Strona główna » Zakończenie sezonu Sokoła Żary. Był mecz, pizza i niespodziewany gość

Zakończenie sezonu Sokoła Żary. Był mecz, pizza i niespodziewany gość

przez Małgorzata Fudali-Hakman

Sezon można było zakończyć na wiele sposobów. W Sokole Żary postawiono na ten sprawdzony. Zawodniczki zmierzyły się z rodzicami, którzy bardzo szybko przypomnieli wszystkim, że sportowa ambicja nie ma metryki. Śmiechu było mnóstwo, ale gdy tylko piłka poszła w ruch, każda ze stron chciała pokazać, że na boisku nadal potrafi całkiem sporo.

Młodość kontra doświadczenie

Rodzice szybko pokazali, że nie przyszli do hali wyłącznie po to, by kibicować swoim córkom. Niektórzy całkiem dobrze radzili sobie z piłką, inni nadrabiali doświadczeniem, ale wszyscy zostawili na boisku sporo sił. Spotkanie było wyrównane, a na twarzach uczestników obok uśmiechów widać było także pełne skupienie.

Dopiero końcówka przypomniała wszystkim, że młodość ma jednak pewne atuty. Rodzicom zaczęło brakować sił, choć bronili się dzielnie. Dzisiaj wielu z nich zapewne nieco ostrożniej siada na krzesłach i zastanawia się, czy schody rzeczywiście są niezbędnym elementem codziennego życia.

Podziękowania i nowy rozdział

Zakończenie sezonu było także okazją do podziękowań dla zawodniczek, które opuszczają klub i rozpoczynają kolejny etap swojej sportowej przygody. Część z nich będzie kontynuowała naukę w szkołach sportowych. Podziękowania i pamiątkowe upominki wręczyli prezes Robert Nowaczyński oraz trenerka Mariola Sieńko.

Dla dziewczyn był to wyjątkowy moment. Kończy się pewien etap, ale jak podkreślano podczas spotkania, drzwi Sokoła Żary zawsze pozostaną dla nich otwarte.

Niespodzianka od Moniki Kobylińskiej

Dużą niespodzianką była obecność Moniki Kobylińskiej. Kapitan reprezentacji Polski i wychowanka Sokoła Żary wykorzystała krótką wizytę w rodzinnym mieście przed wyjazdem do Debreczyna, gdzie od nowego sezonu będzie reprezentować barwy DVSC Schaeffler.

Był czas na rozmowy, wspólne zdjęcia i pamiątkowe fotografie. Dziewczyny nie kryły radości, bo nie codziennie można spotkać zawodniczkę, która rozpoczynała swoją drogę dokładnie w tej samej hali, a później dotarła na najwyższy światowy poziom.

Po meczu przyszedł czas na pizzę, rozmowy i wspólne podsumowanie sezonu. Wyniku spotkania rodzice kontra zawodniczki mało kto już dziś pamięta. I chyba bardzo dobrze. Tego dnia najważniejsze były uśmiechy, wspólnie spędzony czas i atmosfera, która od lat jest jednym z największych atutów żarskiego Sokoła.

GALERIA ZDJĘĆ

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz