Mieli się pobrać, termin ślubu był już ustalony. Nagle narzeczony zaginął bez śladu i nikt go nie może znaleźć. Trudno powiedzieć, co się stało z Rafałem. Zrozpaczona Ewelina chce go odnaleźć.
Rafał Migała ma 32 lata. Ze swoją narzeczoną Eweliną Orlak planowali w sierpniu wesele. Mieszkali w rodzinnym domu Rafała w Kadłubii pod Żarami. Narzeczony zaginął w czwartek, 9 czerwca, o czym policję poinformowała Ewelina. W piątek stawiła się z aparatem fotograficznym i jego aktem urodzenia na policji. – Pani policjantka, która przyjmowała zgłoszenie, naskoczyła na mnie, że naciskałam na ślub z Rafałem. Zdziwiło mnie to bardzo – przyznaje Ewelina. – Pamiętam, jak w sylwestra, składając mi życzenia, Rafał powiedział, że następnego sylwestra spędzimy jako małżeństwo – opowiada.
W czwartek nie zjadł śniadania, zrobił kawę, pożegnał się, przypominając Ewelinie, że mają się spotkać około godziny 15. Wybierali się do neurologa, u którego był zapisany. – Powiedział: „Buziak, pa” i wyszedł – wspomina pani Ewelina.
W dniu zaginięcia Rafał ubrany był w sweter ecru, zapinany na zamek, ze ściągaczami na rękawach, pomarańczowym lampasem i stójką przy szyi, czarne buty i dżinsy. Miał ze sobą granatowy 3-komorowy plecak.
– Artykuł, który pojawił się po zaginięciu Rafała w jednej z lokalnych gazet, uwłacza mojemu zaangażowaniu w jego poszukiwania. Znalazł się tam na przykład zupełnie inny opis niż ten, który podałam na policji – mówi Ewelina.
Przed zaginięciem Rafał pojawił się w pracy, w Valmet Automotive w Żarach. Jak zarejestrowały kamery zakładowe, było to między 11.07, a 11.20. Był na zwolnieniu lekarskim, najprawdopodobniej pojawił się tam, żeby podbić książeczkę ubezpieczeniową. Ok. godz. 13 zaginionego widział wujek pani Eweliny. Rafał powiedział mu, że spieszy się na PKS. Po tym słuch o nim zaginął. Jego dwa telefony milczą, są wyłączone.
Wszystko było zaplanowane
– Mieliśmy zaplanowane wesele. Oświadczył mi się w Karpaczu na wycieczce – mówi narzeczona. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Kupione obrączki, załatwione sala i orkiestra. Suknia ślubna wisi na wieszaku. Tuż przed zaginięciem wysłali ostatnie zaproszenia. Rafał zapłacili zaliczkę za alkohol, który miał odebrać, ale już nie wrócił.
Na wesele Rafał wziął kredyt, trudno jednak powiedzieć ile. Jednym mówił, że 20 tys. zł, innym że 30 tys. zł. Niedawno gorączkowo szukał swoich dokumentów z pracy, których nie mógł znaleźć. Był zdenerwowany. Kilkakrotnie przewertował szafkę, w której przechowywał papiery. – Gdy chciałam mu pomóc, stanowczo odmówił. Teraz rozumiem, dlaczego tak się zachował. Jak się później okazało, ukrywał tam swoje problemy finansowe – mówi pani Ewelina. – Choć zawsze miał na swojej półce lekki rozgardiasz, tego dnia wszystko uporządkował, w piecu wylądowały różnego rodzaju papiery i dokumenty.
Ewa, ich wspólna koleżanka, wspomina: – Nikomu nie mówił o swoich kłopotach. Nic nie wskazywało na to, żeby chciał gdzieś uciec. Być może problemy, z jakimi się zmagał, sprawiły, że potrzebował czasu, aby wszystko przemyśleć – zastanawia się.
Dlaczego?
Ewelina rozpoczęła poszukiwania od szpitali. Objechała ze znajomymi Żary, sprawdzali rowy wzdłuż obwodnicy i okolice firmy, w której pracował. Podobnie jak las w pobliżu domu. Skontaktowała się z kolegami zza granicy i osobami, które mogłyby cokolwiek wiedzieć na temat Rafała. Nie spała przez kilka dni, próbując odnaleźć narzeczonego. – Myślałam, że go dobrze znam – mówi zrozpaczona. – A on mnie oszukiwał. Dlaczego? Przecież wspólnie mogliśmy sprostać wszystkiemu.
Osoby, które w dniu zaginięcia widziały Pawła bądź wiedzą cokolwiek o jego zniknięciu, proszone są o kontakt z policją – (068) 476 33 52.
49
Poprzedni artykuł