Pracownik działu utrzymania ruchu zginął (31.05.) podczas prac konserwacyjnych urządzenia do przenoszenia rozdrobnionego materiału drzewnego. Bogdan S. (†48 l.) osierocił dwójkę dzieci.
We wtorek, przed godz. 14, na teren Kronopolu wjechała na sygnale karetka pogotowia. Zaraz za bramą stał pracownik, który pokierował ambulans na miejsce wypadku. Przez kilkadziesiąt minut trwała akcja ratunkowa. Bogdan S. był przytomny. Według pierwszych oględzin miał ranę głowy, złamaną rękę i złamaną miednicę. Około 14.20, nad firmą pojawił się helikopter. Kilka razy okrążył zakład. Nie miał jednak gdzie wylądować, więc odleciał w stronę Sieniawy Żarskiej i tam wylądował na pobliskich polach. Za chwilę w bramie Kronopolu pojawiła się pędząca na sygnale karetka. Ambulans pojechał w miejsce, gdzie wylądował śmigłowiec. Karetka zatrzymała się na poboczu. Kilkanaście minut trwało jeszcze opatrywanie rannego w samochodzie. Potem na noszach nieprzytomnego pracownika przeniesiono przez rów i pole do śmigłowca. – Na SOR pacjent trafił w stanie ciężkim około godziny 15. Zmarł przed 17. Przez cały ten czas prowadzona była reanimacja – informuje Weronika Rozenberger, naczelna pielęgniarka w Szpitalu Wojewódzkim w Zielonej Górze.
Maszyna ruszyła
– Cała załoga jest przygnębiona, bardzo źle się z tym czujemy. Zginął jeden z członków naszego związku – mówi Krzysztof Sobczak, szef związków zawodowych w Kronopolu. Według wstępnych ustaleń prokuratury, dwóch pracowników wykonywało roboty remontowe na przenośniku łańcuchowym do transportu materiału drzewnego rozdrobnionego. Podczas wykonywania prac nie było napięcia, ale w pewnym momencie, który jest obecnie ustalany, pojawiło się zasilanie i maszyna ruszyła. Pracownik został przez nią wciągnięty. Na miejscu wypadku był prokurator i Państwowa Inspekcja Pracy. Trwają przesłuchania. Drugi z pracowników, który był bezpośrednim świadkiem zdarzenia, zemdlał i trafił na żarski SOR. – Był w szoku i miał wielką traumę. Dostał leki uspokajające i po kilku godzinach wrócił do domu – mówi Marek Femlak, zastępca dyrektora 105 Szpitala Wojskowego w Żarach.
Najsłabsze ogniwo
– Trzeba mieć pecha. Zawsze w takich sytuacjach najsłabszym ogniwem jest człowiek. Nie chcę oceniać Kronopolu. To jest duży zakład przemysłowy i takie rzeczy mogą się tam zdarzać – uważa Andrzej Machnowski, zastępca Okręgowego Inspektora Pracy. – Doświadczenie mnie nauczyło, że najczęściej wina jest po obu stronach. Byłem w tym zakładzie osobiście. Z tego, co wiem, mają wdrożony system zarządzania bezpieczeństwem. Po prostu mają pecha – dodaje A. Machnowski.
Chodzi o metry
– Wielka tragedia. Znałam go jak sąsiada. Czasami mijaliśmy się na schodach. Tyle tragedii w tej firmie. Co tam się dzieje? – pyta załamana sąsiadka Bogdana S.
Pracownicy firmy boją się oficjalnie wypowiadać na temat wypadku. Anonimowo mają jednak cenne spostrzeżenia. – Czemu są takie poważne wypadki? Bo o metry chodzi. Ci którzy mają, chcą mieć więcej, a my musimy zapier…, a jak nam się nie podoba, to pokazują, gdzie jest brama. Ludzie na rękach chodzą, żeby tutaj zarobić. Pracujemy po 12 godzin, jesteśmy przemęczeni. Poza tym wiele rzeczy dzieje się chaotycznie. Najwięcej zagrożeń jest na konserwacji. Oni robią to w biegu, bo przestój maszyn musi być jak najkrótszy. Klient rozkłada ręce, bo płyty nie ma, a oni muszą zrobić konserwację. Tam jeszcze dokręcają śruby, a tu już maszyna rusza. We wtorek był sygnał, że skończyli już pracę i ruszamy. Wtedy Bogdan przypomniał sobie, że zostawił tam jakieś narzędzia, wrócił, ale nie zdążył już ich zabrać. Maszyna ruszyła – opowiada jeden z pracowników, który był w zakładzie, gdy wydarzył się wypadek.
Prowadzą dochodzenie
Osobne dochodzenie prowadzą również związki zawodowe. – W tej chwili jeszcze nic nie możemy powiedzieć na temat tej tragedii. Powołaliśmy społecznego inspektora pracy, który prowadzi dochodzenie w sprawie wypadku. Dopiero jak będziemy mieli wyniki, spotkamy się z zarządem firmy, żeby rozmawiać na temat poprawy warunków pracy – informuje K. Sobczak.
Władze Kronopolu ograniczyły się do informacji, że na terenie firmy doszło do wypadku przy pracy, w którym ucierpiał pracownik Kronopolu i że „w wyjaśnianiu okoliczności i przyczyn wypadku bierze udział Powiatowa Komenda Policji w Żarach, Prokuratura Rejonowa w Żarach oraz Okręgowa Państwowa Inspekcja Pracy z Zielonej Góry.”
– Na razie mogę tylko potwierdzić, że wypadek był i że pracownik w wyniku odniesionych obrażeń zmarł. W tej chwili prowadzimy dochodzenie. Dopiero po jego zakończeniu będziemy mogli podać okoliczności i przyczyny wypadku – informuje A. Machnowski.
Na czwartek (2.06.), na godziny popołudniowe, zaplanowano sekcję zwłok. Gdy oddawaliśmy gazetę do druku, nie były jeszcze znane jej wyniki. Poinformujemy o nich w następnym wydaniu „Gazety Regionalnej”.
20
Poprzedni artykuł