Strona główna » Żywcem nas nie wezmą

Żywcem nas nie wezmą

przez imperia

Wyspa woli umrzeć z głodu niż połączyć się ze 105. Osamotnieni, niedoinformowani, ale walczący i dobrze wykonujący swoje obowiązki. Personel Szpitala na Wyspie broni się przed wojskową niewolą.
– Do połączenia dojdzie – deklaruje Marek Cieślak, starosta żarski. Sprawa jest już przesądzona. Pozostaje jedynie kwestia czasu. Najpierw 105 musi przejąć marszałek, a potem przekształcić go w spółkę prawa handlowego. Wtedy drzwi do połączenia będą szeroko otwarte. O planach politycznych niewiele jednak wie personel szpitala należącego do starosty. – Nikt z nami nie rozmawia na ten temat. Wiemy tyle, ile przeczytamy w gazecie – mówi Wiesław Sarnecki, ordynator oddziału geriatrycznego i szef związków zawodowych lekarzy w Szpitalu na Wyspie. Personel szpitala czuje się osamotniony i zaniedbany przez właściciela. – Starosta ma z nami spokój, bo dobrze sobie radzimy i nie stwarzamy mu problemów – mówi Wiesław Olszański, prezes szpitala. W ostatnich latach Wyspa jest na plusie. W 2008 zarobiła prawie milion zł. Rok później – 300 tys., a w ubiegłym roku – 12 tys. zł. W szpitalu pracuje 49 lekarzy, a łącznie zatrudnionych jest 327 osób. W 2010 roku leczyło się tam ponad 8 tys. osób, a około 40 tys. otrzymało porady specjalistyczne. Kontrakt z NFZ na 2011 rok przekroczył 20 mln zł.
 
105 czai się na specjalistów
Dobre czasy jednak szybko mogą się skończyć, a Wyspa może zostać zagłodzona. Sławomir Gaik, dyrektor 105 Szpitala Wojskowego, już od dawna namawia lekarzy z Wyspy, by pracowali dla niego. Dużym echem odbiło się przejście do wojskowego dwóch ginekologów, wcześniej wojskowy wybrało trzech chirurgów z Wyspy. – W naszym regionie brakuje lekarzy. Właściwie nie ma konkurencji przy ubieganiu się o stanowiska – informuje Mariola Majewska, kierownik działu kadrowo-płacowego w 105 SW. Lekarze, zdając sobie z tego sprawę, wybierają bardziej korzystne dla siebie oferty i przechodzą do silniejszych jednostek. Taka sytuacja może być gwoździem do trumny żarskiego Szpitala na Wyspie, gdy dosłownie za płotem powstanie wspierany przez marszałka Szpital Wojewódzki. Lekarze z Wyspy masowo mogą zacząć zmieniać pracodawcę, tym bardziej, że dyrekcja 105 SW zapewnia, że przyjmie ich z otwartymi rękoma. – Jest tam bardzo wielu świetnych specjalistów i zrobimy wszystko, żeby nikt nie został bez pracy – deklaruje S. Gaik. Brak lekarzy to brak kontraktów, a to znowu brak pieniędzy z NFZ i prosta droga do bankructwa Wyspy.
 
Oblężona twierdza
– Funkcjonowanie jako oblężona twierdza nie jest komfortowe ani dla mnie, ani dla personelu. Od 8 lat, przynajmniej raz w roku dowiaduję się, że nas zamkną – żali się W. Olszański.
– Boimy się, bo tak naprawdę nie wiemy, co nas czeka. W 105 panują negatywne relacje personalne, każdy lekarz cywilny na wstępie jest tam gorzej traktowany, poza tym wynagrodzenia są wypłacane z opóźnieniem – mówi jeden z lekarzy Szpitala na Wyspie.
– Mam żal do posłanki Bożenny Bukiewicz, bo bardzo pilnowała spraw związanych ze 105, a z nami nawet nie rozmawiała – dodaje W. Olszański.
105 SW od dwóch lat notuje straty. W 2009 roku było to 80 tys. zł, a w 2010 – już ponad 5 mln zł. – Straty wynikają z dużych odpisów amortyzacyjnych – tłumaczy Lucyna Chmielewska, główna księgowa w 105 SW. Wojskowy zatrudnia 802 pracowników, w tym 142 lekarzy. Koszty pracownicze przekraczają 70 proc. rocznego budżetu. – Prowadzimy reorganizację zatrudnienia. Od początku roku zwolniliśmy kilkanaście osób. Naszym celem jest osiągnięcie kosztów pracowniczych na poziomie 63 procent – wyjaśnia S. Gaik. W 2010 roku w szpitalu leczyło się 20 tys. osób, a z poradnictwa skorzystało około 100 tys. Kontrakt z NFZ na 2011 rok przekracza 52 mln zł. 
 
Gdzie w tym wszystkim jest pacjent?
Wszystko wskazuje na to, że o przyszłości żarskiej służby zdrowia zdecydują polityczne ambicje i układy. Personel Wyspy już teraz obawia się o swój byt. Czy po ewentualnym połączeniu dla wszystkich znajdzie się praca? Czy razem z płotem dzielącym oba szpitale runą wzajemne animozje? I czy w całym zamieszkaniu, gdy dyrektorzy będą realizować swoje ambicje, a pracownicy walczyć o swoje etaty, ktoś zamartwi się o nas, pacjentów?

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz