Strona główna » Siedem goli w Lubsku. Budowlani odwrócili losy meczu z Kado

Siedem goli w Lubsku. Budowlani odwrócili losy meczu z Kado

przez Małgorzata Fudali-Hakman

Choć druga drużyna Budowlanych Lubsko wciąż zachowuje matematyczne szanse na awans do A-klasy, margines błędu jest już praktycznie zerowy. W niedzielę 7 czerwca wicelider podejmował na własnym stadionie drugi zespół Kado Górzyn, który przyjechał do Lubska kilka dni po zdobyciu Pucharu Polski na szczeblu podokręgu żarskiego.

Pucharowy skład został częściowo rozmontowany, ale goście od pierwszych minut pokazali, że nie przyjechali wyłącznie odbębnić spotkania. Wręcz przeciwnie. Początek należał do nich.

Kado zaczęło z wysokiego C

Już w pierwszych minutach goście objęli prowadzenie. Po składnej akcji i dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska Stanisław Słobodzian wyprzedził obrońców i efektownym strzałem głową pokonał Kacpra Gajewskiego. Była to bramka nie tylko ważna, ale i po prostu bardzo ładna.

Budowlani odpowiedzieli równie efektownie. Około kwadransa później do rzutu wolnego z około 17 metrów podszedł Marcin Piech. Mur był ustawiony poprawnie, bramkarz również nie zaspał, ale piłka i tak znalazła drogę do siatki. Strzał był na tyle precyzyjny, że bardziej przypominał zabieg chirurgiczny na zablokowanej ósemce, niż wykonanie stałego fragmentu gry.

Radość gospodarzy nie trwała długo. Kado ponownie wyszło na prowadzenie po kolejnym kapitalnym uderzeniu. Tym razem Kamil Dyderski z bardzo dalekiego rzutu wolnego posłał piłkę w przeciwległe okienko bramki. Kacper Gajewski wyciągnął się jak struna, ale zabrakło mu dosłownie kilku centymetrów. To była jedna z tych bramek, przy których nawet przeciwnik potrafi tylko pokiwać głową z uznaniem.

Budowlani odpowiedzieli

Wicelider nie zamierzał jednak odpuszczać. Jeszcze przed przerwą odrobił straty z nawiązką.

Najpierw po prostopadłym podaniu Marcina Piecha do siatki trafił Adrian Bławuciak, doprowadzając do remisu 2:2. Chwilę później Żwirek ponownie wcielił się w rolę asystenta. Po jego dośrodkowaniu Rafał Witowski wygrał pojedynek w powietrzu i strzałem głową wyprowadził Budowlanych na prowadzenie 3:2.

Przewaga rosła z każdą minutą

Po zmianie stron gospodarze zaczęli coraz wyraźniej dominować. Efektem przewagi był rzut karny wywalczony przez Adriana Bławuciaka, który na bramkę zamienił Kamil Matrunionek.

Wynik 4:2 nie oddaje jednak tego, co działo się na boisku. Budowlani stworzyli sobie znacznie więcej sytuacji. Gospodarzom przeszkadzały jednak słupki, poprzeczki, własna nieskuteczność, a przede wszystkim bardzo dobrze dysponowany bramkarz Kado.

Dawid Majczyna wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą kolejnych goli i był jednym z tych zawodników, dzięki którym wynik nie wymknął się spod kontroli jeszcze wcześniej.

Ostatecznie gospodarze postawili kropkę nad i w końcówce spotkania. Adrian „Buba” Bławuciak przeprowadził indywidualną akcję, przedarł się przez linię defensywy gości i precyzyjnym strzałem przy słupku ustalił wynik meczu na 5:2.

Oprawa do końca

Mimo porażki kibice Kado nie zamierzali wracać do domu po cichu. Po końcowym gwizdku odpalili różową racę i jeszcze raz podziękowali swojej drużynie za walkę. Wynik wynikiem, ale o atmosferę w Górzynie najwyraźniej martwić się nie trzeba.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz