Strona główna » Wójt do radnych: Ta szkoła nie ma sensu

Wójt do radnych: Ta szkoła nie ma sensu

przez PS

Los szkoły w Bielawach ma się rozstrzygnąć na sesji nadzwyczajnej. Wójt Daniel Kołtun przekonuje radnych, że placówkę trzeba zlikwidować, ale ci są innego zdania.

W ub. roku wójt przekonał radnych, że dalsze utrzymywanie szkoły w Bielawach nie ma sensu. Przegłosowano uchwałę w sprawie zamiaru likwidacji placówki. W ub. tygodniu radni zawnioskowali jednak o zwołanie sesji nadzwyczajne. Przygotowali dwie uchwały. Jedną odwołująca zamiar likwidacji, a drugą w sprawie przekazania szkoły stowarzyszeniu, które założyły nauczycielki z Bielaw. 

– Sesję przerwano, bo w uchwałach były braki formalne – mówi wójt Daniel Kołtun

W piątek (20.02.) obrady mają być wznowione. 

Wójt wylicza, że na utrzymanie placówki potrzeba 2,5 mln zł rocznie, z czego 1 mln zł musi dokładać gmina. Ten 1 mln zł zostałby więc w budżecie. 

– W szkole uczy się 44 dzieci, z czego ponad 20 jest dowożona z innych miejscowości, czyli nawet jeśli zamknęlibyśmy szkołę, to te dzieci i tak by dojeżdżał, tyle że do placówki w Siedlisku – mówi wójt. Wylicza, że w Bielawach jest taka sytuacja, że w pierwszej klasie uczy się dwójka dzieci, w drugiej – jedno, a w trzeciej – trójka.

Ta szkoła i tak umrze 

Jeden z pomysłów, żeby ratować szkołę polegał na tym, żeby przekształcić ją w niepubliczną, którą prowadziłoby stowarzyszenie. 

– W takim przypadku przekazywalibyśmy subwencję, jaką dostajemy na każdego ucznia z Bielaw, ale nie musielibyśmy dopłacać do szkoły z budżetu. Tymczasem teraz stowarzyszenie stwierdziło, że chce prowadzić szkołę publiczną, ale wtedy gmina nadal odpowiadałaby finansowo za jej funkcjonowanie tymczasem nie miałaby żadnego wpływu jak środki byłby wydawane, bo placówkę prowadziłoby stowarzyszenie. Wymyślono, że oszczędności byłby z tego tytułu, że nauczycielki byłyby zatrudnione na zwykłej umowie o pracę. Skąd oni wezmą takich nauczycieli, którzy się zgodzą tak pracować, skoro na rynku brakuje nauczycieli? – zastanawia się wójt. 

Zatrudnienie z Karty Nauczyciela gwarantuje m.in „trzynastki” czy płatne wakacje.

– Ta szkoła nie ma sensu, ona się niczym nie broni. Tam są małe klasy, co jest krzywdzące dla dzieci, są słabe wyniki w nauce, chociaż klasy są kilkuosobowe. Można dokładać i przeciągać tę agonię, ale ona i tak za dwa, trzy lata umrze, bo nie będzie dzieci. A pamiętajmy, że jesteśmy małą gminą i dla nas każde sto złotych się liczy – mówi wójt. – Trzeba dodać, że ci rodzice, którzy przenieśli dzieci do szkoły w Siedlisku są bardzo zadowoleni, bo tam uczą się w większych klasach, mają kontakt z większą liczbą dziećmi, dzięki temu lepiej się rozwijają – dodaje.

Im gorzej tym lepiej 

D. Kołtun ma żal do radnych. 

– Działają na złość. Nie patrzą na dobro gminy. Jeszcze mogę zrozumieć radnych z Bielaw, ale radnych z Siedliska, czy z ościennych wsi, to zupełnie nie rozumiem, bo działają wbrew swoim mieszkańcom – mówi wójt.

Wspomina, że na sesji, na której udało się przekonać radnych żeby przegłosowali uchwałę o zamiarze likwidacji, podjęto też uchwałę budżetową. 

– Tam jest zaplanowanie finansowanie szkoły do sierpnia. Jeśli oni teraz zmienią zdanie, to nie będzie już na nią pieniędzy w budżecie i co mamy robić? Wziąć kredyt na prowadzenie szkoły? Nie wiem skąd weźmiemy brakujące pieniądze? – mówi. 

Można wyciąć jakąś inwestycję. 

– Mamy ul. Ogrodową, o którą od lat walczą mieszkańcy. Postawiłem sobie za punkt honoru, żeby ją zrobić. Dopinamy już tematy z nadleśnictwem, ale przejęcie tej drogi będzie nas kosztować 100 tys. zł. To jest okręg radnego, który chce utrzymać szkołę dla 20 dzieci, która kosztuje gminę 1 mln zł rocznie. Gdzie tu logika i racjonalne podejście? – pyta wójt. 

Podaje też przykład przystanku autobusowego przy wjeździe do Siedliska. 

– Wysiada się na trawę i trzeba przejść przez ruchliwa drogę. ZDW dał zgodę, że zrobią zejście i przejście, tylko musimy zamontować dwie lampy. Ale one kosztują 30 tys. zł i znów nie będziemy mieli na nie pieniędzy, bo musimy utrzymywać szkołę – mówi D. Kołtun.   

– Ja chcę tę gminę rozwijać, ale jak tu ma być stagnacja, to żadna atrakcja być tu wójtem i ledwo wiązać koniec z końcem. A widzę, że im gorzej się w gminie dzieje, tym radni opozycyjni są bardziej zadowoleni – dodaje.         

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz