Klamka zapadła. Radni Zielonej Góry zdecydowali o przekazaniu miejskich gruntów pod budowę nowej siedziby Sądu Okręgowego. Działki przy ulicy Kostrzyńskiej, czyli w strefie gospodarczej, są warte blisko 6,7 mln zł. Miasto przełknęło jednak tę pigułkę i zrezygnowało z zysku, aby wreszcie rozwiązać palący problem wymiaru sprawiedliwości.
Sytuację bez ogródek przedstawił na sesji we wtorek, 26.05., prezes Sądu Okręgowego w Zielonej Górze, Rafał Skrzypczak.
– Pracuję w wymiarze sprawiedliwości od 30 lat i od 30 lat te sądy borykają się z problemami lokalowymi. Aktualnie Sąd Okręgowy ma niedobór powierzchni na poziomie ponad 3 tys. metrów kwadratowych, a Sąd Rejonowy – na poziomie 7,7 tys. metrów kwadratowych – wyliczał sędzia.
Do tej pory Sąd Rejonowy ratował się wynajmem prywatnych biur. Koszty to 178 tys. zł miesięcznie, co daje ponad 2 mln 100 tys. zł każdego roku.
Ponad 326 mln zł
Teraz ma się to zmienić. Nowy gmach powstanie na obszarze Strefy Aktywności Gospodarczej w ciągu najbliższych 7 lat, a całość pochłonie aż 326,5 mln zł. Zgodę wydało już Ministerstwo Sprawiedliwości.
– To ogromne pieniądze, które przyjdą do Zielonej Góry. Jest to jedyna inwestycja w skali kraju, na którą Ministerstwo Sprawiedliwości dało zgodę – podkreślał prezes Skrzypczak.
Nowy budynek to 10 tysięcy metrów kwadratowych przestrzeni. Na wyprowadzce zyska też Sąd Rejonowy, który na stałe przejmie dotychczasowe mury po „okręgówce” przy placu Słowiańskim. To oznacza koniec paraliżu w centrum.
– Większość mieszkańców Zielonej Góry i powiatów raczej swoje sprawy załatwia na pl. Słowiańskim w Sądzie Rejonowym, natomiast każdego dnia, setki ludzi, dziesiątki samochodów przyjeżdżają z Żar, Żagania, Świebodzina, Wschowy, do centrum miasta na pl. Słowiański do Sądu Okręgowego i chcemy ten problem też rozwiązać. Ta lokalizacja działki jest o tyle atrakcyjna, że jest blisko drogi S3 i obwodnicy północnej – tłumaczył sędzia.

Koniec z przegrywaniem z Gorzowem
W tle tej inwestycji toczy się jednak znacznie poważniejsza gra. Zdaniem prezesa Skrzypczaka, w Zielonej Górze powinien funkcjonować również Wojewódzki Sąd Administracyjny, który od dwóch dekad mieści się w Gorzowie Wielkopolskim. To jednak nie wszystko, bo na horyzoncie majaczyło widmo kolejnej porażki.
– To kolosalna porażka prestiżowa. Dla mieszkańców, przedsiębiorców i administracji publicznej to jest bardzo niewygodna sytuacja. Dlaczego o tym mówię? Są projekty zmian w wymiarze sprawiedliwości. Nie jest tajemnicą, że poprzednia ekipa rządząca miała plan spłaszczenia sądów. W poszczególnych miastach miały być sądy rejonowe i jeden w okręgu sądowym sąd regionalny. I zgadnijcie, gdzie przewidziano siedzibę sądu regionalnego – pytał retorycznie prezes sądu.
Dlatego nowa siedziba to nie tylko wygoda, ale i as w rękawie w walce o pozycję miasta. Sędzia zaapelował bezpośrednio do samorządowców o czujność w politycznych rozgrywkach.
– To państwa obowiązkiem jest, żeby zrobić wszystko, że gdyby doszło do takiej sytuacji, że będziemy tworzyć ponownie z Gorzowem jeden okręg sądowy, to żebyśmy znów nie przegrali tej rozgrywki. Żeby obywatele z Zielonej Góry nie musieli jeździć do Gorzowa do sądu wyższej instancji. Nie może być tak, że klasa polityczna przegra koleją potyczkę. Musimy mieć argumenty, a ta inwestycja będzie poważnym argumentem finansowym – przekonywał R. Skrzypczak, dorzucając na koniec żartobliwą puentę: – Przegrywać z sąsiadami to już możemy tylko na arenie żużlowej, chociaż jako kibicowi też mi się to nie podoba.