Strona główna » Heniek wpadł do studni

Heniek wpadł do studni

przez imperia

– Wczoraj człowiek chodził, a dzisiaj go nie ma – mówią mieszkanki Bielaw, które w niedzielę (15.09) w studni znalazły ciało Heńka.
Jak psy zaczynały szczekać, to wiadomo było, że Heniek jedzie rowerem. Jeździł codziennie. Ale w piątek nigdzie nie było go widać.
Stanisław pierwszy zainteresował się zniknięciem sąsiada. Poszedł do niego w sobotę. – Gra radio, drzwi otwarte – zdziwił się. – Przecież Henio zawsze zamykał dom…
Zniknięciem sąsiada zainteresował też Annę – swoją synową.
W kościele zabił dzwon
– Dziwny był ranek w niedzielę – opowiada Anna Kapitan. – Obudziłam się i zabił w kościele dzwon. Coś w środku mówiło mi, żeby pójść do kościoła. Po mszy zapaliłam papierosa, wypiłam kawę. Poszłam po sąsiadkę Magdę. I z jej mężem ruszyliśmy szukać Heńka. W domu go nie było. Zajrzeliśmy do stodoły. Też go nie było.
Na podwórku przy domu Heńka jest stara, wyschnięta studnia – dziura w ziemi, głęboka na prawie sześć metrów, ogrodzona deskami.
To Magda jako pierwsza zajrzała do środka. Na dnie zobaczyła dresową bluzę. Przy studni leżały kapcie.
Zjechali na dno
– Około 12.40 dostaliśmy zgłoszenie, że w studni, znajduje się mężczyzna – komentuje Tomasz Duber, z-ca komendanta PSP w Nowej Soli. – Strażacy potwierdzili, że na dnie leży ciało, które nie daje oznak życia. Zjechali na dno. Wyciągnęli mężczyznę i stwierdzili zgon. Nie było nawet potrzeby reanimacji. Stan ciała wskazywał, że leżało w studni dwa, a może nawet trzy dni.
Zabezpieczajcie studnie i szamba

– Samobójstwo? Nie, w przypadku Henia to byłoby chyba niemożliwe – macha głową Anna i pozostali sąsiedzi.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz