Pijany 41-letni mężczyzna, który wypadł z drogi pod Konotopem, stanie przed sądem. Zatrzymał go Mariusz Kliś, żołnierz i mieszkaniec Konotopu.
O zdarzeniu poinformował nas czytelnik gazety.
– Pijany kierowca ściął wysepkę i wylądował w lesie, był pod wpływem alkoholu – napisał.
Zdarzenie potwierdziła Justyna Sęczkowska-Sobol, rzecznik nowosolskiej policji. Wszystko wydarzyło się w niedzielę, 15.02., ok. 20.00, w okolicach ul. Nowosolskiej. Kierowca jechał od Lubięcina w stronę Konotopu. Nagle stracił panowanie nad autem i zjechał do rowu, gdzie zatrzymał się na drzewie.
Świadkiem zdarzenia był Mariusz Kliś, mieszkaniec Konotopu i żołnierz 5 pułk artylerii w Sulechowie. – Akurat szedłem wyrzucić śmieci kiedy doszło do wypadku – mówi Mariusz. Opowiada, że w aucie siedziało dwóch mężczyzn, jedne z nich uciekł. Drugi też próbował, ale Mariusz zagrodził mu drogę. Zabrał też kluczyki. – Był pod wpływem alkoholu. Trochę się rzucał ale go obezwładniłem. Nie był to dla mnie problem gdyż wróciłem z półrocznej służby na granicy na Podlasiu, tam takie rzeczy były na porządku dziennym – opowiada Mariusz.
Okazało się, że kierowca to 41-letni mieszkaniec gminy Nowa Sól. Miał ponad promil alkoholu. Dodatkowo nie miał uprawnień do kierowania, auto nie miało przeglądu i ubezpieczenia, a do tego przykręcono do niego tablice rejestracyjne z innego samochodu. Auto zostało odholowane na koszt właściciela. Mężczyzna został zatrzymany i będzie się tłumaczył przed sądem. Grozi mu nawet odsiadka.
– Należy pochwalić zgłaszającego za obywatelskiej ujęcie – mówi Justyna Sęczkowska-Sobol, rzeczniczka nowosolskiej policji. – Gdyby nie on, kierowca mógłby odjechać i narobić jeszcze większych szkód, a być może nawet narazić kogoś na utratę życia lub zdrowia – dodaje.
– Uważam, że to był mój obowiązek, żeby go zatrzymać. Mogły tam być w tym miejscu moje dzieci lub inne osoby i wtedy mogła stać się tragedia, zwłaszcza, że wiele osób tamtędy spaceruje – mówi skromnie Mariusz.