4 kwietnia, w Wielką Sobotę rozegrano mecze 20. kolejki zielonogórskiej klasy okręgowej. Promień Żary, lider tabeli, podejmował Pogoń Wężyska, która przed tym spotkaniem zajmowała 12. miejsce. Faworyt był jeden i tym razem nie było żadnych niespodzianek.
Galeria zdjęć pod tekstem
Od pierwszych minut spotkanie toczyło się pod dyktando gospodarzy. Promień kontrolował grę i konsekwentnie budował przewagę, którą udokumentował w 19. minucie. Po zamieszaniu w polu karnym i sprytnym uderzeniu przy krótkim słupku piłkę do siatki skierował Kornel Szymański. Było 1:0 i wszystko zaczęło układać się dokładnie tak, jak przewidywano.
Po prostu Skiba
Po przerwie obraz gry się nie zmienił, choć trzeba przyznać, że Promień postanowił dorzucić do tego coś ekstra. W 52. minucie Jakub Skiba ruszył lewą stroną i zrobił coś pomiędzy dośrodkowaniem a strzałem, choć patrząc na efekt, raczej to drugie. Piłka z bardzo ostrego kąta minęła bramkarza Adriana Salę, odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Jedna z tych akcji, po których nawet kibice przez chwilę milkną, bo próbują zrozumieć, co właśnie zobaczyli.
Chwilę później Pogoń spróbowała odpowiedzieć i była najbliżej zdobycia bramki w całym meczu. Po jednej z nielicznych składnych akcji piłka trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Marcela Sadowskiego i wróciła w pole gry. Jak to zwykle bywa, niewykorzystana okazja szybko się zemściła.
Promień wyprowadził kontrę. Piłkę w środkowej strefie odebrał Jakub Pietrusiak, który szybkim podaniem uruchomił Igora Łuszczewskiego. Defensor Promienia popędził skrzydłem i idealnie dograł w pole karne. Tam czekał już Jakub Skiba, który dołożył nogę i skompletował dublet, ustalając wynik spotkania na 3:0.
Promień wygrał pewnie, kontrolował wydarzenia na boisku i ani przez moment nie pozwolił rywalom uwierzyć, że mogą tu coś ugrać. Trzy punkty zostają w Żarach, a lider może spokojnie usiąść do świątecznego stołu z poczuciem dobrze wykonanej roboty. I z całkiem świeżym jajeczkiem w koszyku.





























































