Szykują się wybory w Platformie Obywatelskiej. Kto będzie kierował partią, która rządzi województwem. Na razie karty odkryło troje kandydatów.
W marcowych wyborach Waldemar Sługocki zmierzy się z dwojgiem kandydatów. Start na szefa partii ogłosiła Elżbieta Polak, była marszałek, a obecnie posłanka, a także Marek Cebula, były burmistrz Krosna Odrzańskiego, a obecnie wojewoda lubuski.
O E. Polak szeptano w partii od dawna, ale zastanawiano się, czy wystarczy jej odwagi. Co niektórzy wspominają, jak latem ub. roku pisała o W. Sługockim, że jest „nadmarszałkiem” i lubi rządzić z tylnego fotela. Już wtedy słyszało się głosy, że to początek kampanii wyborczej. Jednocześnie w partii była opinia, że E. Polak jest sama i nie ma żadnych zwolenników, którzy skoczyliby za nią w ogień i chcieli się narazić obecnemu szefowi. Teraz okazało się, że są bo zebrała wymagane głosy, aby zarejestrować się jako kandydatka.
Kręgosłup musiał „zachrupać”
O ile W. Sługocki liczył się z tym, że prawdopodobnie przyjdzie się mu zmierzyć z E. Polak, to nie spodziewał się, M. Cebuli. W kręgach KO słyszy się, że to było zaskoczenie. Sam Cebula przyznał w jednym z wywiadów, że zadzwonił do Sługockiego i powiedział mu o swoim starcie, po czym podpisali słowny pakt o nieagresji w trakcie kampanii. Przekaz jest taki, że KO to partia demokratyczna im więcej kandydatów tym lepiej, bo to wzmacnia partię.

M. Cebula swój akces startu na szefa partii w regionie ogłosił w hotelu Ruben w wynajętej sali. Widać było, że od dawna się do tego przygotowywał. Był transparent, przemówienie, zapowiedź programu wyborczego, ale największe wrażenie zrobili goście. Wśród nich byli m.in. poseł Krystyna Sibińska, prezydent Marcin Pabierowski, jego zastępcy Marek Kamiński i Paweł Tonder, Robert Kornalewicz szef klubu radnych KO w Zielonej Górze, a także Izabela Piotrowicz, wiceprezydent Gorzowa Wlkp. Baczni obserwatorzy dostrzegli też szefów powiatowych aż z ośmiu powiatów.

Odpowiedź była natychmiastowa. We wtorek (17.02.) M. Pabierowski zwołał konferencję prasową, na której wspólnie z zastępcami wiele razy powtórzyli nazwisko szefa partii i pośpiesznie meldowali o jego zasługach dla Zielonej Góry. M. Kamiński powiedział nam, że pojawił się u Cebuli na jego zaproszenie. Twierdził, że w KO jest teraz „święto demokracji”. Dodał, że podpisał się pod listą poparcia M. Cebuli, ale też wcześniej podpisał się W. Sługockiemu.

Opozycja komentowała ten fikołek prezydenta Pabierowskiego, jako „rozdwojenie jaźni”, czy „dwubiegunowość”. Były prezydent Janusz Kubicki napisał zaś: „Musiał być szybki telefon, wezwanie na dywanik do posła i… cyk! Nagły zwrot o 180 stopni. Kręgosłup musiał zachrupać!”
Zmowa kontrkandydatów?
Chociaż kandydatów można zgłaszać do 20 grudnia, to kampania już ruszyła. W politycznych kuluarach mówi się, że sytuacja jest podobna do tej, która niedawno wydarzyła się w lubuskim PSL. Przypomnijmy, że Stanisław Tomczyszyn stracił przewodnictwo w partii na rzecz Łukasza Poryckiego. Mało kto pamięta, że na wstępnym etapie na szefa partii zgłaszał się Arkadiusz Dąbrowski, który nie szczędził Tomszyczynowi krytyki. Być może podobnie będzie teraz w KO. Od ludzi z otoczenia W. Sługockiego słyszy się teorię, że E. Polak i M. Cebula są w zmowie. Posłanka ma prowadzić ostrą kampanię przeciwko obecnemu szefowi, a w tym czasie wojewoda będzie objeżdżał działaczy i w ramach wspomnianego paktu o nieagresji po prostu opowiadał o swojej wizji działania partii. Po Zielonej Górze już hula plotka, że jeśli M. Cebula zdetronizuje W. Sługockiego, to będzie chciał zostać marszałkiem, a jego miejsce w fotelu wojewody zajmie E. Polak.
Jakby na potwierdzenie tej teorii E. Polak już dała zajawkę tego jak może wyglądać kampania, bo nagrała filmik, w którym mówi: „Potrzebne są spotkania wśród ludzi, a nie tylko z żołnierzami partyjnymi. Włączanie młodych, wzmocnienie roli kobiet. Brakuje charyzmy i sprawczości. Patria to nie tylko kadry i płace”.
W. Sługocki odpowiedział filmikiem, na którym opowiada, że spotkał się z koleżankami z Gorzowa Wlkp. ale, ktoś tam czegoś chyba nie dopatrzył, bo zamiast koleżanek, zobaczyliśmy jak pije kawę „żołnierzami”: Hubertem Harasimowiczem (członkiem zarządu województwa) i Tomaszem Gierczakiem (radnym sejmikowym).
Waldek jest kilka kroków za Markiem
W politycznych kuluarach mówi się, że bardziej niż E. Polak, W. Sługocki powinien się obawiać M. Cebuli. Dlaczego? – W Platformie są wybory powszechne, a więc każdy członek ma głos, a jest ich 850 w regionie. Podczas gdy W. Sługocki siedział w Warszawie i pił kawę z ministrami, M. Cebula jako wojewoda z dziesięć razy zdążył objechać całe Lubuskie i spotkać się z dołami partyjnymi. Waldek jest kilka kroków z Markiem, a trzeba wiedzieć, że Cebula jest bardzo pracowitym człowiekiem i jeśli zapowiada, że dotrze do każdego działacza, to może tak zrobić albo już to zrobił – słyszymy od polityka z Zielonej Góry.

