W sobotę, 26 kwietnia, w 25. kolejce rozgrywek Lubuskiej 4. Ligi, Promień Żary podejmował na własnym stadionie Dozamet Nowa Sól. Żaranie pokonali gości 2:1, a bramki dla gospodarzy strzelili Antony Galindo i Karol Łyczko, gola honorowego dla przyjezdnych zdobył Alan Wysoczański.
Tu już nie ma co pisać, że każdy mecz dla Promienia jest arcyważny. Wszyscy wiedzą, że żaranie walczą o utrzymanie w 4.lidze. Pojedynek z Dozametem Nowa Sól oprócz oczywiście walorów sportowych, miał wartości „premium”. Nowosolanie walczą o 2.miejsce w rozgrywkach, które miało im dać im prawo do gry w meczu barażowym o 3. Ligę. I szło im bardzo dobrze. Do czasu meczu z Promieniem.
Piłka nożna bez policji!
Dodatkowego, pieprznego smaczku, dodawała także rywalizacja „pozamurawowa”. Na trybunach, od pierwszego do ostatniego gwizdka, trwała prawdziwa bitwa na doping. Dwie kibicowskie ekipy starały się przez cały mecz przekrzyczeć rywali i trzeba im oddać, że dawali sobie świetnie radę. Profilaktyka, w postaci „zagazowania” przez policję sektora gości, była zupełnie niepotrzebna, bo oprócz słownych przepychanek, nikt nie zamierzał walczyć inaczej, jak tylko na głosy. Chmura gazu unosząca się w powietrzu, więcej szkody uczyniła postronnym osobom niż fanom Dozametu, którzy w kilku żołnierskich słowach, oznajmili nadgorliwym policjantom, co o nich myślą. Kibice Promienia, także przyłączyli się do wielce wymownego prxekazu: Piłka nożna bez policji!
Atmosfera na stadionie była więc wyśmienita, jedna trybuna wypełniona po brzegi, ponieważ druga była wyłączona z użytkowania ze względu na umiejscowienie sektora dla kibiców gości. Widzowie stali więc za bramkami i przy ogrodzeniu. Takich tłumów stadion Promienia nie widział dawno.
Do boju marsz
Jednak podopieczni Piotra Makowskiego wyszli na ten mecz jakby tego wszystkiego nie było. Maksymalna koncentracja i ogromne skupienie na twarzach pokazywały, jak ten pojedynek był dla żaran ważny. Od pierwszych minut gospodarze przeszli do natarcia. Nie było żadnego krygowania i murowania bramki. Makuś posłał swoje wojsko na prawdziwą wojnę z Dozametem. Promień miał palić, niszczyć i deptać. Miał wygrać! I… wygrał.
Od początku swój styl narzucili gospodarze, co było dla przyjezdnych ogromnym zaskoczeniem. Marcin Janik nie był przygotowany na taki opór, zwłaszcza że jesienią Promień uległ Dozametowi 0:5. Dados i spółka biegała po murawie jak nakręcona. Wkłądajac w każdy pojedynek maksimum siły i umiejętności. To musiało w końcu dac efekty. W 17 minucie po raz pierwszy do bramki trafił Antony Galindo. Bartek Pruchniak podciągnął piłkę i podał do wychodzącego na czystą pozycję „Antka” , który z zimną krwią pokonał bramkarza gości. 7 minut później żaranie znów cieszyli się z gola. Świetne dośrodkowanie Pruchniaka wykorzystał Karol Łyczko, który wyskoczył do piłki i gdy wszyscy myśleli, że szybko lecąca piłka przeleci obok niego, przyłożył głowę i trafił w samo okienko. Nowsolanie długo nie mogli się otrząsnąć po tych szybkich gongach, dlatego do końca pierwszej połowy nie potrafili nawiązać walki z gospodarzami.
Wyczerpanie i radość
Po zmianie stron tempo gry wyraźnie siadło. Dozamet powoli zdobywał przewagę optyczną, ale nic z niej nie wynikało. Żaranie świetnie się bronili i nie pozwalali gościom na zbyt wiele, ale wraz z upływem czasu z zawodników Promienia powoli schodziło powietrze. Mnożyły się skurcze i Makuś zaczął rotować składem, bo doskonale sobie zdawał sprawę, że wysiłek jaki włożyli jego żołnierze w pierwszej połowie, był ogromy. Może dlatego końcówka meczu należała już tylko do gości. W 86.minucie Alan Wysoczański strzelił bramkę kontaktową, która okazała się jedynie honorowym trafieniem. Po końcowym gwizdku gospodarze padli na murawę niczym rażeni piorunem. Wysiłek był ogromny, ale 3 punkty zostały w Żarach, natomiast Dozamet musi się w tym roku pożegnać z marzeniami o 3.lidze.
Wypowiedzi trenerów
-Dozamet przyjechał do nas w roli zdecydowanego faworyta, ale po dwóch z rzędu przegranych meczach złapali zadyszkę, a my chcieliśmy podtrzymać tę ich złą passę. Założenia na mecz nakreśliliśmy sobie jasno, więc każdy wiedział jak mamy zagrać, do tego zaangażowanie i determinacja jaką chłopaki zostawili na boisku jest nieoceniona i w każdym kolejnym meczu musimy wychodzić z takim nastawieniem. Jeżeli chodzi o przebieg meczu to taktycznie super, pozwoliło nam stworzyć dużo sytuacji bramkowych z czego dwie wykorzystaliśmy, a i przeciwnik nie wypracował sobie jakichś klarownych sytuacji, więc w obronie jako zespół też funkcjonowaliśmy dobrze. W drugiej połowie przy 2:0 trochę oddaliśmy inicjatywę i nie potrafiliśmy dłużej utrzymać się przy piłce, więc optyczna przewagę miał Dozamet, natomiast nic z tego nie wynikało. Mogliśmy zamknąć ten mecz bramką na trzy i cztery zero, ale nie byliśmy skuteczni w polu karnym przeciwnika, co zemściło się w końcówce straconą bramką i ostatnie minuty były nerwowe. Najważniejsze, że 3 pkt zostały w Żarach i że stworzyliśmy fajne widowisko dla kibiców na boisku, a oni zrobili to samo na trybunach. Myślę, że tym meczem zaspokoiliśmy wytrawne oko każdego znawcy futbolu, który zjawił się na Z38-podsumował Piotr Makowski, szkoleniowiec Promienia.
-To był :mecz derbowy i każdy z trenerów miał plan na to spotkanie. Zarówno ja jak i trener Promienia zmieniliśmy ustawienie zespołu na to spotkanie. Niestety straciliśmy kuriozalne bramki: pierwsza po własnym rzucie różnym, a druga z dośrodkowania, gdzie mieliśmy więcej zawodników we własnym polu karnym, a nie przykryliśmy zawodnika będąc w przewadze liczebnej. Później ciężko było coś wykreować, bo Promień dobrze bronił i nie popełniał błędu. Mentalnie nie dojechaliśmy na to spotkanie. Promień bardziej chciał, ma nóż na gardle i to było widać na boisku. Za późno strzeliliśmy bramkę kontaktową, do remisu zabrakło już czasu. Zawodnicy z Żar wygrali zasłużenie i myślę, że jak tak będą się prezentować w każdym meczu, to za rok znowu będziemy razem rywalizować w 4 lidze-stwierdził Marcin Janik, trener Dozametu.
Fragmenty meczu
Zapraszamy do galerii zdjęć z meczu.
36












































































































































Poprzedni artykuł