Dwie czerwone kartki, piękne bramki z rzutów wolnych i wysoka przegrana Promienia. Tak w skrócie wyglądał sobotni pojedynek z Ilanką.
Promień Żary – Steinpol Ilanka Rzepin
Bramki: Dewo 54. min – 14. min Grabarczyk, 37. min Grobelny, 59. min Udarewic, 65. min Nnamani (65. min)
Promień: Kowalczyk – Tobjasz, Wojciechowski, Hanclich, Błoński – Frydlewicz (46. min Bryjak), Dewo (77. min Nikitin), Łazar, Arkuszewski (80. min Piskuła) – Patyna (65. min Wójtowicz), Czyżyk
Sędziował: Borodziuk (Wrocław)
Żółte kartki: Błoński, Piskuła – Dereżyński, Nnamani
Czerwone: Wojciechowski – Twardowski
Piłkarz meczu:
Widzów: 400
– Przespaliśmy pierwszą połowę. Ktoś zaspał, ktoś kogoś nie pokrył, nie przypilnował – relacjonuje przebieg spotkania Robert Czepiński, trener Promienia. Już w 14. min przyjezdni zdobyli gola. Dokładne dośrodkowanie wykorzystał Piotr Grabarczyk i strzałem głową pokonał Tomasza Kowalczyka. – Po szybko straconej bramce, próbowaliśmy coś zrobić, odkryliśmy się i dostaliśmy drugiego gola – mówi Czepiński. W 37. minucie Nnamani precyzyjnie obsłużył Michała Grobelnego, a ten na raty, ale podwyższył na 2:0. W drugiej połowie obraz gry się nieco wyrównał. W 50. min wychodzącego na czystą pozycję Łukasza Czyżyka, tuż przed linią pola karnego faulował bramkarz Łukasz Twarowski, za co otrzymał czerwony kartonik. Rzut wolny na bramkę zamienił Krzysztof Dewo. – Po zdobyciu kontaktowego gola, była jeszcze nadzieja, że to spotkanie nie jest jeszcze przegrane. Niestety szybka odpowiedź Ilanki i było po meczu – opowiada Czepiński. – Przegrana główka, później któryś z naszych zawodników zagrał ręką i rzut wolny. A przed meczem wiedzieliśmy, że nie możemy dopuszczać do stałych fragmentów gry, bo Ilanka ma swoich szeregach specjalistę od stałych fragmentów gry. Tym specjalistą jest Ivan Udarevic, który w 59. min pokazał, że to nie przypadek, że ma za sobą grę w pierwszoligowych klubach. Kilka minut po utracie trzeciej bramki Daniel Wojciechowski powalił w polu karnym jednego z napastników gości. Arbiter bez wahania wskazał na wapno, a obrońcę Promienia odesłał do szatni. Jedenastkę na bramkę zaminił Nnamani i tym samym ustalił wynik meczu. – Grając z takim zespołem jakim jest Ilanka nie można popełniać prostych błędów, a my w dzisiejszym spotkaniu popełniliśmy ich zdecydowanie za dużo. Moim zdaniem drużyna z Rzepina to najlepsza ekipa z województwa lubuskiego. Przegraliśmy z zespołem półzawodowym, trenującym dwa razy dziennie. Mającym w swojej kadrze kilku niezłych piłkarzy, którzy spokojnie poradziliby sobie w wyższej klasie rozgrywkowej – podsumował mecz trener Promienia. Żaranie po tym spotkaniu spadli na 12. miejsce w tabeli i mają już tylko trzy punkty przewagi nad znajdującą się w strefie spadkowej Arką Nowa Sól.