Strona główna » Młode Wilki zrobiły wynik. Koszykarskie polowanie z Dzikami Bolesławiec

Młode Wilki zrobiły wynik. Koszykarskie polowanie z Dzikami Bolesławiec

przez Małgorzata Fudali-Hakman

13 lutego, dzień przed walentynkami, w Żarach zamiast romantycznych kolacji była… koszykarska randka z Wilkami Żary, które rozegrały sparing z ambitną drużyną Dziki Bolesławiec, która otwarcie celuje w awans do III ligi w przyszłym sezonie. Jak się okazało – był to mecz nie tylko potrzebny, ale i momentami iskrzący tak mocno, że parkiet mógłby zapłonąć szybciej niż walentynkowa świeczka.

Spotkanie rozegrano w specyficznym momencie sezonu, bo terminarz ligowy ułożył się dla Wilków wyjątkowo nietypowo. Długie przerwy między meczami utrudniają złapanie rytmu, dlatego sparing wypadł „jak znalazł”.

– W tym sezonie mamy długie pauzy, przez które ciężko nam wejść w regularny rytm meczowy. A potem to widać w rywalizacji z dobrymi zespołami z Dolnego Śląska. Taki mecz w przerwie był nam bardzo potrzebny – tłumaczy trener Wilków, Dawid Łyba.

A więc rzeczywistość mocno zweryfikowała plany zespołu z Żar. Fala zachorowań i drobnych urazów sprawiła, że na boisku zabrakło ponad połowy zawodników, którzy na co dzień stanowią o sile drużyny.

– Mieliśmy ambitne założenia na tę sześciotygodniową przerwę, ale życie nam je pokrzyżowało. Wielu zawodników ostatnio nie trenuje i na sparingu sytuacja wyglądała podobnie – przyznaje szkoleniowiec.

Mimo osłabień sparing okazał się świetną okazją do dania minut tym, którzy w lidze grają mniej, a także młodzieży, na którą klub mocno stawia. Na parkiecie pojawili się m.in. Janek Soczek, Konstanty Kowalczyk i Szymon Olichwer. Swoje szanse dostali także zawodnicy, którzy dołączą do Wilków w kolejnym sezonie.

Szczególne emocje wzbudził jednak występ najmłodszych.

W składzie Wilków zadebiutowali wyróżniający się chłopcy z grup U-14 prowadzonej przez trenera Leszka Kormana – Szymon Celej i Wojtek Kwiryng.

W dodatkowej, piątej „kwarcie” na parkiet wyszły „Młode Wilki” i – ku radości kibiców – zrobiły wynik, wygrywając tę odsłonę spotkania. Żywiołowy doping z trybun tylko dodał im skrzydeł.

– Chłopcy mogli zobaczyć atmosferę w szatni seniorów, rozgrzać się z drużyną, a potem dostali szansę gry. I naprawdę bardzo dobrze ją wykorzystali. Byliśmy pod wrażeniem ich postawy. Już nie możemy się doczekać, aż jeszcze trochę podrosną i dołączą do drużyny trzecioligowej – podkreśla Łyba.

Po czterech kwartach minimalnie lepsi okazali się goście z Bolesławca, wygrywając 63:57 (12:10, 18:17, 13:19, 14:17). Wynik nie był jednak najważniejszy.

– To był mecz towarzyski, nie skupialiśmy się szczególnie na rezultacie, choć oczywiście chcieliśmy pokazać się z dobrej strony. Dziękujemy drużynie z Bolesławca za przyjazd, grę fair-play w dobrej atmosferze i czekamy na nich już w rozgrywkach ligowych – podsumował trener Wilków.

Sparing przed walentynkami udowodnił jedno: koszykówka potrafi być równie emocjonująca jak miłosne uniesienia. A jeśli parkiet nie zapłonął, to tylko dlatego, że obie drużyny zostawiły ogień w sercu do ostatniej syreny.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz