Na szczycie Śnieżki, wśród śniegu, wiatru i zaskoczonych spojrzeń turystów, pojawił się… starszy mężczyzna z balkonikiem. Przynajmniej tak to wyglądało na pierwszy rzut oka. Po chwili okazało się jednak, że to Mateusz Karbowy, strażak i trener z Żar, który tym razem postanowił w niecodzienny sposób opowiedzieć o bardzo zwyczajnym, ale bolesnym problemie: samotności seniorów.
Karbowy wszedł na szczyt ucharakteryzowany na starszą osobę. Miał balkonik, stare radyjko, z którego cicho płynęła muzyka, i co najbardziej zaskakiwało, w samych szortach zaczął wykonywać ćwiczenia kalisteniczne. W mroźnej, górskiej scenerii widok był na tyle nietypowy, że trudno było przejść obok niego obojętnie.

Niedowierzające uśmiechy
Ludzie się zatrzymywali. Najpierw z niedowierzaniem, potem z uśmiechem. Jedni robili zdjęcia, inni pytali, o co chodzi. I właśnie o to chodziło – żeby na chwilę wyrwać z pośpiechu, z „odhaczania” kolejnych punktów wycieczki, i sprowokować do rozmowy.
Mateusz Karbowy wcielił się w dziadka
Ten performance nie był pokazem odwagi ani próbą bicia rekordów w wytrzymałości na zimno. Jak podkreśla artysta, wszystko było zaplanowane bezpiecznie. W pobliżu działa schronisko, więc po zakończeniu akcji mógł się ogrzać i napić ciepłej herbaty. Najważniejsze było przesłanie.

Balkonik, siwe włosy i „dziadkowa” stylizacja miały przypominać, że starość nie oznacza końca aktywności ani zniknięcia z przestrzeni publicznej. Zbyt często osoby starsze są niewidoczne. Mówi się o nich przy okazji świąt, zbiórek czy kampanii społecznych. A przecież samotność nie pojawia się tylko w grudniu.
Zadzwoń do Babci i Dziadka
Karbowy zwracał uwagę na coś bardzo prostego: na codzienne gesty. Telefon do babci. Krótka wizyta u sąsiada-seniora. Wspólny spacer. Kilkanaście minut rozmowy. –To drobiazgi, które dla kogoś mogą być najważniejszą częścią dnia-mówił wielokrotny uczestnik Ninja Warrior Polska. Wspomniał także o działaniach takich organizacji jak Fundacja Mali Bracia Ubogich, które na co dzień wspierają samotne osoby starsze.

W surowym krajobrazie Karkonoszy ta scena miała dodatkową moc. Zimno, wiatr i biały horyzont podkreślały kruchość człowieka. A jednocześnie pokazywały siłę, bo nawet „dziadek z balkonikiem” może ćwiczyć, może się uśmiechać, może być obecny.
Może właśnie o to chodziło najbardziej: żebyśmy przestali traktować wiek jak etykietę. I żebyśmy nie odkładali relacji „na później”.
Bo czasem wystarczy jeden telefon.
https://www.facebook.com/reel/803319935418046