Strona główna » Rozpaczliwe miauczenie i studnia pułapka

Rozpaczliwe miauczenie i studnia pułapka

przez PS

To miauczenie postawiło na nogi mieszkańców, strażaków i policję w Kożuchowie. Na terenie Rodzinnych Ogrodów Działkowych przy ulicy Zielonej rozegrał się dramat. W trzymetrowej studni uwięzione były dwa małe koty.

Strażacy z Kożuchowa po raz kolejny udowodnili, że w sytuacji kryzysowej można na nich polegać. W czwartek (11 czerwca), ok. godz. 20.30, ruszyli do akcji, zaalarmowani przez świadków. Okazało się, że zwierzaki utknęły w studni zrobionej z wkopanych w ziemię beczek. Konstrukcja była zabezpieczona kratką i kłódką. Prawdopodobnie koty wpadły do pułapki podczas zabawy i nie miały szans na samodzielną ucieczkę.

Akcja ratunkowa wymagała sprytu, bo otwór był zbyt wąski, aby człowiek mógł zejść na dół. Strażacy wpadli na skuteczny pomysł. Na dno opuścili wiadro przywiązane do liny. Jeden z maluchów wszedł do środka i bezpiecznie wjechał na górę. Niestety, drugiego zwierzaka nie udało się uratować. Na miejsce wezwano policję, która przyjęła wersję o nieszczęśliwym wypadku.

Ocalały kotek był w złym stanie. Beata Konaszewska z Żarskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt relacjonowała, że maluch był „maleńki, osłabiony i charczący”. Organizacja podziękowała strażakom za uratowanie życia, ale wytknęła też poważny błąd w systemie.

– Jak to możliwe, że służby nie wiedzą, gdzie powinno trafić chore, wymagające natychmiastowej pomocy zwierzę? – pytała B. Konaszewska, przypominając o gminnym obowiązku.

Zgodnie z przepisami, to właśnie gmina musi zapewnić opiekę bezdomnym zwierzętom i wskazać weterynarza do nagłych interwencji.

Ta historia ma jednak pozytywny finał. Uratowanego zwierzaka natychmiast przygarnęła jedna z mieszkanek. To dzięki jej reakcji kotek dostał szansę na leczenie i trafi pod opiekę stowarzyszenia. 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz