Dlaczego lubuski PSL oddał jedynkę Hołowni? Czy Kasza to drugi Mejza? Kto rozdaje prezenty od Świętego Mikołaja? Rozmowa ze Stanisławem Tomczyszynem, szefem lubuskiego PSL, kandydatem do Sejmu.
To faktycznie najważniejsze wybory po 1989 roku?
Zgadza się. Osiem lat rządów PiS zepchnęło nas w kierunku państwa niedemokratycznego. Mamy do czynienia z zawłaszczaniem państwa. Sądy działalności nie poprawiły, a obsadzili je swoimi ludźmi, powstał tzw. Neo-KRS. Trybunał Konstytucyjny też jest pod kontrolą władzy. Długo by wymieniać. My na te najważniejsze wybory zdecydowaliśmy się iść wspólnie z Hołownią.
To dobra decyzja?
Jedyna z możliwych. Wyraźnie zadeklarowały się dwa bloki – Koalicja Obywatelska i PiS. Chcemy dać trzecią opcję dla ludzi. Ale przypomnę, że też stajemy przeciwko PiS-owi i przeciwko temu, co zrobił w Polsce. Decyzja, żeby iść wspólnie z Polska 2050 Szymona Hołowni zapadła świadomie i też ją poparłem.
A później dostał Pan drugie miejsce na liście. Gdybyście szli sami, miałby Pan jedynkę. Ma Pan żal do Kosiniaka-Kamysza?
Nie mam żalu do nikogo. W polityce raz się ma lepszą pozycję startową, a raz gorszą. Do Sejmu wchodzi się też z dalszych miejsc.W praktyce wyglądało to tak, że podzieliliśmy między siebie 41 okręgów wyborczych. Połowa jedynek dla Hołowni, połowa dla nas.
To lubuski PSL ma takie słabe notowania w kraju, że musieliście oddać jedynkę?
Były brane pod uwagę różne kryteria. M.in. to jacy posłowie byli z danego okręgu. U nas zmarła posłanka Jolanta Fedak. Mandat po niej objął niesławny Mejza. Niestety sytuacja z tym panem nie była na tyle sprzyjającym kryterium, żeby dostać jedynkę. Ale jestem dobrej myśli, że możemy zdobyć nawet dwa mandaty.
Jedynką jest Maja Nowak. Zna ją pan?
Znam. Kilka razy rozmawialiśmy. Ale przed wyborami nie wiedziałem o jej istnieniu. Życzę jej jak najlepiej.
Listę zamyka za to Rafał Kasza. Nie boi się Pan, że to będzie drugi Mejza?
Nie wyobrażaliśmy sobie, że nie wystawimy kogoś z Zielonej Góry. W radzie miasta mamy klub PSL i Polska 2050, ale żaden z radnych nie wyraził chęci startu. Natomiast koledzy zaproponowali Rafała Kasze z klubu prezydenta. To jest znany radny i aktywny człowiek. Kasza i Mejza to są różne osobowości. Na umieszczenie Mejzy na liście nie miałem wpływu. Co do Kaszy, to uważam, że trzeba współpracować z prezydentami i burmistrzami. Jednym z filarów Trzeciej Drogi jest współpraca na niwie samorządowej. Cenię osobę pana Kubickiego, stąd nasza decyzja. Myślę, że prezydent też jest z niej zadowolony.
Co Pan chce robić w Sejmie? Będzie pan szeregowym posłem, czy ministrem?
Mówienie dziś o ministrowaniu, to wróżenie z fusów. Interesują mnie sprawy samorządu. Dziś mamy do czynienia z prezentami od Świętego Mikołaja. Słyszę jak poseł Ast chwali się, że ponad 700 milionów trafi do lubuskiego. W ósmym roku rządzenia przypomniano sobie, że istniały PGR-y. Mówię o rozdawnictwie rzekomo rządowych pieniędzy. Przede wszystkim to są pieniądze z podatków. Dodatkowo rozdaje się środki, które leżą w Brukseli w KPO. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że to wszystko jest na kredyt. Wolą słuchać bajek, że w Kostrzynie nad Odrą w 2028 roku coś zostanie wybudowane. Wolałbym, żeby państwo podzieliło się wpływem z PIT i CIT z samorządami. Żeby nie było tak, że dziś wójtowie i burmistrzowie czekają na pieniądze jak na przysłowiową mannę z nieba. Państwo nie może decydować o wszystkim, jak za cesarza Józefa II w Austrii, który ustalał nawet, ile się ma palić świec na ołtarzu. Tak to zaczyna powoli wyglądać w naszym kraju, że władze centralne chcą decydować o wszystkim.
A jak Pan ocenia ostatnie osiem lat w rolnictwie?
Powinien powstać Krajowy Program Rozwoju Obszarów Wiejskich. PiS go likwiduje, skupia się tylko na dopłatach, ale o wsparciu samorządów zapomina. A przecież podstawą jest budowa kanalizacji, wodociągów i dróg na wsiach. PiS wywalczył sobie komisarza ds. rolnictwa w Unii Europejskiej, czyli Janusza Wojciechowskiego, który kiedyś był prezesem PSL. Ale wygląda na to, że on tylko bierze pieniądze, bo nic dla naszego kraju nie wywalczył. Ze 180 euro dopłaty do hektara, w tym roku będziemy mieli 118 euro. Rząd popełnił błędy przepuszczając zboże ukraińskie, a teraz mówi, by łapać złodzieja. Zyskali oligarchowie, a nie Ukraińcy. Dodatkowo zaczynają się ujawniać w Polsce spółki różnych kolesi, którzy na tym zarobili. Nazwali to zbożem technicznym. Zamiast dotrzeć do najbardziej potrzebujących krajów, zostało u nas. A nasze zboże staniało z 1700 do 700 zł. Tak wygląda polityka rolna. Tymczasem powinna być określona minimalna cena produktów rolnych, bo tylko ona gwarantuje rolnikom przetrwanie. My zabijamy własne rolnictwo. Nie może być tak, że z kraju samowystarczalnego zaczynamy być importerem żywności.
A co jeśli nie uda się Panu dostać do Sejmu?
Do kwietnia czeka mnie praca w samorządzie. Zakładając, że pani marszałek zostanie posłem, to będzie nas czekał wybór nowego marszałka.
W wyborach samorządowych też będziecie startować z Hołownią?
Trudno powiedzieć. Na razie jesteśmy umówieni na wybory parlamentarne. Jeśli zakończą się sukcesem, to być może będziemy kontynuowali tę współpracę. Na pewno jako PSL będziemy gotowi do wyborów. Wystawimy nawet drużynę radnych do miasta.
Pan będzie jej przewodził jako kandydat na prezydenta?
Nic z tych rzeczy. Przede wszystkim znam sprawy województwa i tu gdzie jestem, jest mi dobrze. Najpierw skupmy się jednak na najbliższych wyborach. 15 października zapraszam wszystkich mieszkańców lubuskiego na wybory i oczywiście oddania głosu na kandydatów Trzeciej Drogi z listy nr 2.
Dziękuję za rozmowę.
32
Poprzedni artykuł