Klasa 4b maturę zdawała w 1974 r., czyli 50 lat temu. Postanowili uczcić to spotkaniem. I takie zorganizowali w sobotę, 15.06., w Liceum Ogólnokształcącym im. B. Prusa w Żarach. Wspominali, śmiali się, zwiedzali szkołę, a potem wybrali do jednej z żarskich restauracji, by celebrować wspólny czas.
Głównym organizatorem sobotniego spotkania byli Janina Wilga (z domu Lorenc) i Janusz Jasiński.
– Staramy się spotykać co dziesięć lat, ale zważywszy na nasze pesele, bo przecież nie na nasz wiek, musimy zacząć spotykać się częściej – żartuje J. Wilga.
– To fantastyczne wszystkich zobaczyć. Kilkoro z nas już nie ma, za każdym spotkaniem ten „apel poległych” się wydłuża – mówi wyraźnie wzruszony J. Jasiński.
Na spotkaniu nie zabrakło pierwszej wychowawczyni klasy 4b Haliny Zapędowskiej-Kosińskiej. Pani profesor na zaproszenie uczniów przyjechała specjalnie z Gdańska.
– To moi pierwsi wychowankowie. Historie były różne, bardzo śmieszne. Pamiętam, jak na zebranie z rodzicami przyszedł pułkownik, ojciec jednej z uczennic. Wszedł do klasy i powiedział: „Pułkownik Kamola melduje swoje przybycie”, a ja mu na to:”Spocznij, odmaszerować”. To zupełnie rozładowało napięcie. Rodzice byli fantastyczni. Tak jak cała ta klasa. Zrobili mi ogromną przyjemność, że mnie zaprosili na to spotkanie – mówi H. Zapędowska-Kosińska.
Elżbieta Laskowska przez 38 lat pracowała w Prusie jako polonistka. Otrzymała miano przyjaciółki 4 b, dlatego nie wyobrażali sobie tego spotkania bez niej. W archiwum odnaleziono dziennik klasy, a E. Laskowska skrupulatnie sprawdziła obecność.
– Byłam z nimi na wycieczce w Krakowie razem z panem Romanem Bojanowskim, bywało, że miałam z nimi zastępstwo, a do dziś bardzo przyjaźnię się z ich wychowawczynią Haliną Zapędowską-Kosińską, a także z Januszem Jasińskim i jego żoną. Cieszę się, że mogę tu być, uwielbiam takie spotkania, a oni są fantastyczni – mówi E. Laskowska.
– Ten ogólniak rozwinął nas intelektualnie, zaszczepił chęć poszerzania horyzontów, zainteresował światem – wspomina Małgorzata Szydlak (z domu Zygarska).
– Nasza klasa była bardzo zgrana i wesoła. I tak jest do dziś – kończy Lucyna Kurpiewska (z domu Szczepańska).
Już wiadomo, że 4b spotka się szybciej niż za 10 lat. Czas tak szybko ucieka, dlatego zgodnie twierdzą, że nie ma na co czekać.
27
Poprzedni artykuł