Strona główna » Cztery karne, czerwona kartka i emocje jak w ligowym pojedynku. Promień Żary zremisował w sparingu z Dozametem

Cztery karne, czerwona kartka i emocje jak w ligowym pojedynku. Promień Żary zremisował w sparingu z Dozametem

przez Małgorzata Fudali-Hakman

Sobotnie popołudnie, 21 lutego, na żarskim Okrąglaku, przyniosło widowisko, które w założeniu miało być spokojnym etapem przygotowań do rundy wiosennej, a w praktyce stało się studium relacji między piłką nożną a interpretacją przepisów.

Promień Żary, wicelider okręgówki, konsekwentnie myślący o powrocie do czwartej ligi, z której spadł przed rokiem, podejmował czwartoligowy Dozamet Nowa Sól, drużynę przyzwyczajoną do wyższego tempa i większych wymagań. Różnicy klas nie było widać ani przez moment, obie jedenastki grały odważnie, szukając przewagi nie tyle fizycznej, ile mentalnej, jakby chciały udowodnić, że sparing w lutym może być czymś więcej niż treningiem w rytmie kontrolowanym.

Pierwsi argument przedstawili gospodarze. Po składnej akcji piłkę w siatce umieścił Bartek Pruchniak, a Promień, obejmując prowadzenie, sprawiał wrażenie zespołu, który zamierza ten mecz uporządkować, rozrysować go po swojemu, zamykając rywala w bezpiecznych ramach własnej organizacji gry. Dozamet jednak, przyspieszając, podnosząc intensywność pressingu i wykorzystując chwile zawahania, odwrócił bieg wydarzeń, wychodząc na prowadzenie w momencie, w którym wielu uznało, że gospodarze mają sytuację pod kontrolą.

I wtedy na scenę, z wyczuciem dramatyzmu godnym reżysera, wkroczył arbiter pierwszoligowy, Paweł Horożaniecki, który postanowił nadać sparingowi walor edukacyjny, wskazując aż czterokrotnie na jedenasty metr dla zespołu z Nowej Soli. Decyzje podejmowane z pełnym przekonaniem, egzekwowane bez cienia wahania, uczyniły z tego spotkania nieformalny kurs dla bramkarzy, którzy, mierząc się z serią rzutów karnych, mogli poczuć się jak podczas specjalistycznych zajęć treningowych.

Goście wykorzystali tylko jedną z czterech prób, trzykrotnie zatrzymywani przez Marcela Sadowskiego oraz Maksyma Alchinskyiego, broniących z refleksem i pewnością siebie, jakby chcieli udowodnić, że jedenastka jest sytuacją statystyczną, nie zaś wyrokiem. Trudno oprzeć się wrażeniu, że sędzia, sam mający w przeszłości doświadczenie bramkarskie, postanowił sprawdzić, czy jego dawni koledzy po fachu nie utracili instynktu, fundując im serię prób nerwów.

Jakby tego było mało, Horo pokazał także czerwoną kartkę zawodnikowi Promienia i do końca 1. połowy żaranie grali w osłabieniu Jednak gospodarze, nie rezygnując, nie godząc się na rolę statystów w spektaklu jedenastek, doprowadzili do wyrównania. Rafał Bryczkowski, wyskoczył do piłki z determinacją godną napastnika najwyższej klasy, skierował ją do bramki strzałem głową, który przywodził na myśl najlepsze momenty Roberta Lewandowskiego, nie przez przypadek przywoływanego w takich sytuacjach.

Remis w lutowym sparingu nie zmienia tabeli, nie przybliża bezpośrednio do awansu, lecz pokazuje coś znacznie cenniejszego, że Promień, myśląc o powrocie do czwartej ligi, potrafi reagować na przeciwności, zachowując równowagę nawet wtedy, gdy wydarzenia na boisku zaczynają przypominać egzamin z odporności psychicznej. A jeśli przy okazji bramkarze zaliczyli dodatkową jednostkę treningową, można uznać, że sobotnie popołudnie na okrąglaku zostało wykorzystane w pełni.

Bramki dla Promienia: Bartek Pruchniak, Kuba Pietrusiak, Rafał Bryczkowski

Bramki dla Dozametu: zawodnik testowany, Alan Wysoczański, Borys Leopold

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz