Strona główna » Lider wrócił do gry. Czerwona kartka i 4:0 dla Budowlanych II

Lider wrócił do gry. Czerwona kartka i 4:0 dla Budowlanych II

przez Małgorzata Fudali-Hakman

Po ubiegłotygodniowej porażce lidera żarskiej B klasy, Budowlanych II Lubsko, w Grabiku, podopieczni Krzysztofa Matrunionka nie mogli pozwolić sobie na kolejną stratę punktów. Spotkanie z Łużyczanką Lipinki Łużyckie zapowiadało się jednak na trudne zadanie. Goście przyjechali do Lubska z solidnym składem i przez długi czas skutecznie utrudniali życie gospodarzom.

Łużyczanka postraszyła. Nawet bardzo

Pierwsze minuty pokazały, że goście nie przyjechali jedynie odhaczyć meczu i wrócić do domu. Na dużym boisku w Lubsku zawodnicy prowadzeni przez Michała Kuchtę długo dotrzymywali kroku gospodarzom. Stworzyli kilka groźnych sytuacji, a jedna zakończyła się trafieniem w spojenie słupka z poprzeczką.

Przez około pół godziny Łużyczanka była równorzędnym rywalem dla gospodarzy i napędziła trochę strachu zawodnikom Budowlanych. Problem zaczął się wtedy, gdy przyszło zmierzyć się nie tylko z przeciwnikiem, ale też z ogromnym boiskiem, upałem i uciekającymi siłami. Te trzy rzeczy rzadko bywają dobrym trio.

Igor Adamski otworzył worek, ale nie lawinę

W 16. minucie wynik spotkania otworzył Igor Adamski, dając Budowlanym prowadzenie i większy spokój. Do przerwy gospodarze utrzymali skromne 1:0.

Mimo prowadzenia trudno było mówić o pełnej kontroli meczu. Łużyczanka nadal próbowała odpowiadać i długo pozostawała w grze.

Czerwona kartka zmieniła wszystko

Kluczowa sytuacja miała miejsce zaraz po przerwie. W 50. minucie Krystian Czerniawski sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Mikołaja Kluwaka. Zawodnik Budowlanych wyprzedził obrońcę i przed sobą miał już tylko bramkarza.

Arbiter spotkania Marek Szymański początkowo pokazał żółtą kartkę. Po konsultacji z asystentem Jarosławem Gałązką zmienił jednak decyzję i ostatecznie ukarał zawodnika Łużyczanki czerwonym kartonikiem.

Nieczęsto zdarza się zobaczyć sytuację, gdy sędzia po chwili poprawia własną decyzję. Tym razem współpraca arbitrów okazała się skuteczniejsza niż udawanie, że wszystko zostało zauważone od razu.

Piech trafił w okienko, a potem było już łatwiej

Grając w przewadze, Budowlani szybko wykorzystali sytuację. Po rzucie wolnym podyktowanym za wspomniany faul kapitalnym strzałem popisał się Marcin Piech, który trafił w samo okienko i podwyższył prowadzenie.

Dziesięć minut później po raz drugi na listę strzelców wpisał się Igor Adamski, a kolejne trafienie dołożył Rafał Witowski, wykorzystując podanie Żwirka i ustalając wynik na 4:0.

W końcówce spotkania gospodarze mieli jeszcze okazję poprawić dorobek. Sędzia podyktował rzut karny po faulu na Oskarze Chwieszczenniku, jednak Łukasz Gawron nie wykorzystał jedenastki.

Bardzo dobrą interwencją popisał się bramkarz Łużyczanki Oskar Żebrowski, który mimo problemów zdrowotnych od początku spotkania wielokrotnie ratował swój zespół przed wyższą porażką.

Lider odpowiedział po porażce

Ostatecznie Budowlani II Lubsko wygrali 4:0 i po niespodziewanej porażce sprzed tygodnia wrócili na zwycięską ścieżkę. Przez pół godziny Łużyczanka potrafiła postawić trudne warunki, ale później przewaga gospodarzy rosła z każdą minutą.

W końcówce sezonu takie zwycięstwa liczą się podwójnie. Nie tylko do tabeli, ale też do odbudowy spokoju po wpadce. A spokój w walce o awans bywa czasem cenniejszy niż najładniejsze bramki.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz