Strona główna » Są szanse na usunięcie hałdy

Są szanse na usunięcie hałdy

przez PS

Beata Kulczycka i Wadim Tyszkiewicz pojechali do Warszawy. Wracają stamtąd z przekazem, że jest szansa na usunięcie nowosolskiej hałdy.

Wizyta odbyła się we wtorek (24.02.). Co ciekawe, prezydent Beata Kulczycka i senator Wadim Tyszkiewicz wybrali się do stolicy samochodem, a więc podróż zajęła im cały dzień. Pojechali do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie i spotkali się tam z prezes Dorotą Zawadzką-Stępniak oraz z jej zastępcą Robertem Gajdą, a także dyrektorami ds. gospodarowania odpadami. 

Temat, z jakim tam pojechali, to bomba ekologiczna w centrum Nowej Soli, czyli hałda odpadów ropopochodnych, które zaczęły być zwożone do miasta od 2001 roku. Co prawda, w 2011 roku ostatecznie obowiązek usunięcia hałdy spadł na starostwo nowosolskie, ale prezydent i senator też poczuwają się do obowiązku, aby tym tematem się zająć. 

B. Kulczycka przedstawiła prezesce NFOŚiGW aktualne zdjęcia i badania hałdy. Opowiedziała, że leży ona pod gołym niebem. Latem się nagrzewa i robi się smolista, zima i jesienią twardnieje. Pada na nią deszcz, który zmywa różne środki chemiczne, które następnie spływają do gruntu.

Nie trzeba przejmować działek 

Czy to na kimś w instytucji, która ma dbać o środowisko, zrobiło wrażenie? Wydaje się, że tak, bo prezydent przekazała, że są możliwości pozyskania pieniędzy na utylizację tego świństwa. Można dostać dotację z rezerwy ministerialnej albo bezpośrednio ze środków NFOŚiGW, ale ta druga opcja w ramach refundacji. 

– Żeby znaleźć się na liście, którą tworzy Ministerstwo Klimatu i Środowiska, trzeba uruchomić procedurę z art. 26a ustawy o odpadach. I co ważne, nie jest blokadą do przejścia tej procedury brak tytułu władania gruntem – poinformowała B. Kulczycka. 

To nowość, bo dotychczas urzędnicy mówili, że nikt nie da publicznych pieniędzy na usunięcie bomby, jeśli leży ona na prywatnym gruncie, stąd starostwo już dawno podjęło działania, żeby przejąć działki na Skarb Państwa. Kiedy w listopadzie ub. roku pytaliśmy o to starostę Mariusza Stokłosę, tłumaczył, że spółki, które mają prawo własności do gruntów po dawnym Dozamecie, albo nie mają zarządu, albo mają nieuregulowany statut prawny. Starostwu jak na razie udało się przejąć tylko jedną działkę. W trakcie jest przejęcie drugiej. W sumie działek jest pięć.  

W tej sytuacji trochę zastanawiające jest, że senator i prezydent nie zabrali ze sobą żadnego przedstawiciela z nowosolskiego starostwa. Choćby Pawła Pazdrowskiego, który przecież jako wicestarosta jest odpowiedzialny za usunięcie hałdy, więc teoretycznie powinien mieć największą wiedzę o niej.  

Po hałdzie zostanie atrakcyjna działka 

Prezydent stwierdziła, że wywiezienie i utylizacja odpadów może się okazać operacją mniej skomplikowaną, niż się wydaje.. Żeby to potwierdzić, trzeba jeszcze raz wykonać pomiary i wycenić koszty. Niezbędne będą też kolejne opinie WIOŚ, Sanepidu. 

– W Polsce instalacje do unieszkodliwiania tych odpadów są prywatne i mają ograniczone możliwości przerobu – zastrzegła prezydent i dodała, że grunt czeka jeszcze remediacja, a po niej może dojść do nieoczekiwanego zwrotu wypadków, o których nieśmiało nadmienia prezydent, mówiąc o szansach na zagospodarowanie terenu. Władze Nowej Soli od dłuższego czasu powtarzają, że działek pod inwestycje w mieście już nie ma. Gdyby więc odblokować potężną działkę po Dozamecie, to pewnie inwestor by się znalazł. Ptaszki ćwierkają, że już jeden jest i chce coś zbudować na działce najbliżej drogi, na której nie leży hałda. 

B. Kulczycką spytaliśmy, czy cała operacja ma szanse się udać jeszcze w tej kadencji, ale wolała nie określać żadnych ram czasowych. Napisała zastrzegła: – Wracam z myślą zaprogramowania działań do roku 2027 i zrobienia wszystkiego żeby dać sobie szansę w latach następnych. 

Przypomnijmy, że firma Pol-Eko-Tech odpady z rafinerii zaczęła przywozić do Nowej Soli w 2001 roku. W 2005 roku urząd wojewódzki cofnął pozwolenie na ich przywożenie na teren Dozametu. Zaczął się 21. rok jak hałda leży nietknięta. Od początku wszyscy starają się od niej umyć ręce, zdając sobie sprawę, że poradzenie sobie z tym problemem będzie wymagało dużych nakładów finansowych. Przepychanki między wojewodą, marszałkiem i starostą skończyły się w sądzie, który ostatecznie w 2011 roku zrzucił wszystko na starostwo. Starosta musi dopilnować, żeby zutylizowano czarną bryłę o objętości 36 tys. m sześc. Przypomina ona wypływającą spod ziemi lawę. Latem, kiedy temperatury wzrastają, smoła nagrzewa się do 50-60 st. C i zaczyna robić się płynna. Dotychczas nie zdarzyło się jeszcze, żeby się zapaliła, ale w ciepłe dni czuć ją w okolicy. Kolejne ekspertyzy dowodzą, że odpady zagrażają środowisku i powinny być jak najszybciej usunięte, problem jednak w tym, że koszt utylizacji hałdy może wynieść nawet kilkadziesiąt milionów złotych i starostwa na to nie stać. W ub. roku pojawił się rządowy program na usuwanie takich bomb. Zapisano w nim 200 mln zł na całą Polskę, tymczasem usunięcie tej w Nowej Soli szacuje się na 50 mln zł.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz