Przez kontrowersyjny zakup maseczek urzędnik byłego wojewody Władysława Dajczaka ma spore problemy.
Niecałe dwa lata temu lubuska Platforma zwołała konferencję prasową, żeby obwieścić, że składa do prokuratury zawiadomienie w sprawie zakupu maseczek przez Lubuski Urząd Wojewódzki. Na konferencji wystąpili posłowie PO Waldemar Sługocki, Krystyna Sibińska i Katarzyna Osos.
Donos był pokłosiem raportu Najwyższej Izby Kontroli, która prześwietliła Lubuski Urząd Wojewódzki. W kontroli wyszło, że zakupiono maseczki za 1 mln 357 tys. zł, tymczasem można było taniej i to o 862 tys. zł! Z ustaleń kontrolerów wynika, że brakowało „rzetelnego i aktualnego rozpoznania rynku”. Zapytania ofertowe wysłano do trzech potencjalnych dostawców, z którymi już wcześniej współpracowano oraz do podmiotów, które same zgłosiły gotowość dostaw. Na koniec wybrano dostawcę, którego głównym przedmiotem działalności była uprawa zbóż.
„W ocenie NIK dokonanie przedmiotowego zamówienia należy ocenić jako niegospodarne. A okoliczności wyboru dostawcy wyczerpują znamiona korupcjogennego mechanizmu dowolności” – czytamy w raporcie. Dodatkowo jeszcze umowę podpisano przed zatwierdzeniem wniosku o realizację dostawy.
Buta, pycha i pieniądze publiczne
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Gorzowie Wielkopolskim. W lutym br. do aresztu trafił [paywall] Waldemar G., który jako szef wydziału zarządzania kryzysowego wojewody miał decydować o zakupie maseczek. Prokuratorzy zarzucili mu m.in. przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Sprawa ma jeszcze drugi wątek, ponieważ rolnik z północy województwa, od którego urząd kupował maseczki też został zatrzymany przez policję pod zarzutem wyłudzania dotacji. „Polityka” ustaliła, że W. Dajczak, były wojewoda, a obecnie poseł PiS bawił się na imprezie sylwestrowej, na którą zapraszał rolnik.
Prośbę o komentarz w sprawie śledztwa wysłaliśmy do biura posła Dajczaka. Na razie bez odpowiedzi. Chętnie komentuje natomiast K.Osos, która niecałe dwa lata temu niosła zawiadomienie do prokuratury: – Ta sprawa doskonale pokazuje, że polityka uprawiana przez PiS na szczeblu centralnym, którą cechowała buta, pycha i traktowanie publicznych pieniędzy jak swoich własnych przeniosła się także na niższe szczeble i zapewne myślano, że będzie tam uprawiana bezkarnie. Dziś na szczęście zajmuje się tym prokuratura i wierzę, że zostanie to wyjaśnione, a wszystkie osoby zamieszane w ten proceder poniosą odpowiedzialność. W mojej ocenie sprawa jest rozwojowa i warto ją śledzić – mówi posłanka.
26
Poprzedni artykuł