Wyborcze banery zawisły na płocie Pałacu Książęcego wŻaganiu. Zgodził się na to prezes Pałacu, który przekonuje, że spółka na tym zarabia, całe 150 zł miesięcznie. – Ale to mieszkańcy złożyli się na ten płot. – grzmi opozycja.
Kontrowersje wzbudził baner wojewody, kandydata na posła Sejmu, zawieszony w poniedziałek, 16 września, tuż przy wejściu do pałacu, przy ul. Szprotawskiej w Żaganiu. Na płocie miejskiej spółki. Nie spodobało się to Sebastianowi Ciemnoczołowskiemu, politykowi z Platformy Obywatelskiej. – To mieszkańcy Żagania złożyli się na ten płot. Pałac jest miejscem publicznym, gdzie jeśli się nie mylę mieszczą się urzędy. Czy wojewoda łamie prawo? – pyta. – Czy ma na to zezwolenie?
Urząd bez polityki?
Były burmistrz Żagania, Daniel Marchewka również jest zdziwiony polityką spółki Pałac Książęcy, która – jego zdaniem – jako jednostka podległa Urzędowi Miasta, nie powinna zgadzać się na umieszczanie politycznych banerów na swoim mieniu.
– W pałacu są wydziały Urzędu Miasta i Urząd Stanu Cywilnego oraz zakłady budżetowe: Centrum Kultury oraz Biblioteka Miejska. Spółka natomiast jest w 100 procentach własnością miasta. Obserwowałem na terenie Żagania kilka kampanii wyborczych. Nigdy nie było sytuacji, w której następowała taka ekspozycja materiałów wyborczych – dodaje. – Paradoksalnie, przeciwnicy kandydata wiszącego na owym płocie powinni się cieszyć, ponieważ wśród mieszkańców efekt, który wywołuje baner, to zwykle zażenowanie i złość. Mam jeszcze jedno przemyślenie: wyobrażam sobie, co by się działo gdyby na tym płocie zawisł baner Koalicji Obywatelskiej.
Cenne pieniądze
Nic złego w wiszących na płocie banerach wyborczych nie widzi Tomasz Hucał, prezes spółki Pałac Książęcy. – Wisi tam nie tylko baner pana Dajczaka ale i panów Tomczyszyna oraz Materny. Z każdym z nich została podpisana umowa użyczenia. Od każdego z ich komitetów spółka skasuje 150 zł miesięcznie. Pałac Książęcy jest w trudnej sytuacji finansowej, więc każdy zarobek jest cenny – mówi Hucał.