E. Polak zaprzecza, że jest w zmowie z M. Cebulą. – Mam swoich zwolenników i Marek też ma swoich. Musimy dać ludziom wiarę i odwagę, żeby nie było takiego przekonania, że nic się nie zmieni i że król jest jeden – komentuje E. Polak. Posłanka przypomina, że jest po czterech kampaniach wyborczych. – W trakcie kampanii prezydenckiej w ubiegłym roku objechałam Żary, Żagań, Zieloną Górę, Międzyrzecz, Gorzów, Drezdenko, Sulechów, Łagów, Lubniewice, Nową Sól, wszędzie się pytali gdzie jest Sługocki? – mówi E. Polak i dodaje: – Konkurencja zawsze daje więcej możliwości i energii, pod warunkiem, że każdy kandydat będzie miał równe szanse. Chodzi mi o dostęp do kontaktów osób uprawnionych i wolność w
Król słońce z lubuskiego
Krytycy W. Sługockiego mówią o jego „megalomanii”. – To król słońce lubuskiego. Zadufany w sobie, z wielkim ego, który nie uznaje krytyki i chce o wszystkim decydować – słyszymy od działacza z północy województwa. Pod Gorzowem niektórzy „platformersi” bardzo krytycznie oceniają politykę kadrową W. Sługockiego. Nie spodobało im się wywyższenie Anny Synowiec na przewodniczącą sejmiku, podobno także posłanka K. Sibińska widziała inną osobę w zarządzie niż H. Harasimowicz. Tajemnicą nie jest także to, że W. Sługocki podpadł centrali, a w szczególności Marcinowi Kierwińskiemu, który ponoć pamięta „Waldkowi” niesubordynację podczas niedawnych wyborów do zarządu lubuskiego. W ramach centralnego układu koalicyjnego w zarządzie miał się ponoć znaleźć ktoś z lewicy, ale zamiast tego trzy stołki wzięła KO, a dwa PSL. Tłumaczono to tak, że przecież lewica nie ma ani jednego radnego w sejmiku.
– Proszę zwrócić uwagę, że w ostatnich wyborach Sługocki dostał dwójkę na liście, a był przecież przewodniczącym partii. Jedynkę dostała pani Polak, od premiera. To jest bardzo wymowne – mówi nam jeden działaczy KO.
Chcą wejść na gotowe
Zwolennicy W. Sługockiego, mówią, że podniósł partię po upadku w 2015 roku. PO przegrała wtedy wybory i była w rozsypce. Słyszy się historie, że niektórzy działacze nie płacili wtedy składek.

– Nikt wtedy nie chciał przewodzić partii w Lubuskiem. Sługocki został wyznaczony na komisarza, a później wygrywał kolejne wybory. Partią rządzi od 10 lat i doprowadził ją do sukcesu, którego ona nigdy nie miała w regionie. Każdy chce rządzić dobrze działająca firmą, ale kiedy firma chyliła się ku upadkowi to chętnych nie było – mówi jeden z działaczy KO z południa.
Faktycznie lubuska KO w ostatnich latach odniosła historyczny sukces. Do Sejmu udało jej się wprowadzić pięciu posłów (W. Sługocki, R. Dowhan, K. Sibińska, A. Polak i K. Osos), żadnego z trzech lubuskich miejsc w Senacie nie wzięła opozycja. Do tego KO ma przewagę w Sejmiku i rządzi województwem, ma też władzę absolutną w Zielonej Górze (M. Pabierowski został prezydentem, KO ma samodzielną większość w 25 osobowej radzie), współrządzi w Gorzowie Wlkp. a także ma kilku starostów, w tym Mariusza Stokłosę w Nowej Soli czy Bogdana Kępińskiego w Żarach.
W KO słyszy się, że nie wszystkie karty są odkryte i chodzą słuchy jeszcze o czwartym kandydacie.