Strona główna » Zemsta za „psią grypę”

Zemsta za „psią grypę”

przez imperia
0 komentarzy

Mieli dostać nagrody, a patrzą na tłuste premie kolegów. Żarscy policjanci mówią o niesprawiedliwym podziale pieniędzy. Ich przełożeni chowają głowy w piasek.
Psia grypa – tak określano plagę zwolnień lekarskich policjantów w całej Polsce we wrześniu br. Mundurowi domagali się podwyżek, masowo udawali się na zwolnienia lekarskie. Podwyżek nie dostali. Teraz jeszcze okazało się, że nie zasłużyli na nagrody. 
Niemal pół miliarda złotych na nagrody mieli do podziału policjanci w kraju. Średnio po ponad 4 tys. zł na głowę. Średnio, bo znaczna część nie zobaczyła ani złotówki. 
Policjanci z Żar i Żagania nie ukrywają oburzenia. I mówią, że to kara dla tych, którzy wzięli udział we wrześniowym proteście mundurowych. Wówczas wielu z nich przebywało na zwolnieniach lekarskich.
– To normalne zastraszanie. Chodzi o premie. Policjanci, którzy byli we wrześniu na L4, gdy trwał protest, zostali pominięci i do tego ostrzeżeni, że jeżeli to wyjdzie na zewnątrz i będzie kolejne L4, to będzie brak nagród oraz awansów. I że niepokorni będą przenoszeni do innych jednostek – z taką informacją do redakcji”Regionalnej” zadzwonił funkcjonariusz z żarskiej komendy.
Znajomi dostają 
Żarscy mundurowi domyślają się, że to, czego oni nie dostali, zasiliło konta innych.
– Komendant nie pozwolił zapoznać się z listami nagrodzonych. Związki u niego były, ale odmówił jej podania – słyszymy. Ale swoje wiedzą. – Na przykład, że część osób, które były na L4, dostała. Znajomi komendantów, naczelników. A nawet osoba, które nie łapie się na nagrody, tuż po szkole, też dostała 6 tys. zł. Na rękę. Za to grosza nie zobaczył cały rewir dzielnicowych, ruch drogowy i patrolówka. W powiecie też dużo posterunków nie dostało, Lubsko zostało w zasadzie pominięte – słyszymy.
Tysiące dla wybrańców
 O liczbach wyrażonych w złotówkach informuje policjant z Żagania. Zapewnia, że informacje w zaufaniu dostał od „funkcyjnego”.
– Naczelnicy dostali po 12 tys. zł. O komendantach mówi się, że 15-25 tys. zł. Młodzi policjanci po 6 tys. zł dostali, a ci, co byli na strajku – 0. Pełniący obowiązki rzecznika ma nagrodę 10 tys. zł – pada w rozmowie.
Też jest mowa o „równiejszych”.
– Jeden z naczelników, pomimo że był na L4 we wrześniu, dostał kasę. Inny naczelnik i jego asystent też byli na L4 i też dostali potężne nagrody. Wytłumaczyli się, że mieli planowane zwolnienie. Jeden z nich ponoć miał wizytę w Zielonej Górze i trwające miesiąc badania na głowę – nasz rozmówca przytacza przykłady. Przy okazji zdradza kilka szczegółów: – W Żarach chrześnica naczelnika (tu pada nazwa komórki organizacyjnej) dostała 6 tys. zł, chociaż dopiero wróciła ze szkoły i nic nie wie o pracy w policji – policjant sypie kolejnymi informacjami.
– Z tego, co wiemy, to nagród nie dostała połowa policjantów w naszej komendzie, głównie w prewencji, drogówce czy dochodzeniówce. To pierwszy raz, kiedy policjanci zostali tak potraktowani. Całość jest kompletnie sprzeczna z zasadami przyznawania nagród, które mają policjantów motywować. Na policji panuje teraz zła atmosfera. Policjanci zostali nierówno potraktowani, w takich warunkach źle się pracuje – mówi Marcin Jeleń ze związku NSZZ Policjantów w żarskiej komendzie.
Niesprawiedliwość, jakiej nie było
W przypadku żagańskiej komendy też pieniędzy miała nie dostać połowa kadry.
 – Sam nie dostałem nagrody. We wrześniu zwyczajnie chorowałem. Teraz mogę powiedzieć, że tak niesprawiedliwego podziału nagród nie było od lat 90. Ktoś celowo chce wywołać konflikt wśród policjantów. Gdyby wypłacili po równo po 4 tys. 88 zł, tak jak średnio wychodziło, to każdy byłby zadowolony. W końcu miało być godnie – mówi asp. Przemysław Matczak.
Jak doszło do podziału pieniędzy?
– Z mojej wiedzy wynika, że komendanci w tajemnicy pojechali do Gorzowa Wlkp. Wiedzieli, kto był na zwolnieniu. Mieli tę pulę, no i to podzielili. A komendant to taki ojciec w jednostce powinien być. Nadzorować ją, ale i pomagać. To masakra, co czują teraz policjanci – dodaje P. Matczak.
O komentarz prosimy przewodniczącego Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów, podinsp. Sławomira Kostiuszko.
– Doskonale znam teren Żar i Żagania. W żagańskiej komendzie służyłem 20 lat. Wiem, że obie jednostki borykają się z brakami kadrowymi. Teraz policjanci są zdemotywowani i wielokrotnie już to sygnalizowali – mówi S. Kostiuszko. Podkreśla, że nagród w takiej wysokości w policji do tej pory nie było. – Ustawa mówi, że dodatki powinny być uzgadniane ze związkami. Kryteria przyznawania były proste – nie mogli ich dostać ukarani dyscyplinarnie, wobec których toczy się postępowanie karne oraz osoby, które 3 miesiące lub dłużej nie wykonywały obowiązków służbowych. Natomiast nie dostali nawet ci, którzy raptem przez 3 dni w pracy nie byli. Ale we wrześniu – mówi S. Kostiuszko. 
Motywacyjnie
O komentarz prosiliśmy zarówno w komendach powiatowych, jak i wojewódzkiej. Rzecznik tej ostatniej odesłał nas do Komendy Głównej.
– Proszę zwrócić się z zapytaniem, zgodnie z właściwością, do rzecznika KWP w Gorzowie Wielkopolskim – odbijał pytania insp. Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej.
Po raz kolejny skierowane pytania pozostały bez odpowiedzi. M. Ciarka ograniczył się jedynie do oględnego komentarza.
– Dodatki motywacyjne nie są dodatkami obligatoryjnymi, a jak sama nazwa wskazuje mają motywować do jeszcze lepszego wykonywania obowiązków, biorąc pod uwagę przy jego przyznaniu m.in. zaangażowanie w wykonywanie obowiązków, jakość i terminowość wykonywania zadań oraz dyspozycyjność – kontynuuje M. Ciarka.
Policja jak Titanic
S. Kostiuszko informuje o trwających już konsultacjach z prawnikami.
– Rozważymy wejście w spór zbiorowy z pracodawcą. Nie wykluczamy dochodzenia swoich praw w sądzie – dodaje.
Pominięci policjanci nie ukrywają rozżalenia. Mówią: – Taka segregacja to jest dramat. Zachęcają, aby wstąpić do policji, a później już traktują jak odpady komunalne. Ludzie chcą uciekać na emerytury. Ta instytucja jest jak Titanic. Tonie.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz