Z redakcją skontaktowali się mieszkańcy bloku nr 3 przy Kossaka w Nowej Soli. – Nie chcemy junkersów, chcemy pod elektrociepłownię – powiedzieli.
Bloki przy Kossaka są stare. Budowane były w latach 60. dla pracowników Odry. – Wśród nas jest sporo starszych osób – mówią mieszkańcy. – Żeby mieć ciepłą wodę, korzystamy z junkersów. To życie jak na bombie, która nie wiadomo kiedy wybuchnie. Niech zdarzy się usterka, niech ktoś zapomni, źle włączy, niech ulotni się gaz…
Właśnie z powodu ciągłego życia w stresie, mieszkańcy marzą o podłączeniu pod elektrociepłownię. Niestety, jak się okazuje, w Nowej Soli nie jest to takie proste…
Nie opłaca się?
Blok numer 3 podlega nowosolskiej spółdzielni mieszkaniowej. Sąsiednie – Zakładowi Usług Mieszkaniowych.
– Powiedziano nam, że dopóki mieszkańcy sąsiednich bloków nie zgodzą się na podłączenie do elektrociepłowni, dopóty nas też nie podłączą – mieszkańcy spod „trójki” pretensje kierują nie tylko do lokatorów tych bloków, ale też do prezesa ZUM. Ich wersję potwierdza Bogusław Greń, prezes spółdzielni mieszkaniowej. – My jesteśmy gotowi finansowo. Z naszej dokumentacji wynika, że elektrociepłownia uzależnia przyłączenie naszego budynku od wyrażenia zgody dwóch sąsiednich wspólnot – komentuje Greń. – Chodzi oczywiście o zysk ekonomiczny. Firmie nie opłaca się kłaść rury długości 40 metrów do jednego budynku.
Setki, a nawet tysiące
Nieco inaczej na sprawę patrzy Mariusz Smolarczyk, prezes ZUM. – To nie jest taki prosty temat – komentuje. – Żeby przyłączyć pod elektrociepłownię budynek spółdzielni mieszkaniowej, nie tylko trzeba podłączyć też nasze sąsiednie bloki, ale jeszcze kilka innych budynków, które są na tej samej linii zasilającej. Są jeszcze cztery budynki przy Wojska Polskiego, jest przychodnia i jeszcze kilka innych obiektów – wylicza Smolarczyk. – Te wszystkie budynki zasilane są z jednego punktu, dlatego trzeba wymienić parametry cieplne i węzły cieplne we wszystkich tych budynkach.
Z wypowiedzi Smolarczyka wynika, że trzeba przekonać wszystkich właścicieli tych budynków do podłączenia.
– Myśmy poszli ze swoimi budynkami w termomodernizację. Mieszkańcy mieli trochę inne priorytety, niż mieszkańcy bloku podległego spółdzielni. Jesteśmy po rozmowach ze wspólnotami i one już się decydują na wodę z elektrociepłowni, ale w późniejszym okresie czasu – kontynuuje Smolarczyk. Mówi o kilku latach. I przypomina, że na tego typu udogodnienie czekają w Nowej Soli setki, a może nawet tysiące osób.
Co na to ECO?
Elektrociepłownia nowosolska podlega Energetyce Cieplnej Opolszczyzn. – Budynek w Nowej Soli przy ul. Kossaka 3 jest ogrzewany za pośrednictwem grupowego węzła cieplnego, z którego ciepło dostarczane jest również do budynków Kossaka 1 i 5 – wyjaśnia Katarzyna Dobosiewicz, rzeczniczka ECO. – Z technicznego punktu widzenia rozszerzenie dostawy ciepła na potrzeby przygotowania ciepłej wody użytkowej wymaga podejścia kompleksowego, czyli likwidacji węzła grupowego i budowy sieci, przyłączy oraz indywidualnych węzłów cieplnych w każdym z budynków, czyli przy ul. Kossaka 1, Kossaka 3 i Kossaka 5 – w tym momencie Dobosiewicz zaznacza, że nakłady inwestycyjne na budowę sieci i przyłączy szacowane są na ponad 200 tys. zł, a koszt zabudowy indywidualnych węzłów cieplnych dwufunkcyjnych to ok. 50 tys. zł na budynek. – Koszty te mogą w całości zostać poniesione przez dostawcę ciepła i z naszej strony została już złożona deklaracja w tym zakresie – kontynuuje Dobosiewicz. – Odbiorcy ciepła muszą ponieść koszty dostosowania instalacji wewnętrznej centralnego ogrzewania i wybudowania instalacji dla ciepłej wody użytkowej. Od 2018 roku staramy się przekonać mieszkańców sąsiednich budynków do likwidacji węzła grupowego, ale ostateczna decyzja o przystąpieniu do modernizacji wymaga jednoznacznej woli większości mieszkańców.
PS
– No tak – wzdychają ze smutkiem mieszkańcy bloku numer 3 przy Kossaka. – Świat lata w kosmos, a u nas nie można rozwiązać takiego problemu…