Strona główna » Obraz nędzy i rozpaczy

Obraz nędzy i rozpaczy

przez PS

– Dziwię się, że władze przez tyle lat nie zainteresowały się ruskim szpitalem. To miejsce niszczeje i stwarza zagrożenie, a mogłoby służyć społeczeństwo, choćby jako hospicjum – mówi Stanisław Rembowiecki, mieszkaniec Nowej Soli.

– Ta sprawa nie daje mi spokoju – przyznaje pan Stanisław, który prosił nas, żebyśmy zainteresowali władze Nowej Soli tzw. ruskim szpitalem. – Od 35 lat stoi zdewastowany. Jest w opłakanym stanie i stwarza zagrożenie, zwłaszcza że przyciąga młodzież. Jakieś trzy lata temu chłopak złamał tam sobie kręgosłup. Ponoć spadł z niezabezpieczonego szybu windy. Dzieci po dachu jeździły rowerami, jedno strażacy ściągali podnośnikiem. W czerwcu ubiegłego roku był wielki pożar i spłonął dach. Gasiło go kilkanaście zastępów straży, dym widoczny był w całym mieście – mówi pan Stanisław.  

– Wydawało się, że po pożarze władze wreszcie się zainteresują tym problemem, ale nic takiego się nie stało. Mamy przecież powiatowego konserwatora zabytków, powiatowego inspektora nadzoru budowalnego. A wchodzi tam, kto chce i robi, co chce – mówi S. Rembowiecki. 

Wspólnie z nim odwiedziliśmy ruski szpital we wtorek, 17.03. Jest zdewastowany i zapomniany. Na teren może wejść bez problemu. Gołym okiem widać, że zarówno park, jak i budynki służą do alkoholowych imprez. Wokół rośnie też dzikie wysypisko. 

Perełka na uboczy miasta 

– Na terenie parku są dwa schrony poniemieckie, zbudowane w latach 30. Po remoncie mogłyby dalej służyć, zwłaszcza że tyle się mówi o zagrożeniu wojną i że trzeba budować schrony – mówi pan Stanisław. – Poza tym jest tam potężny budynek, który mógłby służyć społeczności lokalnej, na przykład jako hospicjum czy ZOL. To by było idealne miejsce. W pobliżu nie ma żadnej fabryki ani autostrady, jest spokojne osiedle, dobry dojazd i piękny stary park. Serce krwawi, gdy patrzy się, jak to wszystko niszczeje – mówi S. Rembowiecki. 

Cały czas tam przesiadują

Spytaliśmy władze Nowej Soli, czy stary szpital jest w kręgu zainteresowania miasta i czy właściciel zalega z podatkami. Spytaliśmy też w Starostwie Powiatowym i podległych mu służbach, czy próbowały naciskać na właściciela, żeby zabezpieczył obiekt.

Odpisano nam, że miasto od wielu lat monitoruje sytuację „ruskiego szpitala” o i podejmuje działania w granicach obowiązującego prawa.

„Nieruchomość pozostaje w użytkowaniu wieczystym spółki „NOWER” Sp. z o.o. j.v., która nie posiada organów zdolnych do reprezentacji. W konsekwencji postępowania prowadzone są z udziałem kuratora sądowego, co istotnie utrudnia i wydłuża procedury” – napisał Łukasz Chybiński.

Gmina podejmowała działania egzekucyjne. Dotychczasowe licytacje komornicze były bezskuteczne. Kluczowymi barierami są obciążenia prawne nieruchomości oraz brak uregulowanego dojazdu. W celu poprawy sytuacji podjęto działania zmierzające do zapewnienia dostępu do terenu od strony ul. Sienkiewicza, co może zwiększyć jego atrakcyjność inwestycyjną.

Budynek objęty jest ochroną konserwatorską, co oznacza bardzo wysokie koszty ewentualnej adaptacji. Z tego względu przejęcie obiektu przez gminę i jego zagospodarowanie na cele mieszkaniowe lub opiekuńcze nie jest obecnie możliwe z uwagi na brak zabezpieczonych środków finansowych.

„W zakresie bezpieczeństwa teren pozostaje pod nadzorem służb. Straż Miejska wielokrotnie podejmowała interwencje, współpracując z Policją oraz Powiatowym Inspektorem Nadzoru Budowlanego. Obiekt był oznakowywany i doraźnie zabezpieczany, w szczególności w miejscach uszkodzonego ogrodzenia” – pisze Ł. Chybiński.

Dariusz Rączkowski, komendant Straży Miejskiej, mówi, że strażnicy do ruskiego szpitala są wzywani głównie z powodu bezdomnych. 

– Jest kilka osób, które cały czas tam przesiadują. Są zakazy wstępu, ale ludzie tego nie przestrzegają. Niestety, nie mamy żadnych podstaw prawnych, żeby cokolwiek wyegzekwować na właścicielu – mówi komendant. 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz