Starosta Mariusz Stokłosa staje w obronie swojego urzędu i zapewnia, że nikt nie jest przeciwnikiem wprowadzenia innowacyjnego pomysłu radnych.
W ub. tygodniu pisaliśmy, że Adrian Hołobowicz i Konrad Ratajczak, radni powiatowi, zaproponowali, aby przed starostwem wstawić „powiatomat”, czyli skrzynkę działającą podobnie jak paczkomat, tyle że petenci po otrzymaniu SMS-a odbieraliby z niego tablice rejestracyjne czy dowody rejestracyjne. Opowiedzieli, jakie wątpliwości w związku z tą innowacją miał Krzysztof Kołodziejczak, naczelnik wydziału komunikacji.
Mariusz Stokłosa, starosta nowosolski, zastrzega, że porównywanie jego urzędu do „betonu” jest niesprawiedliwe.
– Nie jesteśmy przeciwni żadnym innowacjom, czego przykładem jest prowadzenie systemu elektronicznego obiegu dokumentów – tłumaczy starosta.
M. Stokłosa dodaje, że naczelnik wydziału komunikacji i naczelniczka wydziału gospodarowania nieruchomościami kontaktowali się już ze swoimi odpowiednikami w starostwie w Mińsku Mazowieckim, żeby podpytać o mocne i słabe strony urzędomatu.
– Na pierwszy rzut oka słabym punktem jest lokalizacja, bo nie moglibyśmy ustawić „powiatomatu” przy Ratuszu, ponieważ to jest strefa zabytkowa. Na pewno też, ucząc się na błędach urzędów, które już korzystają z tego typu innowacji, warto pomyśleć, jak zabezpieczyć dokumenty folią, żeby nie były narażone na warunki atmosferyczne – mówi M. Stokłosa.
Wydatek wstępnie oszacowano na 180 tys. zł.
– Jeżeli w tym roku nie uda się znaleźć środków na ten cel, to poszukamy ich w przyszłorocznym budżecie – mówi starosta.