Nazwali go Felkiem, a potem Nerwusem, choć jest szczęściarzem. Jeż dostał się pod kosiarkę. Przeżył niemal cudem.
– Zadzwonił znajomy. Wieczorem podczas koszenia trawnika najechał na jeża. Zwierzę zaklinowało się pomiędzy ostrzami kosiarki a kołem. Był przekonany, że jeżyk nie przeżył. A rano zauważył, że jeżyk wystawia nos i „niucha”-opowiada Dominika Chudzik, podleśnicza, pracownica Nadleśnictwa Lipinki.
Mężczyzna wiedział, że pani Dominika od lat pomaga jeżom. Natychmiast pojechała na miejsce. Sprawdziła, że jeż żyje. Zapakowała go…do służbowego kasku i zabrała do weterynarza.
– Był wychłodzony i oddychał bardzo płytko. Jeże są to na tyle skomplikowane, że podczas zranienia lub zagrożenia zwijają się w ciasną kulkę i niewiele można zdziałać. Z panią weterynarz podjęłyśmy decyzję o podaniu leków przeciwbólowych i ogrzewaniu go termoforem, licząc, że się „otworzy”. – wspomina.
Jednocześnie kontaktowałam się z fundacją Ekostraż z Wrocławia.
Wyglądało poważnie
Po kilku godzinach ogrzewania jeżyk się rozluźnił. Niestety obie tylne nóżki były bezwładne i powykrzywiane. Musiał jechać do Wrocławia. Znalazła się wolontariuszka, która mogła go odebrać w połowie drogi.
W środku nocy, razem z partnerem pojechali do Legnicy. Mały pacjent od rana poddawany był diagnozie.
– Im więcej badań przechodził, tym rokowania były lepsze. Dostałam SMSa, że jeżyk dobrze reaguje na leki i wróci na wolność. Okazało się że jest to dość wiekowy samiec. – cieszy się D. Chudzik.

Jak kostka masła
Pani Dominika jeżom pomaga od 6 lat.
-To bardzo pożyteczne stworzenia. Często nieświadomie jednak bardzo im szkodzimy. W ogrodach nie zostawiamy liści, ani gałęzi, w których mogą przezimować. Kosiarki samoobsługowe puszczane nocą są dla nich śmiertelną pułapką, bo jeże zwijają się w kulkę ze strachu i pod nią wpadają. Wypalanie traw jest dla nich wyrokiem śmierci. O tej porze roku często jeszcze śpią i nawet nie mają szans na ucieczkę z takich miejsc. Latem wysypywane proszki na zwalczanie ślimaków są dla nich trutką. – tłumaczy D. Chudzik. – Mało kto wie, że jeże mają dwa mioty w roku i niestety ten drugi zazwyczaj jest za późno, aby młode mogły nabrać masy i przezimować. Zostawione przez matkę, która zapada w sen próbują szukać pożywienia.
Pozostawienie takiego jeża na wolności to skazanie go na śmierć. – Zawsze porównuję te jesienne sierotki do kostki masła. -opowiada.
Felek nazwany Nerwusem
Dziś wie, że najważniejsza zasada jest tzw. 3 C czyli ciepło, ciemno, cicho oraz żeby nie podawać pokarmu i wody.
-Zawsze staram się jak najdokładniej wytłumaczyć, co należy zrobić i pokierować dalej. -zaznacza.
Felek-Nerwus zdrowieje.
-Wtedy został nazwany nerwusem, bo jak tylko zaczął odzyskiwać siły, próbował uciec z klatki i musiał być pilnowany, żeby nie zrobić sobie większej krzywdy. – kończy D. Chudzik.