Żagań z każdym rokiem coraz bardziej się wyludnia. – Nie chcemy tu mieszkać. Powrót po studiach nie wchodzi w rachubę – zarzekają się tegoroczni i przyszłoroczni maturzyści.
Statystyki nie kłamią. Według danych GUS z 2005 r., w mieście zameldowanych było 26 tys. 635 osób, cztery lata później 289 mniej. – Pod koniec pierwszego kwartału tego roku w Żaganiu było 26 tys. 121 mieszkańców – informuje Anna Jankowska z Urzędu Miasta. To dane oficjalne – ile osób nadal jest zameldowanych w Żaganiu, chociaż od lat mieszka za granicą lub w większych miastach? Trudno oszacować. Żagań ma prawie najgorsze saldo migracyjne w powiecie, wyprzedzają go jedynie Gozdnica i Wymiarki.
Większość młodych żaganian zamierza po maturze zdawać na studia do dużego miasta. – Wrocław, Kraków… Nawet nie myślałem o tzw. „Politechnice Żagańskiej” – śmieje się Andrzej Udodik, który po skończeniu technikum w Zespole Szkół Tekstylno-Handlowych zamierza uciec jak najdalej od Żagania. – Nic się tu nie dzieje, nie ma żadnych sensownych rozrywek dla młodych – stwierdza. – Sobotnie zalewanie „pałki” lub sekcje astronomiczne w Centrum Kultury mnie nie kręcą – krzywi się.
Chcemy godziwie zarabiać
Na pytanie, gdzie mogliby w rodzinnym mieście podjąć pracę, przyszłoroczni maturzyści długo się zastanawiają. – Chyba w wojsku, ale to nie dla mnie. Zresztą podobno mocno ograniczają skład w naszej jednostce – martwi się tegoroczny maturzysta Maciek Wysłouch. Wyjaśnia, że w firmach w żagańskiej strefie przemysłowej nie zamierza się zatrudniać. – Tyrać świątek-piątek za 1,5 tys. nie chcę. Zresztą myślę o karierze w administracji, a w naszych urzędach pracę można dostać jedynie po znajomości – uważa. Dodaje, że w Żaganiu nie opłaca się nawet kupować lepszego samochodu. – Na tak dziurawych drogach każdy się rozleci.
– Żagański przemysł umiera. Nikt z moich starszych o 2-3 lata znajomych nie mieszka już w Żaganiu. Wyjechali za granicę albo do większych miast. Naprawdę nie znam nikogo, kto tu pracuje. Chyba, że z pokolenia rodziców, ale oni na etat załapali się wiele lat temu – opowiada z kolei Przemek Walatek, uczeń technikum logistycznego w ZST-H.
Uczniowie żagańskich szkół średnich uważają, że w rodzinnym mieście nie mają szans na dobrze płatną pracę. – Gdyby tak było, zostałbym – podkreśla Mateusz Wiśniewski, który zamierza studiować we Wrocławiu informatykę.
Przecież jest super
Młodzi nie uwierzyli w wizje burmistrza Sławomira Kowala, który rozpowiadał o tysiącu miejsc pracy w strefie przemysłowej. W ciągu czterech lat zatrudniono tam zaledwie 84 osoby, to 6 razy mniej niż wynosi oficjalna liczba „uciekinierów”. Niedługo zostanie skadrowana 34. Brygada Kawalerii Pancernej. W wyniku zmian z miasta może wynieść się nawet 800 pracowników wojska.
– To byłby gwóźdź do trumny żagańskiej gospodarki – nie pozostawia złudzeń Krzysztof Andrzejak z przedsiębiorstwa handlowo-usługowego Techmet. Nawet żagański Urząd Pracy, który boryka się z mniejszymi pieniędzmi na aktywizację bezrobotnych, zachęca młodych do wyjazdu za granicę. – Żeby znaleźć pracę za Odrą, wystarczy przyjść 20 i 21 maja do pałacu na tzw. transgraniczne dni informacyjne-rekrutacyjne – zachęca Maria Pajdosz z PUP.
Niezrażone niepokojącymi sygnałami władze miasta, zamiast na rozwój gospodarczy, postawiły na rozrywkę. Budowa kompleksu sportowego z basenem pochłonie w sumie ok. 23 mln zł. Prawie milion rocznie wpompowywany jest w drużynę „Czarnych”, w której gra zaledwie trzech wychowanków klubu. Drużyna nawet nie korzysta z boiska w Żaganiu, tylko jeździ na zgrupowania do Oławy. Remont Pałacu Książęcego pochłonie w sumie ok. 14 mln zł. Kwoty te robią wrażenie na tle „marnych” 3 mln zł zainwestowanych w strefie.
– Realizowanie czyichś pragnień z dzieciństwa odbija się teraz czkawką – uważa Maciej Stopyra, który niedługo wyjedzie do Niemiec. – Marzeniami o drugoligowej drużynie i krytej pływalni rodziny nie nakarmię – kwituje.
19
Poprzedni artykuł