Starostwo wydało pozwolenie na budowę masztu telefonii komórkowej w nowosolskim porcie. Urząd Miasta jest temu przeciwny. – Pan starosta powinien przejść na drugą stronę kanału portowego i sobie wyobrazić tę wieżę w tym miejscu – komentuje prezydent Beata Kulczycka.
Kilka tygodni temu władze miasta poinformowały mieszkańców, że w starostwie leży wniosek firmy P4 o pozwolenie na budowę 42-metrowego masztu w nowosolskim porcie. Opinia władz była negatywna. Maszt miałby powstać na działce w sąsiedztwie przystani kajakowej i stoczni. Władze znalazły kilka argumentów, żeby tej konstrukcji tam nie stawiać. Główny to taki, że antena „zdominuje i zaburzy panoramę miasta„. Port na zdjęciach już nie będzie tak ładnie wyglądał, a władze nie chcą, żeby turyści przechadzający się po marinie mówili piękne miasto, tylko ta antena wszystko szpeci.
Inny argument przemawiający za tym, żeby wieży w tym miejscu nie stawiać, to fakt, że to teren zalewowy. Przystań regularnie jest podtapiana, a to stwarza zagrożenie dla stabilności masztu, nie mówiąc już o tym, że dociągnięty będzie do niego prąd. Władze obawiają się, że przy silnych wiatrach, na podmokłym terenie, konstrukcja po prostu może się przewrócić.
Niech starosta idzie do portu i użyje wyobraźni
Wydawało się, że taki wpis załatwia sprawę, ale szybko się okazało, że chyba nie było w tej kwestii porozumienia między małym i dużym ratuszem, bo w poniedziałek (9.02.) starostwo wydało zezwolenie P4.
– Widocznie nasza argumentacja nie trafiła do przekonania starosty, żeby ta wieża nie powstała w tym miejscu – komentuje Beata Kulczycka, prezydent Nowej Soli.

– Nie jestem przeciwna tej wieży, ale nie wyobrażam sobie jej w tym miejscu. Ona zburzy tam harmonię. Zawsze można było się porozumieć i sprowokować P4 do kolejnych rozmów ale tego nie ma – mówi prezydent. – Rozumiem, że są przepisy, ale jest też zdrowy rozsądek. Myślę, że pan starosta powinien przejść na drugą stronę kanału portowego i sobie wyobrazić tę wieżę w tym miejscu – dodaje.
Nie mogliśmy tego zablokować
– Od strony formalno-prawnej nie mieliśmy możliwości zablokowania tej inwestycji. Pamiętajmy, że to nie jest decyzja uznaniowa. Jeśli jest pełna dokumentacja i inwestor spełnił wszystkie parametry, które wymagane są prawem, to nie możemy wydać odmownej decyzji. My nie jesteśmy od godzenia sprzecznych interesów – tłumaczy starosta Mariusz Stokłosa.

Przypomina, że od dłuższego czasu mieszkańcy skarżą się na fatalny zasięg w Nowej Soli. Zgłaszał to nawet publicznie na sesji Jarosław Sieracki, dyrektor nowosolskiego szpitala. Diagnoza tego problemu była taka, że zlikwidowano jedną z anten na terenie Nowej Soli.
Możliwe, że miasto jako strona będzie skarżyć decyzję starostwa. Prezydent porównuje tę sytuację do tematu spalarni, która miała powstać na strefie niedaleko osiedla.
Swój człowiek w starostwie
W środę (10.02.) mały ratusz opublikował krytyczny wpis w mediach społecznościowych pt. „Starosta wydał pozwolenie na budowę”.
Staroście zapewne ta narracja się nie spodobała, bo sam nie rządzi, ma jeszcze wicestarostę i członka zarządu. Formalnie decyzję o wydaniu zgody podpisał naczelnik wydziału budownictwa, a ten podlega bezpośrednio wicestaroście Pawłowi Pazdrowskiemu. Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że P. Pazdrowski to człowiek zainstalowany w starostwie przez komitet FNW Wadima Tyszkiewicza, a więc dla władz Nowej Soli to „swojak”. Warto też przy tej okazji przypomnieć, że w radzie miasta Nowa Sól jaki i w powiecie rządzi koalicja FNW-KO-PSL. Ale już niejednokrotnie pisaliśmy, że w tej koalicji iskrzy i jest to raczej małżeństwo z rozsądku, a nie z miłości.
Nie wiadomo, czy sprawa jest już definitywnie przesądzona, chociaż jak pisze miasto „należy na dziś zakładać, że maszt tuż obok mariny faktycznie powstanie”. Być może odwołanie sprawi, że P4 będzie gotowe na polubowne załatwienie sprawy i uzna, że zamiast przepychać się przed sądami bardziej opłaca postawić wieżę w innej lokalizacji, którą pewnie miasto chętnie wskaże.