Władze Prawa i Sprawiedliwości mają dość. Po kolejnej wpadce Łukasza Mejzy, postanowiły go zawiesić.
Kiedy gruchnęła wiadomość o kolejnym rajdzie posła Łukasza Mejzy (150 km/h na S3), ktoś w partii powiedział dość.
Jerzy Materna, poseł PiS, który nigdy za Ł. Mejzą nie przepadał, poinformował, że w środę poseł z Krosna Odrzańskiego został zawieszony.
Tego samego dnia Ł. Mejza przemawiał w Sejmie: – Tak to prawda, otrzymałem kolejny mandat za wykroczenie drogowe. Przekroczyłem prędkość na drodze ekspresowej w związku z czym mandat jest jak najbardziej adekwatny, pożądany i właściwy. Zachowałem się źle, przepraszam biorę to na klatę – powiedział – stwierdził.

Otrzymałem kolejny mandat – oświadczenie Łukasza Mejzy w Sejmie (video) https://www.youtube.com/shorts/SXv8qriXtUc
– To jest słaba historia, bo ja wcale nie jechałem z psem na zlot działaczy Platformy Obywatelskiej w Sejmie, nie wiozłem też syna na SOR omijając kolejki, ani nie towarzyszyła mi Rosjanka z francuskim paszportem i górą pieniędzy – dodał.
Natomiast „Regionalnej” napisał oświadczenie o treści: „To jakaś bzdura. Jeśli mielibyśmy zawieszać posłów za mandaty drogowe, to prawie cały Sejm byłby zawieszony. Śmieszy mnie to, że rozmawiamy o mandacie drogowym podczas gdy afera pedofilska i zoofilska polityków Platformy Obywatelskiej toczy się przez Polskę. Co za czasy! Politycy PO gwałcą dzieci i psy, skorumpowane media milczą na ten temat, a my się mamy zajmować tym, że przekroczyłem prędkość na drodze ekspresowej? Zejdźmy na ziemię!„.
Ł. Mejza od dłuższego czasu wystawiał cierpliwość partii na próbę. Niedawno zrzekł się immunitetu, bo wniosek w tej sprawie złożył komendant policji. Okazało się, że poseł ma aż 9 zdjęć z fotoradarów i policja chce go ukarać. Niewykluczone, że nazbiera tyle punktów, że straci prawo jazdy.
Jeśli zaś chodzi o zawieszenie, to nie oznacza ono, że Ł. Mejza nie będzie mógł głosować, czy przychodzić do Sejmu. Lubuscy działacze PiS na każdym kroku przypominają, że Ł. Mejza nie jest nawet w partii. Po porostu decyzją prezesa Jarosława Kaczyńskiego wstawiono go na listę. W lubuskim PiS posłowie nie kryją się z tym, że woleliby, żeby to Elżbieta Płonka, a nie Ł. Mejza, dostała się do Sejmu w ostatnich wyborach.