Rekultywacja w Mirocinie Dolnym jest nieskończona. Próba nałożenia kary na firmę Irreco zakończyła się fiaskiem. Problem spadł na… gminę Kożuchów.
Sytuacja w sprawie składowiska w Mirocinie Dolnym jest delikatnie mówiąc niewesoła.
– Rekultywacja nie została zakończona. Nie została wykonana warstwa wierzchnia. Nie zostały wykonane nasadzenia oraz nie został wykonany rów odwadniający zbierający odcieki składowiskowe – referował w piątek (27.03.) na sesji Daniel Zych, naczelnik wydziału ochrony środowiska w nowosolskim starostwie. – Pisaliśmy wniosek do Urzędu Marszałkowskiego o wszczęcie procedury egzekucyjnej w sprawie firmy Irreco. Wszczęto procedurę, jednakże od spółki nie wyegzekwowano od spółki zakończenie rekultywacji. Zostało to wysłane do urzędu skarbowego aby ściągnąć kary, które urząd marszałkowski nałożył na Irreco. Te kary nie zostały ściągnięte. Cała sprawa została przekazana do gminy Kożuchów. – powiedział naczelnik.

Zobaczcie co naczelnik powiedział o rekultywacji w Mirocinie Dolnym, Bobrownikach i hałdzie na Dozamecie: https://www.youtube.com/watch?v=8_Y9iTUA_1w
Powiat nie jest śmietnikiem
– To co wyprawia Urząd Marszałkowski traktuje jako plucie w twarz zarówno radzie powiatu jak i mieszkańcom – komentował Przemysław Ficner, radny PiS. – Jestem przerażony tym, co dalej będzie z Mirocinem i innymi miejscami słysząc, że Urząd Marszałkowski ma kompetencje co do składowiska odpadów. To jest niebywałe. My przy każdym syfie w powiecie nowosolskim przepychamy się z Urzędem Marszałkowskim o to, kto ma to rozpatrzyć, a na koniec dostajemy to kukułcze jajo, a później jeszcze gmina. Później oczekujemy od starosty naciskania na kogoś, przecież to jest nierealne. Jeżeli urzędy wyższego szczebla tak traktują sprawę, to jak to nazwać? – dodał. Proponował, żeby każda sprawa śmieciowa była traktowana z góry odmownie, bo później starostwo zostaje z „ręką w nocniku”.

Wypowiedź P. Ficnera na sesji: https://www.youtube.com/watch?v=NRxGVtbq6r0
– Mieszkańcy wychodzą protestować, zostają z wyrokami, a te pisma to jest plucie im w twarz. Mamy kilka dziur w powiecie nowosolskim i jestem przerażony w jaki sposób Urząd Marszałkowski przeprowadzi rekultywację tych składowisk. Gmina Kożuchów za chwilę zostanie z problemem Mirocina. Starostwo z kolejnym. Po jaką cholerę nam urzędy wyższego szczebla skoro tak przeprowadzają kontrolę? Tak nie może być. Powiat nowosolski nie jest śmietnikiem – komentował radny.
Mogli cofnąć decyzję
– O tym wszystkim mówiliśmy z mieszkańcami od pierwszych transportów śmieci w 2020 roku. Pisaliśmy, media pokazywały, a urzędy dalej mówił swoje, że wszystko dobrze, że tak ma być. Ile i kto wziął za takie decyzję możemy dywagować, ale nie ma żadnych wątpliwości, że urzędy stały bardzo mocno za mafią śmieciową, a nie za mieszkańcami i przyrodą – komentuje Adrian Pikulski, radny i sołtys Mirocina Średniego, który był twarzą protestów przeciwko rekultywacji.

A. Pikulski przypomina sytuację z przełomu 2020 i 2021 roku, kiedy odpady dopiero zaczynały być zwożone. WIOŚ szybko wykrył nieprawidłowości i wnioskował do Starostwa powiatowego o cofnięcie pozwoleń. Powiatem zarządzała wtedy ekipa z komitetu Jacka Milewskiego (dziś wiceburmistrza Kożuchowa), czyli starosta Iwona Brzozowska (dziś wójt Kolska), wicestarosta Waldemar Wrześniak, czy członek zarządu Andrzej Staroszczuk, dziś sołtys Mirocina Górnego. – Nie cofnęli wtedy pozwoleń. Firmy nadal mogą zwozić zwozić nam odpady. A dzisiaj mamy to, co mamy. Syf i kolejną bombę ekologiczną, a odpowiedzialnych nie ma – mówi A. Pikulski.
