Jest grupa społeczna, która lata po kraju za darmo. To posłowie. Sprawdziliśmy, ile lotów odbyli w ubiegłym roku i ile to nas kosztowało. Nasi lubuscy są na podium.
Niedawno publikowaliśmy loty lubuskich senatorów. Tu na pierwszym miejscu był Władysław Komarnicki, senator KO z Gorzowa Wlkp., który odbył aż 59 lotów. Na drugim miejscu znalazł się Wadim Tyszkiewicz, senator z Nowej Soli z 53 lotami, a na trzecim miejscu – Mirosław Różański z 30 lotami.
Udało nam się dotrzeć do listy podsumowującej loty posłów w 2025 roku. Przypomnijmy, że w lubuskim mamy ich 12 i – jak sami mówią – do Warszawy nie ma łatwej drogi pociągiem, a najszybciej podróżuje się samolotem z lotniska w Babimoście. W ub. roku odbyły się 23 posiedzenia Sejmu. Jedno było rozbite na dwa tygodnie, więc teoretycznie trzeba było się udać do Warszawy 24 razy i tyle samo razy z niej wrócić. Sami posłowie opowiadają, że lata się nie tylko na Sejm, ale także komisje czy z samorządowcami do ministerstw. Często z takich wizyt są później publikowane zdjęcia w mediach społecznościowych.
Srebro dla Dowhana, brąz dla Mejzy
Lubuskim posłem, który latał najwięcej, jest Robert Dowhan (KO). Kancelaria Sejmu naliczyła mu aż 143 loty (czyli prawie 12 miesięcznie) na kwotę 126 tys. 795 zł. O R. Dowhanie było już raz w tym temacie głośno, kiedy okazało się, że w 2024 roku odbył 125 podróży powietrznych i był to rekord w Sejmie. Poseł pytany przez nas wtedy, gdzie tyle latał, odpowiedział: „Miałem potrzebę, to latałem”. Tłumaczył, że albo ma do wyboru podróż pociągiem, która trwa 6 h albo 500 km autem. To woli samolot i w godzinkę jest na miejscu. W ogóle pisanie o lotach posłów i czepianie się, że jest ich zbyt dużo poseł uważa za „tanią sensację”. Co ciekawe te 134 loty to nie jest rekord w Sejmie, bo R. Dowhana o jeden lot przebił Łukasz Kmita (PiS) z okręgu krakowskiego. Oznacza to jednak, że w sejmowej olimpiadzie lotów samolotem, R. Dowhan dostałby srebrny medal. Brąz przypadłby innemu politykowi z woj. lubuskiego – Łukaszowi Mejzie. Poseł PiS z Krosna Odrzańskiego odbył w ub. roku 130 lotów za kwotę 115 tys. 268 zł. To trzeci wynik w Sejmie i drugi w Lubuskiem.
Ł. Mejza skomentował to następująco: W Warszawie trzeba być w każdym tygodniu i walczyć o sprawy lubuskiego. Inaczej nie da się być skutecznym Posłem. A ja w tej skuteczności, patrząc na ilość przywiezionych środków z Warszawy do regionu, jestem rekordzistą. I to wielu innych parlamentarzystów boli. Szczególnie jednego, z problemami psychicznymi. No cóż… zazdrość najwyższą formą uznania. Czołem Wielkiej Polsce!
Nie każdy lubi latać
Za plecami R. Dowhana i Ł. Mejzy plasuje się Waldemar Sługocki, poseł KO i szef tej partii w Lubuskiem. W ub. roku odbył 71 lotów na kwotę 62 tys. 954 zł.
Dalej też jest szef – innej partii, czyli Marek Ast, prezes PiS w naszym województwie, który latał 66 razy, a kosztowało to podatników 58 tys. 520 zł.
W czołówce „lotników” jest też Jerzy Materna z PiS, który 63 razy wsiadał do samolotu, a te przeloty kosztowały 55 tys. 860 zł.
Ale w lubuskim PiS jest też poseł, który nie lubi latać. To Władysław Dajczak, były wojewoda lubuski. Trudno to sobie wyobrazić, ale częściej podróżuje samochodem i pociągiem. W ub. roku samolotem na koszt podatników leciał ledwie 6 razy. Zapłaciliśmy za to 5,3 tys. zł.
Za lotami nie przepada także Maja Nowak, posłanka Polski 2050 i od niedawna wiceminister. Na swoim koncie ma tylko 3 bilety lotnicze (2 tys. 660 zł).
Jeszcze mniej ma Stanisław Tomczyszyn (PSL). W ub. roku leciał tylko 2 razy. Kosztowało to 1 tys. 773 zł. Na 274 posłów, tylko 36 może się pochwalić tak małą liczbą lotów. Jednocześnie trzeba dodać, że S. Tomczyszyn ma najwyższą frekwencję na głosowaniach w Sejmie wśród lubuskich posłów. Czyli jakoś się do tej Warszawy dostaje, ale nie samolotem.

Kancelaria Sejmu podsumowuje, że ogółem w ub. roku wszyscy posłowie odbyli 9.112 lotów na kwotę 8 mln 78 tys. zł. Takie samo podsumowanie zrobiliśmy dla naszych lubuskich posłów. Wyszło, że odbyli 641 lotów na kwotę ponad 533 tys. zł.
Pełna lista posłów, którą uzyskaliśmy z kancelarii Sejmu:




