorzystując każdy błąd swoich rywali. I ponownie do bramki trafił Maciej Enkot, który ewidentnie w tym dniu miał „ dzień konia”. Wtedy Budowlani ratując resztki honoru rzucili się do ataku, co przyniosło efekt w postaci bramki z rzutu karnego, a wykonawcą wyroku był Marcin Piech. Goście nawiązali kontakt i poczuli, że są w stanie wyrównać i może nawet wyjść na prowadzenie. Zaangażowanie prawie wszystkich zawodników z Lubska w akcje ofensywne ponownie skończyło się skarceniem, bo podopieczni Tomasza Urbańskiego, na luzaku strzelili jeszcze dwie bramki, pogrążając swoich rywali. Najpierw Maciej Enkot skompletował hattricka, a później Michał Leszczyński postawił kropkę nad i, zdobywając gola a’la stadiony świata. Alfa pokonała Budowlanych 4:1.
-Cały tydzień przygotowywaliśmy się na ciężkie spotkanie wiedząc, że spadkowicz z IV ligi będzie chciał pokazać różnicę klas i swoje doświadczenie, które zebrali na tym poziomie rozgrywek. Aczkolwiek utwierdzałem swoich zawodników, że mamy swoją wartość i umiejętności, których musimy być pewni i świadomi i z nastrojami bojowymi przystąpiliśmy do rywalizacji z drużyną z Lubska. Uważam, że z przebiegu spotkania, mając plan na nie, wykonaliśmy kawał dobrej pracy na boisku, która zaowocowała okazałym zwycięstwem i zasłużenie wygraliśmy. Niewiele argumentów mieli goście, za to my jak wytrawni gracze wypunktowaliśmy przeciwnika-stwierdził Tomasz Urbański, trener Alfy. -W tym meczu u nas zagrało wszystko. Bardzo dobra gra w defensywie, akcje ofensywne których finalizacja dała nam okazałe zwycięstwo i świetne zmiany, które tego dnia dawały sporo jakości i podnosiły poziom piłkarski na boisku. Na zasłużone pochwały i brawa zasługuje cała drużyna.
-Straciliśmy bramkę z karnego, podyktowanym po kuriozalnym zachowaniu jednego z naszych stoperów. Strata bramki ułożyła spotkanie, tak że Alfa mogła grać swoją grę, czyli długą piłkę z czym mieliśmy problem. Na pewno jest dużo rzeczy do poprawy, przede wszystkim słaba reakcja drużyny po starcie, ale było też z naszej strony dużo dobrej gry. Niestety nie popartej zdobytymi bramkami. Popełniliśmy błędy, ale wiemy nad czym pracować-podsumował Robert Ściłba, szkoleniowiec Budowalnych Lubsko.
-Rozczarowanie to jedyne uczucie, które dzisiaj nam towarzyszy. Przegraliśmy mecz, w którym przez zdecydowaną większość czasu dyktowaliśmy warunki. Zabrakło nam jednak skutecznych rozwiązań na przedpolu bramki rywala. Bramki straciliśmy po indywidualnych, niewymuszonych błędach naszych zawodników, które Alfa wykorzystała bez litości. Musimy to dopracować, bo nieodpowiedzialne zachowania w defensywie niweczą pracę całego zespołu-powiedział po meczu bramkarz Budowlanych, Paweł Bahyrycz.
-Bardzo ciężki mecz z byłym czwartoligowcem, po którym nie do końca wiedzieliśmy czego można się spodziewać, lecz po przebiegu meczu w pełni zasłużone 3 pkt dla Alfy w mojej ocenie. Przeciwnikowi dziękujemy za grę i życzymy powodzenia, a my dalej bierzemy się do roboty, aby sprostać wyznaczonemu celowi na ten sezon-podsumował Adam Woryta, stoper Alfy Jaromirowice.
Czytaj też: Grali do samego końca! ŁKS Łęknica wywozi z Ochli 3 punkty
228




























































































Poprzedni artykuł