Strona główna » Zmarnowali dwa miliony

Zmarnowali dwa miliony

przez imperia

Konieczność oddania 2 mln zł z norweskich pieniędzy może poróżnić nowe władze w Żarach? Przewodniczący Rady Miasta ostrzega, że będzie się bacznie przyglądał pracy pani burmistrz i jej zastępców.
Pieniądze przepadły, bo urzędnikom nie udało się zrealizować w terminie inwestycji zaplanowanych w projekcie „Żary tu chcę żyć”, dofinansowanym z Funduszy Norweskich. Dokładnie chodzi o budowę kładki nad obwodnicą miejską, która miała być gotowa do końca kwietnia, a według ostatnich szacunków nastąpi to dopiero w październiku, czyli pół roku później. To spowodowało, że urzędnicy nie mogli wydać 2 mln zł dotacji przeznaczonej na tę inwestycję i będą musieli zwrócić te pieniądze. Za budowę kładki zapłacą z pieniędzy, które mogły być wydane na inne równie ważne inwestycje w mieście. Łączne koszty budowy przejścia pieszo-rowerowego nad obwodnicą wraz z fragmentem ścieżki rowerowej do ulicy Kilińskiego to koszt 8 mln zł, z czego dotacja norweska pokryje ostatecznie tylko 1 mln 700 tys. zł. A 2 mln zł trzeba niestety oddać.
 
Trzeba się przygotować do zarządzania
Urzędnikom przypomniało się, że do wtorku, 21.05., muszą zatwierdzić zwrot niewykorzystanych środków z dofinansowania, bo w innym przypadku Żary nie mogłyby się ubiegać o kolejne dotacje. W tym celu trzeba było zwołać sesję i radni musieli przegłosować zmiany w budżecie. I zrobiło się niezręcznie.
– Tłumaczenie się błędami poprzedników i zrzucanie na nich winy jest nie na miejscu. Pani burmistrz Gajda była radną w poprzedniej kadencji, pan wiceburmistrz Grubizna był radnym, mogli wtedy interweniować i pilnować tych rzeczy. Udawali wtedy, że wszystko jest w porządku i teraz też udają, że wszystko jest w porządku – denerwuje się Józef Szczotka, przewodniczący Rady Miasta. To na niego spadła odpowiedzialność, bo to on musiał zwołać sesję. – Edyta Gajda i Marcin Grubizna mieli świadomość tego, że są szanse na to, że to oni będą decydować w przyszłości o tych sprawach, powinni wiedzieć, że trzeba się przygotować do zarządzania miastem, a nie tylko za zasadzie „bo my chcemy” – dodaje J. Szczotka i nie ukrywa, że kredyt zaufania do nowej władzy powoli się u niego wyczerpuje.
 
Skupić się na najważniejszych sprawach
Ciągle jednak liczy, że burmistrz ze swoimi zastępcami skupią się na najważniejszych sprawach miasta, a nie grupowo (burmistrz razem z wiceburmistrzami) będą biegać na wszystkie okoliczne imprezy.
–  Nie wiem, czy pani burmistrz cokolwiek zrobiła, żeby zatrzymać te pieniądze. Nie wypowiedziała się na ten temat. Kazała się tylko tłumaczyć pani skarbnik Wojak i panu naczelnikowi Fularskiemu. Coś tam wyjaśniali, ale ja na temat poprzedniej władzy nie będę się wypowiadał. Liczy się to, co tu i teraz – mówi J. Szczotka.
 
Padały zapewnienia
Panią burmistrz tłumaczy jej nowa rzeczniczka.
– Edyta Gajda złożyła ślubowanie 7 maja, a termin realizacji inwestycji w ramach projektu upłynął 30 kwietnia. Jak widać, nowa pani burmistrz nie miała szansy „ratować” środków, które przepadły przed objęciem przez nią stanowiska. Jako radna wielokrotnie dopytywała o zakres i przebieg prowadzonych przez miasto inwestycji. Zawsze padały zapewnienia, że wszelkie prace prowadzone są zgodnie z harmonogramem, a inwestycje przebiegają sprawnie. Efekty tych zapewnień są takie, że miasto straciło szansę na dwa miliony złotych dofinansowania na prowadzoną inwestycję – tłumaczy Agnieszka Zychla, rzecznik żarskiego Urzędu Miasta i zapewnia, że burmistrz zleciła kontrolę pozostałych inwestycji miejskich.
 
Na ostatnią chwilę
Przewodniczący jest zawiedziony również postawą urzędników, przez których sesja odbyła się dopiero w ostatnim możliwym terminie.
– Sesja miała odbyć się w poniedziałek, 20.05., ale jeden wydział nie mógł się dogadać z drugim i trzeba było przesunąć ją na wtorek, 21.05. To niedopuszczalne, żeby tak poważne sprawy zostawiać na ostatnią chwilę, ale nie będę wchodził z butami w kompetencje pani burmistrz. To ona układa pracę w urzędzie. Jeżeli będzie chciała z nami współpracować dla dobra miasta, to myślę, że współpraca jest możliwa, a jeżeli wszystko będzie chciała robić po swojemu, to nasza współpraca będzie szorstka – twardo stawia sprawę J. Szczotka.
Za zmianami w budżecie radni zagłosowali jednomyślnie. Innego wyjścia nie mieli.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz