Czy w meczu Dąb II Przybyszów – Piast Parkovia Trzebiechów doszło do przekrętu? Przegrani mówią, że tak. Zwycięzcy, że to pomówienia. Lubuski związek zaprasza obie strony na konfrontację.
To był A-klasowy mecz drużyn z dołu tabeli. Piast wygrał 4:1 i dopisał sobie trzy punkty. Obie ekipy walczą o utrzymanie, więc każde oczko jest na wagę złota. Kilka dni po zawodach przegrana drużyna dowiedziała się, że u gości zagrało dwóch nieuprawnionych zawodników. Ponoć dwóch panów nie mogło grać za kartki, ale wystąpili pod innymi nazwiskami.
Dąb całą sytuację opisał w mailu do Lubuskiego Związku Piłki Nożnej. „(…) Na nazwisku Damiana Kowalskiego z numerem 6 grał Marek Cłapka, a za Sebastiana Naskręta z numerem 3 grał Mateusz Bajowski – syn prezesa(również nie było go w protokole)” – napisali i prosili związek o interwencję. Do maila dołączyli krótki film, na którym widać mężczyznę z charakterystyczną łysiną.
Ktoś ze związku zadzwonił do nich, że to za słaby dowód, więc klub stara się zdobyć lepszy. Nadzieją jest monitoring z orlika.
Drużyna ze Sławy domaga się konfrontacji. – Z meczu nie ma zdjęć, ani dobrych nagrań video, ale dlaczego nie można wezwać sędziego i zawodników, którzy są wpisani w protokole i wszystko się wyjaśni. Akurat zawodnicy, którzy nie powinni grać strzelili po bramce. To sędzia chyba rozpozna strzelców – słyszymy od Sławomira Marcinkowskiego, zawodnika Dębu.
„Jako klub czujemy się pokrzywdzeni zaistniałą sytuacją, która jest istotnym narażeniem zasad zdrowej sportowej rywalizacji i rozgrywek w duchu fair play. Postawa klubu Piast Parkovia Trzebiechów jest rażąca i nie powinno być przyzwolenia na tego typu zachowania, nawet na takim poziomie amatorskim, jakim są rozgrywki klasy A. Prosimy o poważne potraktowanie sprawy i wyciągnięcie konsekwencji. Na lubuskich boiskach nie ma miejsca na tego rodzaju zagrywki” – tak klub podsumowuje swoją skargę.
To są pomówienia
Antoni Bojowski, prezes Piasta, też czuje się pokrzywdzony, bo protest Dębu opublikowała „Lubuska kopana” – profil na Facebooku. – Ktoś pisze coś takiego bez porozumienia ze mną. Ja tego nie zostawię bez echa – mówi.
Prezes nie chce komentować tej sprawy, bo czeka na rozwój wypadków. Twierdzi, że klub został pomówiony. – Prezes drugiej drużyny powinien najpierw do mnie zadzwonić i wyjaśnić sprawę, a nie oczerniać mnie i moich zawodników – mówi A. Bojowski. – Też mógłbym im zarzucić, że wzięli do gry ludzi czwartoligowej drużyny – dodaje. 
Co ciekawe Piast na swojej stronie na Facebooku podał innych strzelców niż są w protokole. Brakuje tam D. Kowalskiego. Prezes tłumaczy, że doszło do pomyłki, bo strzelców bramek podawał przez telefon osobie, która obsługuje klubowego FB. – Nie chciałem później tego prostować, bo by ludzie pomyśleli, że coś kombinujemy – wyjaśnia. Na wypadek gdyby jednak kibice się połapali, klub przezornie ograniczył możliwość dodawania komentarzy pod postem. Prezes zapewnia nas jednak, że Damian Kowalski grał i strzelił bramkę, a Marka Cłapki w ogóle nie było.
– To są wszystko pomówienia – dodaje prezes i mówi, że ma czyste sumienie.
Lubuski Związek Piłki Nożnej wszczął postępowanie w sprawie meczu. W przyszłym tygodniu na posiedzenie komisji dyscypliny mają się stawić sędziowie i przedstawiciele obu klubów. Odbędzie się konfrontacja.
23
Poprzedni artykuł