– Jej obecność w naszym życiu była darem, którego nic nie jest w stanie zastąpić – tak o Alinie Czajkowskiej (†68 l.) mówią jej najbliżsi.
Zmarła (1.09.) Alina Czajkowska (†68 l.), przedsiębiorczyni, właścicielka dworku w Bogumiłowie. Pozostawiła męża Marka, dzieci i wnuki.
Alina i Marek po ślubie byli 46 lat. Poznali się poprzez grono znajomych.
– Tato miał przyjaciela, który spotykał się z siostrą mamy. Obecnie są szwagrami – tłumaczy Marta, córka.
Pan Marek poczuł, że Alina jest mu pisana. I twardo się rozprawiał z konkurentami.
– Jeden z nich odczuł to na własnej skórze. W toalecie, gdy dosłownie zmył mu głowę. Ale był skuteczny, bo mama była jego – wspomina rodzinną anegdotkę Daniel, syn.
Razem dorabiali się wszystkiego, wspólnym wysiłkiem i pracą. W Żarach zaczęli od cukiernictwa na ul. Ludowej. Pan Marek był z zawodu cukiernikiem, pani Alina – handlowcem. Szybko nauczyła się robić ciasta, torty. Od zawsze stanowili dobraną życiowo parę.
– Tata zawsze, ciężko pracując, przekuwa słowa w czyn, a mama zawsze była obok, zajmując się sprawami biurowymi i finansami – wspominają dzieci.
Państwo Czajkowscy zaczynali pod koniec lat 70.
– Tato był po wojsku. Zamieszkali na Ludowej i wynajęli tam pomieszczenie – opowiada pan Daniel.
– To wynajęte pomieszczenie to mama sama malowała i tapetowała – dodaje pani Marta. – A trzeba pamiętać, że to był czas daleko przed opoką komputerów. Wszystko było liczone, księgowane ręcznie. Musiał się zgadzać każdy dekagram mąki czy jajko. I mama nad tym wszystkim świetnie panowała.
W latach 90. kolejny etap – piekarnia. Zaopatrująca własne sklepy i sporą liczbę punktów w całym regionie. Na ul. Osadników Wojskowych wybudowali swój dom. Nie szczędząc sił, czasu i zdrowia.
Była sercem tego miejsca…
Potem pojawił się Bogumiłów. Miejsce po dawnym pegeerze.
– Tato jeździł w te okolice przy okazji polowań. Zakochał się w nim i poszedł mamę przekonywać do kupna. Na początku była przerażona, widząc stan, w jakim to wszystko się znajdowało. Najpierw miała to być agroturystyka. Aż ktoś ze znajomych stwierdził, że bardzo chciałby mieć tu wesele. Miejsce nabierało blasku. Ludzie się zakochiwali w tym miejscu, a nasza mama dopracowywała każdy szczegół – wspomina pani Marta.
– Zawsze bardzo lubiła tańczyć i śpiewać. I tak to wszystko zorganizować, żeby się ludzie dobrze bawili – dodaje pan Daniel.
Oboje mówią zgodnie – była sercem tego miejsca…
Marek i Alina wychowali dwójkę dzieci. Dziś na świecie są już wnuki. Dzieci Marty oraz wychowywana przez Daniela i jego partnerkę jej córeczkę Hania.
Dla pani Aliny i pana Marka Hania była od zawsze jak własna wnuczka.
– Hania zakochała się w koniach, a rodzice w Hani. A mama jest wzorem mamy i babci -podkreśla pan Daniel.
Marta ma syna Janka (5 l.) i córkę Kornelkę (8 l.). Mieszkają w Szklarskiej Porębie, ale zawsze mogli liczyć na pomoc mamy w opiece nad dziećmi.
– Szczerze mówiąc, to trzeba było z nią „walczyć”, żeby ich nie rozpieszczała za bardzo – dodaje z uśmiechem pani Marta.
Żelazny charakter i pracowitość
Pani Alina pracowała od lat. I teraz też, do końca. Pomimo tego, że przyszła choroba, która odbierała siły.
– Już ciężko było jej mówić i była bardzo była zmęczona. To choroba odbierająca motorykę, wszystkie mięśnie. Ale umysł miała świeży i sprawny. A przede wszystkim żelazny charakter i pracowitość. Dlatego nie chciała odpuścić tego wszystkiego, co budowali przez lata od zera -dodaje pan Daniel.
I tak cały czas, choć z każdym dniem łatwiej nie było.
– W niedzielę, 31.08., ok. godz. 22, dzwoniła do mojej partnerki. Rozmawiały o firmie, mama pytała o jakieś sprawy biurowe. Zmarła tej samej nocy… To obraz naszej mamy. Przez całe życie ciężko pracującej, rzetelnej, perfekcyjnej w każdym szczególe – dodaje syn.
– Do końca była uśmiechnięta, otoczona rodziną, przyjaciółmi, bo ona przyciągała ludzi do siebie – uzupełnia Marta.
Uśmiech rozjaśniał dzień
A. Czajkowska została pochowana 3.09. na cmentarzu komunalnym w Żarach. Najbliżsi pożegnali ją w prostych słowach: „Odeszła od nas niezwykła osoba, która była sercem i światłem naszej rodziny. Pozostawiła po sobie ogrom dobra, ciepła i życzliwości. Miała w sobie wyjątkową mądrość, pogodę ducha i uśmiech, który rozjaśniał każdy dzień. Jej obecność w naszym życiu była darem, którego nic nie jest w stanie zastąpić.
