Prawda wychodzi na jaw! Do żarskiego powietrza dostają się trucizny, które nigdy nie są rejestrowane na stacji monitoringu. Szokujące informacje oficjalnie podał Główny Inspektor Ochrony Środowiska w Warszawie, który twierdzi, że emisja trucizn jest wynikiem spalania pyłów zawierających kleje.
Żary się duszą – to nie nowość. Ale dopiero teraz Główny Inspektor Ochrony Środowiska ujawnił, dlaczego jest tak tragicznie. Spalane w kotłach na biomasę są pyły zawierające zanieczyszczenia chemiczne pochodzące z klejów. I to one powodują emisję do atmosfery wielu trucizn, które nie są badane na stacji monitoringu przy ul. Szymanowskiego w Żarach. To wyjaśnia skargi mieszkańców na zanieczyszczenia powietrza. Do tej pory nikt im nie dowierzał, bo stacja monitoringu często nie wykazywała przekroczeń dopuszczalnych norm.
Nie tylko formaldehyd czy pył trują mieszkańców Żar. Wśród trucizn wydobywających się z kominów podczas spalania zanieczyszczonych pyłów pochodzących ze szlifowania płyt drewnopochodnych są m. in:
– naftalen – powoduje bóle głowy, brak łaknienia i nudności, podrażnienie oczu, zaćmę;
– fenole – silnie toksyczne substancje powodujące zniszczenie komórek centralnego układu nerwowego;
– wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), są rakotwórcze, stwarzają ryzyko przedwczesnych porodów i powodują zaburzenia we wzroście płodu;
To wszystko trafia do powietrza. Do tej pory nikt o tym oficjalnie nie mówił, bo większość z tych trucizn nie jest rejestrowana na żarskiej stacji monitoringu.
Tony trucizny do pieca
Przypomnijmy – w grudniu 2018 roku Urząd Marszałkowski wydał zgodę na spalanie przez Swiss Krono w Żarach 100 tys. ton pyłów powstających w procesie produkcji i szlifowania płyt. To tak jakby do pieców wrzucić pył pochodzący z 5 tys. ciężarówek wypełnionych po brzegi pyłem (każda 20 ton pyłu).
Decyzja została wydana po konsultacji z WIOŚ. Pył spalany w Swiss Krono jest zanieczyszczony klejami, które są dodawane do wiórów podczas produkcji płyt. Zanieczyszczenia stanowią nawet 10 proc. masy spalanego pyłu. Tym samym spalanych jest ok. 10 tys. ton kleju, czyli zawartość około 200 wagonów cystern wypełnionych klejem.
Pyły z klejem to nie biomasa
O decyzji i jej skutkach jako pierwsza informowała Gazeta Regionalna. W wyniku naszych artykułów tematem zainteresowali się ekolodzy i politycy, choćby poseł Jacek Kurzępa, który w w Sejmie ubolewał nad losem mieszkańców Żar i obarczył winą za wydanie negatywnej w skutkach decyzji Elżbietę Polak, marszałka województwa lubuskiego. Marszałek winę za decyzję zrzucała na Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. I miała rację, bo gdy sprawa trafiła do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, to ten uznał, że WIOŚ wydając postanowienie o uznaniu pyłów za produkt uboczny, rażąco naruszył ustawę o odpadach. We wtorek (17.09) GIOŚ postanowił, że decyzja WIOŚ jest nieważna.
Nieostateczne postanowienie
Postanowienie GIOŚ z 17 września nie jest ostateczne. Swiss Krono ma 7 dni na złożenie wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy.
Ale żadnych działań w sprawie wydanej w grudniu ub. roku decyzji na razie nie zamierza podejmować Marszałek Województwa.
– Stwierdzenie nieważności postanowienia WIOŚ na razie nie pozwala nam na podjęcie działań, bo nie odnosi się do naszej decyzji. Odnosi się ono do postanowienia WIOŚ jako organu, który nie jest jednostką samorządu województwa, tylko administracji rządowej – wyjaśnia Michał Iwanowski, rzecznik marszałka. – Ruch należy do Swiss Krono. Ma 7 dni na złożenie wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy przez GIOŚ.
Później sprawa wróci do Urzędu Marszałkowskiego, który wznowi postępowanie w tej sprawie.
– Najprawdopodobniej trzeba będzie zwrócić się o nową opinię do WIOŚ w sprawie uznania pyłu drzewnego za produkt uboczny. W zależności od tego, jaka będzie ta opinia, wydamy decyzję, od której będzie zależało czy i w jakim zakresie pył drzewny powstający na terenie fabryki Swiss Krono może być uznany za produkt uboczny – mówi M. Iwanowski.
Początek drogi
– To jeszcze nie zamyka sprawy. Swiss Krono będzie robił wszystko, żeby to postanowienie GIOŚ unieważnić – uważa Remigiusz Krajniak z Lubuskiego Alarmu Smogowego i zaznacza, że postanowienie potwierdza, że żarskie powietrze zatruwane jest wieloma niebezpiecznymi substancjami.
– Wszyscy skupiają się na formaldehydzie, a to tylko jedna z wielu trujących substancji emitowanych przez zakład – dodaje R. Krajniak.
Ekolog podkreśla, że według niego walka Swiss Krono o możliwość spalania zanieczyszczonych pyłów wynika głównie z pobudek ekonomicznych.
– Odpady to jest dla nich darmowe paliwo. Inne, bardziej ekologiczne paliwa jak choćby gaz są dużo droższe. O zdrowiu i bezpieczeństwie mieszkańców prawie nikt nie myśli – dodaje R. Krajniak.
Odwołają się
W ostatniej chwili zarząd Swiss Krono poinformował, że odwoła się od postanowienia Głównego Inspektora Ochrony Środowiska. Ma 7 dni.