Strona główna » Gdy już wszyscy myśleli o końcu meczu, zaczęły się emocje. FAX Bieniów uratował remis w doliczonym czasie

Gdy już wszyscy myśleli o końcu meczu, zaczęły się emocje. FAX Bieniów uratował remis w doliczonym czasie

przez Małgorzata Fudali-Hakman

Przez ponad 80 minut niewiele wskazywało na to, że mecz FAX-u Bieniów z Piastem Lubanice zapisze się jako jedno z bardziej emocjonujących spotkań kolejki. Po bezbramkowej pierwszej połowie, kontuzjach, kartkach i walce bardziej z upałem niż przeciwnikiem, końcówka przyniosła trzy bramki, dwa zwroty akcji i remis 2:2 wyrwany w doliczonym czasie gry.

Mecz pomiędzy FAX Bieniów a Piastem Lubanice długo przypominał spotkanie rozgrywane bardziej z obowiązku niż dla wielkich sportowych emocji. W pierwszej połowie kibice obejrzeli przede wszystkim trzy żółte kartki oraz groźnie wyglądające zderzenie Bogumiła Kowalczewskiego z Szymonem Kmiecikiem.

Po starciu jeden z zawodników doznał urazu twarzy i uszkodzenia uzębienia, drugi wymagał opatrzenia rany głowy. Na szczęście obaj mogli opuścić boisko o własnych siłach, choć sytuacja wyglądała niepokojąco.

Kartki zamiast bramek i żar lejący się z nieba

Do przerwy bramek nie było, za to sędzia częściej sięgał do kieszonki niż bramkarze po piłkę. Pod koniec pierwszej połowy po jednym ze starć ucierpiał bramkarz Piasta Lubanice Paweł Falkowski. Sytuacja wyglądała na tyle poważnie, że na murawie pojawił się już jego zmiennik. Przez chwilę obaj bramkarze stali nawet obok siebie między słupkami, co stworzyło dość nietypowy obrazek. Ostatecznie Falkowski uznał, że jest w stanie kontynuować grę i pozostał na boisku, odsyłając zmiennika z powrotem na ławkę.

Temperaturę spotkania podnosiły nie tylko ostre starcia, ale także żar lejący się z nieba. Pierwszą połowę zakończono wynikiem 0:0, a emocji było mniej niż kartek.

Jakby tego było mało, w przerwie na boisku pojawił się także Wojciech Ganczar znany arbiter, tym razem jednak w policyjnym mundurze. Przez moment można było odnieść wrażenie, że do pilnowania porządku przy tej liczbie starć i kartek potrzebne będzie dodatkowe wsparcie. Na szczęście była to jedynie jedna z bardziej nietypowych scen niedzielnego popołudnia.

Chabiniak otworzył wynik, a Piast był blisko zwycięstwa

Po zmianie stron mecz w końcu nabrał tempa. Już w 50. minucie Michał Chabiniak wyprowadził Piasta Lubanice na prowadzenie.

Z biegiem czasu coraz bardziej było widać trudy gry w wysokiej temperaturze. Sił ubywało, a frustracja rosła. W efekcie z boiska kolejno wylecieli Paweł Kmiecik oraz Konrad Baryła, którzy po obejrzeniu drugich żółtych kartek przedwcześnie zakończyli udział w spotkaniu.

Cztery minuty, trzy bramki i zwrot akcji

Kiedy wydawało się, że Piast dowiezie skromne prowadzenie, w 85. minucie do wyrównania doprowadził Kamil Włodarczyk.

Radość gospodarzy trwała jednak krócej niż internetowa zgoda pod kontrowersyjnym postem. Już minutę później Paweł Konopielko ponownie wyprowadził Piasta na prowadzenie i zrobiło się 2:1.

Gdy większość obecnych była przekonana, że to koniec emocji, w czwartej minucie doliczonego czasu gry Bartosz Kowalczewski zdobył bramkę na 2:2 i uratował dla FAX-u jeden punkt.

Mecz o nic? Nie dla tych, którzy zostali do końca

Spotkanie długo nie rozpieszczało widowiskiem, ale końcówka wynagrodziła cierpliwość najbardziej wytrwałym. W B klasie czasem przez 85 minut niewiele się dzieje, żeby potem w kilka chwil wydarzyło się wszystko.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz